Przedstawiciel pokolenia kciuka uznał, że na blogu moim towinakoalicd.com bełkoczę. I że piszę, jakbym się naćpał. Nie brałbym tego do głowy, gdyby nie była to – w zasadzie – jedyna szczera reakcja na moje pisanie. Zastanawiam się, jak bardzo mnie to zabolało.
Mógłbym przedstawiciela zaatakować, chociaż jest on dowodem na to, że ktoś mój bełkot czytuje. W końcu tworząc bloga trzeba liczyć się z różnymi reakcjami. Najprościej jest przypomnieć przedstawicielowi, że nie musi czytać tego, co spływa ze śliną na kartkę w sieci. Wolność przecież, to swoboda wyboru.
Pisanie tylko o winie jest nadzwyczaj nudne. Trzeba je krasić dywagacjami, a te nie zawsze pasują do oficjalnie obowiązującej wykładni. Ja też nie lubię niektórych tekstów przedstawiciela. Za Kuroniem Jackiem jednak stwierdzam: „nie zgadzam się z Tobą, człowieku, ani na jotę, ale do upadłego będę bronić Twojego prawa do wypowiedzi”.