Comenge Crianza Ribera del Duero Denominación de Origen, rocznik 2014, w cenie 68,00 PLN za butelkę (0,75), zakupione w firmie ViniTeranio (czerwone, wytrawne, szczepy: tempranillo). Wino wyprodukowane i butelkowane przez – Comenge Bodegas y Viñedos – Hiszpania.
Podstawowa zasada marketingu, czyli gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo (kropla drąży kamień nie siłą, lecz uporczywie spadając), którą już starożytni Rzymianie znali (jako że tylko ustawiczna uporczywość pozwala uzyskiwać pewne wyniki, a wszystkie tak zwane sztuczki przemijają jak sława niektórych polityków) nakazuje mi raz jeszcze przypomnieć o istnieniu modnego, w mym mniemaniu, Viniteranio, przechodząc do następnego na mojej półce wina od Rodziny Comenge z Ribera del Duero. Po Biberiusie-Moczymordce, które to wino bardzo mi do gustu przypadło, przychodzi kolej na Crianzę. Odwiedzający moje strony znają teorię, wedle której przymierzam roble, crianza i reserva do etapów życia niewieściego, jako że seksistowski jestem i mocno niepoprawny politycznie (w każdą stronę). Do tego wiek, do jakiegom dobił, nakazuje mi wspaniałości szukać w młodszych rewirach, a więc smakowo bardziej mi odpowiadają nowe zbiory i roble, co da się łatwo psychologicznie wyjaśnić, a nawet i usprawiedliwić (nie lubię tego słowa, bo w środku jest sprawiedliwość, a życie z natury swojej jest niesprawiedliwe, czyli coś takiego jak sprawiedliwość nigdzie nie istnieje, oprócz pobożnych życzeń i wyobrażeń nawiedzonych ideologów).
Jedwabiście owocowy Moczymordka w Biberiusie zaczął intelektualnie kombinować po to, aby stać się Crianzą, co skutkuje plątaniną i natłokiem pomysłów pochodzących od owocu, od zamiarów enologa i od beczułki (a ta różnie się zachowuje, w zależności od tego, skąd przyszła, czy z Ameryki, czy z Francji). W smaku przekłada się to na wielkie rozedrganie w dniu pierwszym spożycia, kiedy to poszczególne elementy przekrzykują się w nadziei, że kiper je zauważy powodując, że koncentracja łapie się za głowę. Na szczęście powietrze wprowadza w dniu następnym trochę dyscypliny i smak staje się okrągły, bardziej stabilny, lekko maślany i waniliowy, chociaż beczka znając swoje miejsce nie udaje Don Kiszota i nie dusi oczywistości własną znakomitością (a tak bywa w hiszpańskich winach). W drugim dniu wino ujawnia swój prawdziwy charakter. Soczystość, i to jest cecha Comenge, mimo wszystko pozostaje, a nawet pod koniec śródsmaku wkracza ze słodyczą mocno nasłonecznionego owocu i z długim, bardzo długim, posmakiem.
Comenge Crianza Ribera del Duero D.O. 2014
Flaszkę polecam (a to szczególnie amatorom zagadek logicznych, szarad i panienek, które dojrzawszy nieco kombinują jak na dłużej usidlić), wielkim bowiem winem jest, chociaż od pijącego wymaga równie wielkiej dyscypliny. Wina jednak nie, bo vredit zdorovju.
Dodaj komentarz