Paniza Cariñena Denominación de Origen Protegida, rocznik 2015, w cenie 11,99 PLN za butelkę (0,75), zakupione w markecie Lidl – Ełk (czerwone wytrawne, szczepy: carignan). Produkowane i butelkowane przez Bodegas Paniza – Hiszpania.
Ciągle między wychodkiem, a pralnią, pośród debili, którzy bezmyślnie tratują resztki naszej wyjątkowości i glajszachtują do mierzwy. Kiedyś takie równanie w dół ich również zabije, na teraz, niestety, przewraca flaki hobbitom i gigantom. O skazeuszu jeden z drugim, z miśkiem, czy bez i tak łeb ci utną, jak tylko wiatr się zmieni. Wystarczy okazja. Skąd tak okrutna pustka we łbach? Skąd zupełny brak wyobraźni? Żeby nie było, po każdej, zupełnie każdej, stronie, nawet specjaliści od społecznej inżynierii pochowani w urzędach top secret stali się garstką kłaków wypuszczoną ze szkół, co to szkołami nie są, bezmyślnymi repeaterami przekazującymi sygnały, a nie interpreterami, do czego zostali – niegdyś – powołani.
To nie jest ta sama głupota, którą chwalił Erazm; naszej brak tradycji i ogłady. Nasza masową będąc pod płaszczykiem demokracji uzurpuje sobie prawo wszechmocy, oportunizmem wszechzadowolonej konsumpcji skutecznie niszcząc każde votum separatum. Ot chociażby, w imię narodowego pogaństwa potrafi splugawić nawet cytaty z JP II, obawiam się jednak, że też nieświadomie, bo łby puste nie wiedzą nawet, kim był Karol Wojtyła. ¿Hacia dónde vamos? Bożkami doraźnych interesów zastawiamy resztki swobody, udając do tego, że z wiary głębokiej to wyszło, choć w imię pogaństwa. Każdemu z tym wygodnie, każdy łeb spuszcza udając, że nie widzi.
Hobbit koala dziękuje Panu, iż bliżej mu do końca, w ten sposób – bowiem – umknie przed głupotą, póki co obawiając się, że dożyje jednak chwili, kiedy chociażby kielich wznoszony w ofierze nielegalnym się stanie, jako alkoholu promocja. I tak można w nieskończoność i zabraknie miejsca na radość, taniec, pieszczotę, a masy kpin nie rozumiejąc zabronią w ogóle pisania.
Na szczęście jest Cariñena i tanie wina w dyskontach. Jeszcze są, bo może przyjść moment, kiedy nam powiedzą, że lepiej wiedzą, jak mamy umierać i zabronią wszystkiego, zapominając, zresztą, po co zabronili. Tfu, jak niegdysiejsi prorocy Izraela wypada przekląć to wszystko, zapiwszy się do imentu.
To miała być pozytywna, radosna recenzja. Niestety, nie wyszła. Wino za całe 11,99 zł ratuje, natomiast, resztki moich doznań. Błogosławiony, bowiem, świat, gdzie biedni zupełnie nieźle mogą się napić.
Dodaj komentarz