Biorąc pod uwagę doktrynę, to samo powie nam chagpt, no bo co innego może powiedzieć? Wszelkie epitety, czyli „dobry”, „zły”, „kwaśny”, „piękny” są subiektywne i zależą od nastroju, pogody, soli w zupie, czy czegoś takiego innego. Od tego zależą też nasze wrażenia smakowe.
Nie może być złym coś, co mi smakuje, niezależnie od tego, czy powstało u rzemieślnika, w spółdzielni, czy w dużym przedsiębiorstwie. Nie ma z tym nic wspólnego cena. Mój smak zależy wyłącznie od mnie, ze mną się rodzi i ze mną odejdzie. Fenomenologia dołączy do tego jeszcze intersubiektywność, ale jest to tak niejasne, że aż nierzeczywiste.
Chatgpt też zostało stworzone przez człowieka i interpretacja algorytmu ma ludzki charakter. Odpowie więc, że dobre to, co smaczne. Niczego innego nie wymyśli. A Pomerol za ileś tysięcy zł, jeśli się skwaśniały we flaszce przytrafi, złym się stanie i ulegnie wypluciu.
Wino dobre, wino złe, a co na to chatgpt?
Dodaj komentarz