Don Miguel Comenge Reserva Ribera del Duero Denominación de Origen, rocznik 2011, w cenie 130,00 PLN za butelkę (0,75), zakupione w firmie ViniTeranio (czerwone, wytrawne, szczepy: tempranillo 90%, cabernet sauvignon 10%. Wino wyprodukowane i butelkowane przez – Comenge Bodegas y Viñedos – Hiszpania.
Kończę serię win Comenge z Viniteranio w nieprawdopodobnie niskich cenach, pozostało mi jeszcze białe Comenge Verdejo, ale poczekam na cieplejsze dni. Takie wina trzeba pić na tarasie. Niekiedy tracę rezon i głos w obliczu znakomitości, a jako że wówczas nie bardzo potrafię ubrać w słowa degustowane wrażenia, chowam się za ironiastą tarczą i stylistycznymi dyrdymałkami. Ten typ tak ma.
Po ostatniej dojrzałej reservie wydawało mi się, że trudno ją będzie przebić. Tymczasem flaszka z winem Don Miguel Comenge Reserva spowodowała, że z szeroko otwartymi ustami zastygłem uderzony przez łeb, jak obuchem. Tak dojrzała kobieta ocierała się o intelektualną doskonałość Ireny Dziedzic (któż to ją dzisiaj pamięta?), a w wizualnych skojarzeniach z Audrey Hepburn, czy też z mniej znaną pewną nadobną Emilią. Trudno będzie słowami udowodnić taką doskonałość, to trzeba – po prostu – samodzielnie wypić i po swojemu ocenić, przy czym świadomy (i przemądrzały mocno) jestem, iż nie każdy doskonałość docenić potrafi, ta, bowiem, wymaga długiego i cierpliwego przygotowania (patrz perły i wieprze).
Otóż Don Miguel Comenge Reserva różni się od poprzedniej reservy tym, że tempranillo (90%) uzyskał stabilizujące wsparcie caberneta sauvignona (10%), który to cabernet wzmacnia i reguluje kwasowość, a także podkreśla chropowatość tanin. Oczywista hiszpańskość Ribera del Duero została, w ten sposób, zabarwiona francuskim sznytem (elegancją francuskich motyli) i jakoś dziwnie stała się hiszpańskością pogłębioną, nie tracąc przy tym wcale tożsamości.
Don Miguel Comenge Reserva Ribera del Duero D.O. 2011
Barwa intensywna, wiśniowa z zaznaczoną granatową obwódką. Aby odebrać złożoność aromatów trzeba cierpliwie odczekać, podekantować po to, by zderzyć się z zapachem owoców, kwiatów, przypraw, kawy i kakao, a w niezapominanym trzecim nosie fajkowego dymu i wyprawionej skóry. W ustach dojrzała krągłość o wyważonej kwasowości, uszczypliwej jak dowcip dobrej dziennikarki, wsparta na biodrach szerokich zgłodniałego obecności aksamitnych tanin. W smaku przy łaskotliwej smaku drewno beczki, które świetnie podkreśla dojrzałość owoców. No i co, ça va? Ale nie polecam, vredit zdorovju.
Dodaj komentarz