I to nie tylko po to, aby dowiedzieć się mądrych rzeczy o winie, ale także, aby nauczyć się zwięzłego i prostego wyrażania myśli. Mało kto posiadł umiejętność jasnego formułowania opinii, wielu z nas komplikuje najprostsze sprawy w niedopuszczalny sposób, dlatego też przypominam o istnieniu wzorca, a takim wzorcem są dokonania Jancis Robinson. Zakupiłem ostatnio w Amazonie e-booka, miałem spory wybór, ale – jak zwykle – zdecydowała cena i przeczytałem z wypiekami na twarzy jednym haustem i to nie dlatego, iżbym znalazł w tej książeczce jakieś nowe, fascynujące informacje. Odkryłem niezwykłą prostotę, być może charakterystyczną dla wszystkich, którzy wiedzą, o czym mówią, lub piszą.
Wśród powszechnych mitów o winie jednym z najczęściej powtarzanych frazesów jest to, że im wino droższe, tym lepsze. Za Jancis Robinson wypada mi stwierdzić, że cena najlepszych butelek wina kształtuje się w przedziale między £8, a £20. Poniżej 8 funtów zwykle trudno jest handlowcom znaleźć miejsce na marżę ponad stałymi kosztami i podatkami, więc łatwiej jest tutaj znaleźć wino kiepskie. Powyżej 20 funtów ryzykujemy wydanie pieniędzy na snobizm, podtrzymanie wartości własnego ego, koszty ‘pozycjonowania’ marki i inne marketingowe ekstrawagancje.
Drugie stwierdzenie, które ucieszyło moją starą głowę dotyczy kieliszków, o których Jancis Robinson powiada, iż nie ma praktycznie żadnego znaczenia stosowanie oddzielnych kieliszków do win białych i czerwonych i że można pić wszystkie wina z takich samych kieliszków. W książeczce są również bardzo rozsądne stwierdzenia dotyczące temperatury spożywania wina i wiele innych ciekawostek (zainteresowanych odsyłam do oryginału).
Ze stwierdzenia dotyczącego cen wina wynika, że plonk, jaki spożywamy po zakupach w dyskoncie, jest owocem okazji, nie zaś zwykłych stosunków gospodarczych. Dlatego też picie takich winiawek zawsze będzie przygodą, poszukiwaniem tajemniczego Graala, jako że cena tych butelek jest wypadkową spotkania się wiatrów północnych ze wschodnimi i radości o poranku jakiegoś Prezesa. Nie warto więc kruszyć kopii z tego powodu, pisać elaboratów, wypada raczej skromnie popijać marząc o tym, że jakiś biały gołąb przyniesie w dziobie los na loterię i wreszcie będziemy mogli spróbować mitycznego Pomerola.
Dodaj komentarz