tokuchniakoali

Melancholijna ciotka Julia przy pustych i brudnych kieliszkach

12 stycznia, 2024 by koala Leave a Comment

Jako że przyszło żyć w pozbawionych precyzji czasach, gdzie zamiast papieru oczy bolą od przewijania kciukiem, a ekran nie ma aromatu wylanej na kartkę kawy, pojawiają się niezwykłe w swojej niepotrzebności zamienniki, gadżety, bidule, za które dalibyśmy sobie głowy uciąć, a co najmniej sprzedalibyśmy wolność, tę bowiem już dawno pomyliliśmy z witrynami wypełnionym takimi właśnie gadżetami.

Buntujemy się niekiedy, udajemy wielkie zainteresowanie losem zanurzonych w tradycji, aczkolwiek niespełnionych, marzeń, faktycznie jednak otwieramy gęby na widok każdego nowego bajeru, ten zaś służy tylko i aż do upychania w głowie minut uzupełniających pustkę, w której ani Argentyńczycy nie zajmują miejsca Albańczyków, ani Norwegowie o przedziwnych wyrokach nie uderzają w klawisze Remingtonów, jako że takich Remingtonów już nie ma. Coraz częściej takie „już nie ma” przemyka po głowie i staje się jedynym pewnym elementem w tym naszym czasie bez papieru.

Na szczęście horyzont wypełniony jest teraz konkretną żółtą plamą kwitnącego na potęgę mleczu, taką  niby tropikalną egzuberancją na łąkach pośród szarego pola. Do tego rytm wczesnych poranków, zaparzanych ziółek, jajecznicy z parówkami na śniadanie, zakupów po południu, każdego dnia zupełnie tak samo i tylko pogoda raz deszcz, raz słońce przynosi,  w kółko Macieju zbliżając do tego, co nieuniknione i co każdego wieczora w kieliszku, do którego ciotka Julia nalewa kolejne krople merlota, równie śliwkowe, jak okrągłe słowa skryby, a ten maleńki i kogoś przypominający dyskursem krągłym i obiecankami, tańczący pokrętne tango obietnic i powrotów, na które po raz setny każdy z nas daje się nabrać. Pozbawiony precyzji czas i kraj wokół zabudowany kontenerami dyskontów z półkami gadżetów i winem niewinem, chlebem bez zakwasu, kaszą z kamieni, majtkami w stertach masła.

Melancholijna  ciotka Julia przy pustych i brudnych kieliszkach

Przy drodze wielebny z wieśniakiem, w komży białej święcący pole, na asfalcie obok dwa merce i ta brunatna ziemia, aż po horyzont, ja natomiast przelotem w hyundaiu moim do następnego dyskontu, wina przecież zabraknąć nie może, a nawet jeśli ciotki Julii nie stanie, kieliszki umyć trzeba. Ot kraj rewolucyjny, ot moje obyczaje. I to by było na tyle.

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Ciotka Julia

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Recent Posts

  • Patologia transformacji
  • Kapitalizm a etyka
  • Czy wróżbita Jackowski to tylko political fiction?
  • Pesymizm
  • Przesłanie do dziadka Ławrowa

Recent Comments

  1. Ten smutny świat - Wojownicy i niewolnicy
  2. Kalifornijscy winiarze zadowoleni z wysokiej jakości tegorocznych zbiorów – tokuchniakoali - Winemaker and Winery Owner Comments on California’s Growing Season and Harvest
  3. Le Sang de ma Terre Château Cos Suzanne Cahors AOP 2019 – tokuchniakoali - Château la Reyne Malbec Cahors AOP 2015
  4. Lazy Wheel – errata – tokuchniakoali - Lazy Wheel Cabernet Sauvignon Chile 2020
  5. Ten smutny świat – political fiction - Wojownicy i niewolnicy

Copyright © 2026 · Agency Pro on Genesis Framework · WordPress · Log in