Z cyklu teksty z antologii.
Nieustannie powtarzam, że tylko szczęśliwi ludzie mogą znieść dodatkową dawkę euforii, czyli tylko oni mogą pić wino, bowiem wtedy nie fałszuje ono rzeczywistości. Szczęście zaś nie jest wcale wartością dodaną, którą można w jakiś sposób sprokurować, ono po prostu jest, lub go nie ma, wnioskować, więc, trzeba z tego, że wino jest napojem dla wybrańców i nie powinno wcale dotyczyć każdego, (jako że szczęście nie jest demokratycznie przyznawanym prezentem od Pana Boga).
Dochodzę do takiego wniosku stopniowo, w miarę upływu lat, może kiedyś uda mi się to racjonalnie uzasadnić, teraz natomiast chciałbym wskazać na kilka szczególnych właściwości wina (każdego wina, chociaż raczej się o nich nie pisze), które u pijącego mogą wywoływać różne stany, nie tylko euforii.
Dlatego też trzeba pamiętać o tym, co napisałem powyżej: wino powinien pić człowiek szczęśliwy, ale trzeba brać, również, pod uwagę wpływ wina na takiego szczęśliwego człowieka. Istnieją wina, które rozgrzewając uspokajają, chłodząc uspokajają, rozgrzewając dodają energii i rozwiązują język, chłodząc dodają energii i rozwiązują język, rozgrzewając napawają optymizmem, chłodząc napawają optymizmem, a także takie, których działanie jest zgoła odwrotne i które rozgrzewając, czy chłodząc wprowadzają podrażnienie i agresję i budzą lodowaty pesymizm.
Należałoby więc wprowadzić w recenzjach wskazówki, gdyż nieświadomi wpływu określonego wina i na co dzień odurzeni bezsensowną polityką, zamiast swojemu szczęściu pomóc, mogą je po prostu skasować.
Dodaj komentarz