Otóż blady strach padł na mnie po ostatnich dyskusjach i prawniczych pogróżkach. Zbliżają się wybory, a więc niektórym talibanom wydało się, że czas zaistnieć. Myślałem kiedyś, że taliban istnieje tylko po wiadomej stronie. A tutaj pojawił się taliban laicki, który postanowił zadbać o moje zdrowie. Tamci dbają o moje zbawienie. Temu chodzi o moje zdrowie.
Dziennikarz, którego szanuję, Kuba Strzyczkowski, zrobił dzisiaj w tej sprawie audycję i z przykrością stwierdzam, że ją zmarnował. Inny Kuba w sieci zniżył się do poziomu talibanu i uderzył obrażając. Natomiast odnoszę wrażenie, że wszyscy moje zdrowie mają faktycznie w dużym poważaniu.
Że alkoholizm jest sprawą nadzwyczaj poważną, nikt nie musi mnie przekonywać. Sam pochodzę z rodziny, gdzie starszy brat po pijanemu rzucał nożem w matkę. Nie ośmieliłbym się jednak kategorycznie stwierdzić, że winne temu są, czy były reklamy. Diagnoza talibanu wskazuje na rozwiązanie: wrzody na łydce należy eliminować odcinając nogę. Alkoholizm jest objawem choroby, nie zaś samą chorobą.
Blady strach
Na taką chorobę zapadło całe społeczeństwo, a przyczyny są tak głębokie, że sięgają uzasadnienia egzystencji. Alkoholicy piją, aby zlikwidować pęknięcie między nimi, a światem. Takie podobne pęknięcie powoduje u innych wolę bezkrytycznego działania i tutaj palcem mogę pokazać taliban. Jeszcze u innych, jak dajmy na to u mnie samego, pęknięcie sprawia, że siadam do klawiatury i bloguję.
Nie mam zamiaru żadnych problemów tutaj rozwiązywać. Te kilka osób czytających moje słowa błagam o chwilę rozwagi i zastanowienie nad tym, czy problemy można rozwiązywać agresją i obrażaniem innych, czy też empatią. Niekiedy wystarczy przed donosem pogłaskać psa, lub kota.
Dodaj komentarz