Blog

  • Remparts de la Commanderie Haut-Médoc AOP 2011

    Remparts de la Commanderie Haut-Médoc, Appellation Haut-Médoc Protégée, rocznik 2011, w cenie 22,99 PLN za butelkę (0,75), zakupione w markecie Lidl w Białymstoku (czerwone, wytrawne, szczepy: kupaż – prawdopodobnie merlot, cabernet sauvignon). Wino butelkowane przez  Sarl Raymond VFI – Francja.

    O winie tym różnie pisano, w Winicjatywie prawie źle, w innych miejscach lekceważąco, moje wrażenia uzależniam od temperatury spożycia. Pite chłodne było trochę kwaśne, ostre, ziemiste i gałązkowate, po lekkim podgrzaniu dłonią stawało się pełne owocu i okrągłe. W obu przypadkach miało wspaniały aromat przydymionych w ognisku owoców.

    Remparts de la Commanderie Haut-Médoc AOP 2011

    W nosie fermentujące wiśnie, tytoń i dym. Kolor czerwony bardzo ciemny, klarowny i błyszczący. Owoc średni, trochę oschły, taniny ostre ze sporą kwasowością, struktura średnia, koncentracja średnia. Posmak krótki. Wino polecam, zwracając uwagę, aby nie przesadzać ze schładzaniem.  Alkoholu nie polecam.

     

  • Domaine de Maisonneuve Saint-Georges Saint-Émilion AOC 2011

    Domaine de Maisonneuve Saint-Georges Saint-Émilion, Appellation Saint-Georges Saint-Émilion, rocznik 2011, w cenie 24,99 PLN za butelkę (0,75), zakupione w markecie Lidl w Białymstoku (czerwone, wytrawne, szczepy: kupaż – prawdopodobnie merlot, cabernet sauvignon, cabernet franc). Wino butelkowane u producenta przez  CVA-ZAC La Mouline – Francja.

    Winiawka, która mnie bardzo zawiodła i przerwała ciąg zachwytów nad lidlowsko-francuskimi wspaniałościami.

    Domaine de Maisonneuve Saint-Georges Saint-Émilion AOC 2011

    W nosie przede wszystkim alkohol, nieco tytoniu i dymu. Kolor standardowo czerwony bardzo ciemny, klarowny i błyszczący. Przy pierwszym podejściu owoc spory i bardzo gorzki, taniny pieprzne, kwasowość nieznaczna, za to nieustanna gorycz w tle, struktura średnia, koncentracja średnia. Posmak krótki, nieokreślony. Następnego dnia przy takiej samej temperaturze spożycia jeden wielki kwas, od nasmaku po posmak, struktura żadna, koncentracja żadna. Wina nie polecam, chyba że do sosów.

     

  • Château Gabarey Bordeaux AOC 2011

    Château Gabarey Bordeaux, Appellation Bordeaux Contrôlée, rocznik 2011, w cenie 19,99 PLN za butelkę (0,75), zakupione w markecie Lidl w Białymstoku (czerwone, wytrawne, szczepy: kupaż – prawdopodobnie merlot, cabernet sauvignon, cabernet franc). Wino butelkowane u producenta przez Grands Vins de Gironde i na etykiecie firmowane przez  GFA Clémenceau Père & Fils – Francja.

    Wino spokojne i poważne. W serii długiej bordosów  z Lidla niezłe, tak pod środkiem skali. Piliśmy je po dwóch winach z Moraw (André i Modrý Portugal) i ten lidlowski bordosek wyraźnie wyróżnił się na korzyść.

    Château Gabarey Bordeaux AOC 2011

    Aromat aronii i tytoniu. Kolor czerwony bardzo ciemny, klarowny i błyszczący. Owoc duży i okrągły, struktura średnio mocna, koncentracja bardzo dobra, kwasowość raczej w tle, trochę ziemiste. Posmak średni gałązek winorośli. Wino polecam, alkoholu natomiast nie.

  • Yannick Alléno & Michel Chapoutier Côtes du Rhône AOP 2019

    Yannick Alléno & Michel Chapoutier Côtes du Rhône Appellation d’Origine Protégée, rocznik 2019, w cenie 89,00 PLN za butelkę (0,75 litra) zakupione Online w 101win.pl (czerwone wytrawne, szczepy: kupaż złożony  z grenache, syrah). Butelkowane przez M. Chapoutier – Francja.

    R. Parker dał tej flaszce 89 punktów. Wino w ustach okrągłe, pełne, tłuste, jest w nim i kawa i lukrecja, czarna porzeczka, aronia i coś jeszcze, co otwiera się długo, ale czekać warto. Śródmorze i jego woń prawie lawendowa.

    Yannick Alléno & Michel Chapoutier Côtes du Rhône AOP 2019

    Michel Chapoutier wierzy w terroir i wszechmoc przyrody. W aktualnym sporze jego wiara powoduje, że staje się coraz bardziej elitarny i z pewnością nie dotrze do szerokich mas. Prawdziwe wino jednak nie jest dla szerokich mas i czas to wreszcie stwierdzić. Niestety świat biegnie w zupełnie innym kierunku i żadne manifestacje traktorów na autostradach tego nie zatrzymają. Tacy jak Chapoutier kiedyś zostaną zmuszeni do odejścia, a ich miejsce zajmie przemysł. Wtedy wypełni się rebelia mas.

     

  • Château de Boissac Bordeaux AOC 2012

    Château de Boissac Bordeaux, Appellation Bordeaux Contrôlée, rocznik 2012, w cenie 15,99 PLN za butelkę (0,75), zakupione w markecie Lidl w Białymstoku (czerwone, wytrawne, szczepy: kupaż – prawdopodobnie merlot, cabernet sauvignon). Wino butelkowane u producenta przez  SCEA Vignobles Laurent Mazeau – Francja.

    Wino rzekłbym rustykalne (co niektórzy mogliby interpretować jako mało wyrafinowane, chamskie, ja zaś wolałbym rozumieć jako szczere w swojej prostocie i naiwności, w odróżnieniu od intelektualnego wyrafinowania i zadęcia). Na zakończenie długiej serii lidlowskich bordosów. Tym razem pite na dwie raty i w obu o podobnym smaku.

    Château de Boissac Bordeaux AOC 2012

    Aromat aronii, farby akrylowej, trochę gnojówki i tytoniu w pierwszym dniu, w dniu następnym pozostała aronia i tytoń. Kolor czerwony bardzo ciemny, klarowny i błyszczący. Owoc spory, struktura średnia, koncentracja dobra, w nasmaku gorycz tanin (przypominająca gorzkie kakao), potem kwasowość wyraźna wiśniowa i trochę mlecznej czekolady, a przy tym raczej ostre i mineralne. Posmak średni gałązkowy. Wino polecam. Alkoholu nie.

  • Banrock Station Shiraz Mataro Australia 2013

    Banrock Station Shiraz Mataro Australia, rocznik 2013, w cenie 25,49 PLN za butelkę (0,75) z marketu Piotr i Paweł, Białystok.  importer: Partner Center, (czerwone wytrawne, szczepy: syrah, mataro). Winemaker Paul Burnett. Region: Riverland, Południowo-Wschodnia Australia.

    Australijski shiraz to nie do końca to samo, co europejski syrah. W Australii jest to owoc mocniej zaokrąglony i soczysty, bardziej dojrzały, smakowo bogatszy, trochę klejący się w ustach, a wina tylko z niego zrobione bardziej przypominają nieco sfermentowany i gęsty sok z winogron, są alkoholowo mocniejsze i trochę czekoladowe, a nawet słodsze. Do klasycznie syrahowego czarnego pieprzu dodają swoje specyficzne, eukaliptusowo-australijskie smaki. W tym winie shiraz został zestawiony z mourvèdre (mataro), co dodało łagodności i uspokoiło smak.

    Banrock Station Shiraz Mataro Australia 2013

    Wino z zakupionej butelki (na nakrętkę) miało aromat czarnej porzeczki i malin i trochę dymu, następnego dnia aromat był nadal intensywny. Kolor czerwony, nieco rozwodniony, z lekkimi refleksami fioletu, klarowny i błyszczący. Usta średnie, struktura dobrze poukładana, chociaż trochę rozwodniona, koncentracja dobra, w nasmaku czarny pieprz tanin i słaba kwasowość, w środsmaku dochodzi czekolada, co zmienia smak w słodycz suszonych śliwek. Posmak delikatny i nieinwazyjny, który odchodzi niebawem i nie zostawia śladów. Polecam. Wino, nie alkohol.

     

  • Hilltop Kamocsay Ákos Merlot Szekszárd AOP 2013

    Hilltop Kamocsay Ákos Merlot Szekszárd Chroniona Nazwa Pochodzenia,  rocznik 2013, w cenie 21,99 PLN za butelkę (0,75), zakupione w markecie Piotr i Paweł  w Białymstoku (czerwone wytrawne, szczepy: merlot).  Produkowane i butelkowane przez firmę  Hilltop Neszmély Zrt – Węgry.

    Perełka, którą znalazłem w markecie Piotr i Paweł, za niewielkie 21,99 PLN, prezentująca nową twarz węgierskiego winogrodnictwa, odzykującego wigor i renomę po latach byczo-krwistego zastoju. Firma mieści się na wzgórzach nad Dunajem niedaleko Ostrzyhomia (Esztergom) i Komárom, w rejonie znanym raczej z produkcji win białych, posiada jednak swoje 110 ha w okolicach Szekszárd, gdzie rosną ich merloty i cabernety. W moich smakach wino to zajęło wczoraj miejsce merlociego standardu (just have fun) i z pewnością głosić będę do końca dni chwałę jego wielką.

    Hilltop Kamocsay Ákos Merlot Szekszárd AOP 2013

    Aromat śliwek (nie będę wymyślać innych owoców tam, gdzie śliwka to merlot i basta), kolor rubinowy, połyskliwy i przezroczysty. W nasmaku łagodne przyprawy i papryka z tych słodkich, owoc duży, tłustawy, usta okrągłe, koncentracja bardzo dobra, kwasowość raczej w tle, jako że wino miękkim jest i aksamitnym. Posmak szałwiasty długi. Znakomite. Bardzo polecam (wino, nie alkohol).

     

  • Hilltop Kamocsay Ákos Cabernet Sauvignon 2012

    Hilltop Kamocsay Ákos Cabernet Sauvignon,  rocznik 2012, w cenie 22,99 PLN za butelkę (0,75), zakupione w markecie Piotr i Paweł  w Białymstoku (czerwone wytrawne, szczepy: cabernet sauvignon).  Produkowane i butelkowane przez firmę  Hilltop Neszmély Zrt– Węgry.

    Męczy okrutnie powtarzanie formułek, których nie do końca wyuczyć się zdołałem i redukuje się liczba owoców, a przede mną jeszcze miliony butelek do wypicia. Tak, miliony, myślę bowiem, że i z dala od żywota na ziemi piją wino i o nim dyskutują. Do tego jeszcze recenzje z wina zawierają przymiotniki, ja zaś, za Hemingwayem, nie lubię przymiotników, sądząc, że rzeczywistość tworzyć trzeba, nie oceniać.  Program, jednak, bez przymiotników, to chodzenie po skałach bez butów. Na szczęście istnieją jeszcze Węgrzy, nie tylko Orbán, a także wino z Szekszárd.  Zapowiedziany przeze mnie onegdaj Cabernet Sauvignon jest również z Szekszárd, gdzie – obok Villány – powstają czerwone wina, które trzeba zapamiętać. Z pewnością pamiętać będę już wypitego Merlota i nie zapomnę długo Caberneta Sauvignona.

    Jeżeli chcecie poznać smaki szczepu cabernet sauvignon, poszukajcie w sieci. Nie tylko w Wikipedii, w wielu innych miejscach znajdziecie opisy, czym smakuje i pachnie i że jest z pewnością taki czerwony, jak trzeba. Od teraz kończę z podawaniem na półmisku informacji, które są wszędzie i starać się będę pisać tak, jak pisać chciałbym, choć nie zawsze mi się to udaję. Pozostawię zgodnie z moją tradycją notkę z danymi, przecież uwielbiacie znać ceny, oraz sakrament  przydzielania ocen, w ten bowiem sposób tworzę sobie skalę odniesień, a zresztą my tutaj lubimy sakramenty.

    Hilltop Kamocsay Ákos Cabernet Sauvignon 2012

    Z tego Caberneta Sauvignona zapamiętam stanowczość i spokój. Równowagę skrajności i elegancję, która zagościła na półkach marketu, jakby przez przypadek, bez rozpychania się łokciami i, chyba, bez przesady handlowców (w końcu to tylko 22,99). Wszystko w nim ma swoje miejsce i kadencję, więc brzmi jak akord, podparty trwaniem posmaku długo, długo po wypiciu do końca. Bardzo polecam (wino, nie alkohol).

  • Campos de Dulcinea Graciano La Mancha DO 2013

    Campos de Dulcinea Graciano La Mancha Denominación de Origen,  rocznik 2013, w cenie 21,99 PLN za butelkę (0,75), zakupione w markecie Piotr i Paweł  w Białymstoku (czerwone wytrawne, szczepy: graciano).  Produkowane i butelkowane przez firmę Viñedos y Bodegas de El Toboso S.L. – Hiszpania.

    Pisać można różnie. W zasadzie zależy to od intencji, a także od odbiorcy, do którego chcielibyśmy docierać. Język, jego styl, dobór rejestru, wszystko to pokazuje, kim jest autor, z jakiego środowiska pochodzi, na jakich czytelników liczy. Inaczej pisze o winie laik, który wino uwielbia, inaczej uczestnik wyścigu, w którym stawką jest zdobywanie klienteli. Parker wskazuje, że oceniając jakieś wino należy mieć na względzie interes konsumenta. Przede wszystkim. Prawa rynku narzucają reguły, w których autor powinien umieć się poruszać. A co zrobić, jeżeli autor nie jest częścią rynku? Pozostaje wtedy czysta literatura i pisanie z uczuciem (w ogóle każde pisanie powinno wynikać z uczucia), chociaż w wielu przypadkach mamy do czynienia z pisaniem „pod klienta”, pod pozycjonowanie w przeglądarkach wskazując, iż autor jest w istocie handlowcem, który pisze, a więc sprzedaje. Wówczas ocena wina przestaje być recenzją w interesie konsumenta i staje się narzędziem marketingu. Nie widzę w tym żadnego grzechu, należy – jednak – wyraźnie sygnalizować intencje, co pozwala uniknąć dwuznaczności, chociażby przy okazji konkursów, w których autorzy kochają brać udział.

    Campos de Dulcinea Graciano La Mancha DO 2013

    Teraz piję wino biologicznie zrobione z jednego szczepu graciano, kiedyś w Hiszpanii uprawianego o wiele częściej. Dość naiwnie nie wyobrażam sobie wina, które mogłoby powstawać w sprzeczności z ekologią, chociaż zauważam, że niektórym wydaje się, iż należy ekologię podkreślać w opisach na etykietach. Być może jest to moda, niekiedy uczciwość, z pewnością jednak jest to za każdym razem związane z marketingiem.  Wino mi smakuje, graciano jest w tym przypadku wystarczająco mało rozwodnione i owocem swoim zaokrągla ust koral, a także drażni mile taninami podniebienie, przecząc – jednak –  ekologii z deklaracji na etykiecie, ponieważ pojawia się kichanie, a takie zwykle wynika z nadmiaru siarczynów. W aromacie nie czuję tutaj dymu, ni tabaki, raczej mokrego psa, kwaśna wiśnia orzeźwia mój oddech jak reklama na tabletki do ust w telewizorze, zaś po odstaniu w dzbanku w winie nabiera wagi woda, mimo iż nadal spożywam je z przyjemnością, wszystkim je polecając i podkreślając, że nie zawsze musimy pić arcydzieła.  Alkoholu, natomiast, nie polecam.

     

  • Bisquertt Reserva Petirrojo Carménère Valle de Colchagua DO 2014

    Bisquertt Reserva Petirrojo Carménère Valle de Colchagua Denominación de Origen, rocznik 2014, w cenie 19,99 PLN za butelkę (0,75 litra), zakupione w markecie Biedronka – Białystok, (czerwone wytrawne, szczepy: carménère). Produkcja i butelkowanie przez Viñas Bisquertt Ltda –  Chile.

    Wytrawność słodyczy w carménère z Nowego Świata. Wino, o kórym już napisano sporo, a co do którego nurtuje mnie zagadnienie opłacalności. Otóż Chile jest daleko, bardzo daleko. Na butelce napisali, że wyprodukowana i zabutelkowana w Chile, czyli transport dotyczył w zasadzie bardziej szkła, niż zawartości, czyli że musieli sprowadzić wielkie mnóstwo butelek, aby sprzedaż w Polsce opłacała się (czyli przynosiła zysk). Ośmielam się przypuszczać, że przy cenie z Owada zysku w tym nie ma. Jak to się, więc, opłaca?  Nie rozwinę tematu, pozostawiam czytacza z przypuszczeniem, że litr wyprodukowanego wina w Chile kosztuje kilka euro centów i z wszystkim, co takie przypuszczenie może wygenerować. O ile zgodzić się przyjdzie z tym, że litr sikacza wyprodukowany w Apulii może kosztować pół euro u producenta (takie możliwości istnieją), z trudem przychodzi mi do głowy kilka centów ex works Chile, gdyż wino nie jest z pewnością sikaczem i należy je polecać, bowiem i taka cena i taki smak są prawdziwą okazją.

    Bisquertt Reserva Petirrojo Carménère Valle de Colchagua DO 2014

    Rozważania o opłacalności są po stokroć ciekawsze od dzielenia kwaśnej wiśni na czworo. Czarny pieprz na podniebieniu też kosztuje. Nie wspomnę już papieru na etykiety i kosztu pomysłu ptaszka, co to like a bird on a wire… Wino, oczywiście, polecam, co nie zmienia faktu, iż dręczą mnie wątpliwości. A może Owad dampuje ceny? Alkoholu nie polecam.