Z cyklu teksty z antologii.
Macedoński Vranec za całe 9,99 PLN, co to go Bartex w Polsce rozlewa w tajemnicy trzymając roczniki i producentów, nie jest winem, które wypada szybko zapomnieć, jest bowiem na tyle wytrawny i specyficzny, że może posłużyć w eksperymentach smakowo-kulinarnych przydatnych w kraju moim nawykłym do setki i schabowego (a taka gorzałowo-schabowa monotonia zubożyła nieodwracalnie niektórym wyobraźnię, co skutkuje – na przykład – poselskimi bójkami na Mazowieckiej).
Żona przygotowała sporą michę kiszonej kapuchy z czosneczkiem i oliwą, więc stwierdziłem, że spróbować trzeba, czy bałkański Vranec z naszą kapustą się ożeni i wyszło to znakomicie, wywołał bowiem taki ożenek orgię smaków, a wino uzyskało nagle drugie dno, dojrzałe i poważne, chociaż zestawienie podobne niepoważnym zdać się może.
Vranec pod kiszoną kapustę
W ogóle eksperymenty z odczuciami smakowymi powodują przebudzenie niektórych komórek mózgowych i nagle okazuje się, że i lepsi jesteśmy, silniejsi i bardziej radośni, pijmy więc Vranec (lub bośniacki, czy czarnogórski Vranac), jedzmy kapuchę i nie dawajmy sobie robić wody z mózgu.
Dodaj komentarz