Każda epoka, z pewnością, cierpiała na swoich nawiedzonych. Jestem odrobinkę zmęczony ciągłym ujadaniem oszołomionego misją talibanu, a także nie mam ochoty walczyć z pustymi oczyma łaknących chwały, którym wydało się, iż świat są w stanie zbawić, chociaż faktycznie chodzi im wyłącznie o własną glorię. Idąc śladami pewnego Kuby „ojciec się w grobie przewraca”.
Z drugiej strony powtarzające się w nieskończoność ohy i ahy nad każdą wyssaną flaszką stają się nudne, przypominają uganianie się mojego Mańka za ogonem i muchami po łące, dlatego też męczy mnie teraz poszukiwanie formuły. Nie chcę być oskarżany o reklamę, choćby krypto, czegoś, czego reklamować nie mam ochoty, a jednocześnie nie chcę zaprzepaścić kilku dobrych lat blogowania.
Winna ucieczka przed nawiedzonymi
Bezpośrednie odnośniki do win wszelakich i winnych blogów znikną zatem z głównej strony, co wymusi na mnie wysiłek i skaże na tworzenie stron, podstron, popodstron i tak dalej. Główna strona zamierza stać się połączeniem do wszystkiego, co w kraju i za granicą w wartościowy sposób opowiada o porządnych flaszkach. Przyszłość swoją widzę w stworzeniu kolejnego katalogu.
Dodaj komentarz