Spacerując po katedrach konsumpcji, tych najpotężniejszych, trudno nie zauważyć na winnych półkach dziarskiego konkwistadora, zdobywcy Chile Diego de Almagro, który po latach chwały wylądował na etykiecie i intryguje średnio uposażonego mieszczucha na całym świecie, a wszystko to za sprawą jednego z największych graczy na hiszpańskim winnym rynku, firmy Felix Solis z Ciudad Real w środkowej Hiszpanii.
O firmie tej wiele się mówi, raz lepiej, raz gorzej, jednakże koala nie jest detektywem, ani też namolnym prokuratorem i nie zamierza doszukiwać się w winie ukrytych znaczeń. Przemysłowe wytwarzanie wina związane jest z ogromnym rynkiem konsumenckim w wielkich sieciach dystrybucji, stoją za nim siły potężne i pieniądze ogromne, co może być – również – przyczyną, iż niektóre wina tego wytwórcy pojawiają się na polskim rynku w śmiesznych – niekiedy – cenach.
Trójca zakupiona przeze mnie w Kauflandzie w Piszu, to zwykłe tempranillo z 2015 roku, Crianza z roku 2012 i Gran Reserva z 2009. Odpowiednie ceny tej trójki to: 10,99 PLN, 16,99 PLN i 18,99 PLN. Wszyscy, którzy się na winach i ich dystrybucji odrobinę znają, natychmiast wykrzykną, że ceny takie nie są możliwe, jeżeli przypuścimy zwyczajne kanały dystrybucji. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę, iż producent operuje milionami butelek, to może pozwolić sobie na zysk rzędu kilku centów i nadal mu się to opłaca. Tego samego nie może zrobić wytwórca sprzedający – dajmy na to – 100 butelek.
W ogóle istnieją dwa podejścia do sprzedaży (zresztą nie tylko wina). Sprzedawać rzadko, mało, ale z ogromną marżą (widać to chociażby w przypadku Vega Sicilia za 1600 PLN flaszka), co koniec końców przyniesie jakiś globalny zysk, lub też sprzedawać miliony butelek na całym świecie z malutką marżą, przy ogromnym – i tak – globalnym zysku. Czyli: sprzedawać bogaczom, arystokratom, snobom, albo powszechnie występującym biedakom.
Inna sprawa, czy takie tanie wina nadają się do picia i rozpoczyna się tutaj pełna oskarżeń dyskusja na temat tego, co wolno, a czego nie można przy produkcji masowej. Nie ustrzegł się takich oskarżeń i Felix Solis, stwierdzam jednak, że nie będąc inkwizytorem nie mam zamiaru szukać dziury w całym, tym bardziej, że wina spokojnie pić można i z coca colą i do pizzy, co w społeczeństwie masowych robotów jest przecież standardem.
Felix Solis Diego de Almagro Valdepeñas D.O. w różnych odsłonach
Najlepszym z tych win, w moim mniemaniu, było najtańsze i najmłodsze Diego de Almagro Tempranillo 2015, o bardzo dobrej koncentracji i sporym owocu, mniej zaś pasowała mi Crianza i Gran Reserva, brakowało mi bowiem sugerowanego nazwą wyrafinowania. W przypadku wszystkich trzech win powstrzymam się od ocen, ogólnie niezłe,a przede wszystkim tanie. No i dostępne w dużych sieciach sprzedaży (nie w dyskontach). Chociaż lepiej nie pić, vredit zdorovju.
Dodaj komentarz