Bodegas Tierra Aranda Pago de Breda Denominación de Origen, rocznik 2015, w cenie 23,50 PLN za butelkę (0,75), zakupione w firmie ViniTeranio (czerwone, wytrawne, szczepy: tempranillo (tinta del país). Wino butelkowane przez – Bodegas Tierra Aranda – Hiszpania.
Strasznie się pijąc z tej flaszki wkręciłem, a to między Szwagra, Don Alberto, Sienę Herberta na Piazza del Campo, które to elementy nieomal karaibsko-pirackiego wiru w słowach soczystych pewnego utalentowanego blogera odnalazłem, łącząc je na podniebieniu z soczystością niektórych win, nie zawsze wielkich, lecz zawsze ekstrawaganckich. Cóż, uwielbiam ekstrawagancję, jest ona – bowiem – w pewnym miejscu połączona pajęczyną ze Sztuką, a ta nas, przecież, ocali (koala z najwyższego eukaliptusa puka się w człekokształtne czoło, a w łapie dzierży flaszkę zatytułowaną „Pago de Breda – tu byłem szczęśliwy”). Nie mylę jej z oczadzeniem, to są zupełnie inne smaki.
A tak w ogóle to podniebienie moje obstaje raczej przy prostych Tinto, soczystych i radosnych, które z dziewiczą niewinnością kojarzę, jako że studentki Crianzas zanadto bywają ambitne i zaborczo chcą podporządkować, a wielkość Reservas wymaga doświadczenia i okrutnej cierpliwości, na które w życiu czasu może nie starczyć, szczególnie jeśli przyszło żyć w tak skomplikowanym kraju. Jasne, że atłasowe krągłości pewnych nadobnych Reservas w wieku dojrzałym są ciekawsze od młodych Tinto, lecz tuląc młode Tinto ileż to można zawłaszczyć energii, a ileż uciechy znaleźć! I do tego jeszcze przystojne cyprysy, które kryjąc się pod zamkniętymi powiekami przypominają o dawno odeszłych sprawach.
Tajemny Mag od win Don Alberto perwersyjnie doradził mi serię Pago de Breda (trzy wina: Tinto, Roble i Crianza), co zmusza mnie do peregrynacji po wspomnieniach i intelektualnych wyborów, które to z nich najlepszym nazwać, chociaż już przy Tinto stwierdzam, że wszystkie dobre być muszą, jako faktycznie ze sobą powiązane.
Traktuję, więc, teraz pite Tinto jak zapowiedź wspaniałej podróży, do której każdego z wyobraźnią zapraszam, jako że wino najlepiej przyjmuje się w wyobraźni, zaś podniebienie, to tylko kolejny instrument.
Kolor intensywnie wiśniowy z fioletowymi mocno refleksami, a więc żadnego utlenienienia i zgaszonych tonów. Zapachy sadu z owocami czerwonymi, trochę fiołków (jak przy znamienitym Chianti), a w sakramentalnym trzecim nosie oczywisty dym, który stał się – dla mnie – synonimem dobrego wina.
Bodegas Tierra Aranda Pago de Breda Tinto Ribera del Duero D.O. 2015
Soczystość, soczystość i pewien brak okrzesania wśród tanin, jak u panienki młodej, która brak doświadczenia nadrabia bezczelnością. Wigor kwasowości osłodzony nieco słodyczą pochodzącą od słońca, koncentracja bardzo dobra, ekstrakt duży. Dziewicza i czupurna jeszcze niewinność. Wina bardzo nie polecam. Vredit zdorovju.
Dodaj komentarz