Z cyklu teksty z antologii.
Jeżeli potraktować wino jako artykuł masowy należy jego dystrybucję również rozważać w skali masowej. Z wielu niejednokrotnie bardzo skomplikowanych przyczyn, nad którymi nie będę się pochylał, zbyt mocno pachną bowiem one polityką i ideologią, świat zmierza (czy tego chcemy, czy nie ) w kierunku struktury, gdzie 1% populacji posiadać będzie 99,9% bogactwa.
Z tego powodu nie da się uniknąć konfliktów i żaden Wielki Brat nieodpowiedzialnymi manipulacjami niczego tutaj nie załatwi. Aby takie konflikty zminimalizować, należy zastanawiać się czy ten ułamek procenta w posiadaniu 99% światowej populacji wystarczy nie tylko na utrzymanie, lecz również na odrobinę przyjemności i luksusu.
Karkołomne zadanie. Wino w tej łamigłówce jest klockiem niepoślednim. Klienci muszą mieć doń dostęp i powinno ono być wystarczająco dobre, aby mogło stanowić wentyl na całe zło tego świata. Oprócz tego jest ono rzeczywistym źródłem przyjemności smakowych, do których jednak niewyrobionego konsumenta trzeba przygotować…
Kampanie dowolnego supermarketowego geniusza nie są najlepszym sposobem wychowywania masowego konsumenta. Z drugiej strony dotarcie do rzeszy konsumentów i możliwość zarobienia na nich mnożąc małe marże jest niepowtarzalną okazją zrobienia majątku. Robić to jednak trzeba uczciwie, nie szkodząc i nie przesadzając, przesada bowiem niejednemu sznur na szyję założyła.
Dodaj komentarz