Beaujolais Appellation d’Origine Protégée, rocznik 2015, w cenie 22,99 PLN za butelkę (0,75 litra), z marketu Kaufland w Piszu (czerwone wytrawne, szczepy: gamay). Wino butelkowane przez J.L. Quinson – Francja.
Jakiś taki zbieg okoliczności pozwolił mi trafić na wino radosne i dał Nobla mojemu pokoleniu, no bo Dylan to moje pokolenie, mój blok historyczny, który zmienił świat w kilku miejscach i, raczej, wygrał, pomimo upartemu odradzaniu się niedouczonych i fałszywych proroków, co to chcieliby Stwórcę zastąpić w naszych osobistych z nim kontaktach, a wszystko po to, by łatwiej nami manipulować. Taki Nobel przypomina, że nie uda się raz nabytej wolności upchać do worka i wrzucić pod pryczę.
Zawsze wyskoczy jakiś poeta i zacznie śpiewać niewygodne piosenki. Puryści powiedzą, że fałszuje i co z tego, jakie to ma znaczenie? Radość moja prawie euforyczna ma to w nosie. Do tego jeszcze słońce wróciło na moje podwórko, w piwniczce czekają dwa katalońskie wina, z którymi wiążę nadzieję, więc wszystko (na dzień dzisiejszy) jest ok. Don’t think twice, it’s all right. I nagle usłyszałem pukanie do drzwi mojego własnego nieba. Dzięki Ci, Panie Nobel.
Beaujolais AOP 2015
A wino? Wino soczyste i pije się znakomicie. W pierwszym nosie trochę sad owocowy, w drugim i trzecim trochę zadymiony. Kolor jasny rubinowy, połyskliwy i klarowny. Ciało spore, w nasmaku wiśnie i porzeczki, gorycz tanin w dalekim tle. W śródsmaku gorycz się ujawnia, posmak średni bez fajerwerków, trochę słodkawy. Koncentracja dobra. Cóż, pić nie wolno, vredit zdorovju.
Dodaj komentarz