tokuchniakoali

Les Chanussots Bourgogne AOC 2012

29 lutego, 2024 by koala Leave a Comment

Les Chanussots Bourgogne  Appellation Bourgogne Contrôlée,  rocznik 2012, w cenie 24,99 PLN za butelkę (0,75), z marketu Lidl w Białymstoku (czerwone, wytrawne, szczepy: pinot noir). Wino butelkowane dla Lidla przez firmę Compagnie Vinicole de Bourgogne – Francja.

Niekiedy picie wina jest zajęciem frywolnym, a to wraz z towarzyszącym siorbaniem, mlaskaniem, popierdywaniem, wysłuchiwaniem mniej lub bardziej ostentacyjnego pochrapywania zaangażowanych w dysputę przy stole degustantów, z obmacywaniem butelczyny i nie tylko, z wianuszkiem zachowań społecznych pierwszego i pośledniego sortu (ciekawe, czy używający takich epitetów wie, że są to mało patriotyczne rusycyzmy), z wpatrywaniem się tęsknie w młode oczy i pośladki nadobnych towarzyszek (a także z obawą, czy zachowane zostały reguły poprawności politycznej, które prym wiodą w korowodzie, mimo że nie życzylibyśmy sobie ich,wcale, zauważać). Frywolności chcą nas pozbawiać codziennie ci wszyscy, którzy uważają, że mózgów już nie posiadamy, a jeśli zniknie frywolność, przyjemność przeżywania pójdzie się stukać za nią i zostaniemy trzeźwi do imentu na placu boju, z pyskami unurzanymi w modlitwie o rychłą śmierć w tym najnudniejszym ze światów. Biesiada, zaś, przy winie potrafi rozwiązać język po to, by pleść bez sensu i wymieniać się energią kosmiczną z miłościwie nam towarzyszącymi. Pewna moja (kiedyś młoda) włoska koleżanka zwykła mawiać, że do spółkowania wystarczy sama rozmowa, wcale do łóżka chodzić nie trzeba, a picie wina w odpowiednim towarzystwie jest również aktem spełnienia, o ile wzmacnia kontakt (picie do lustra wcale nas nie interesuje). Przy tym, jak wiele jest typów wina, tak wiele jest rodzajów cielesnego kontaktu, rozwijających się w języków splątaniu i w zawirowaniach po kolejnych butelkach. Bywają ciężkie pomerole ze spoconą pierzyną i długim uściskiem po wielu godzinach pracy, bywają lekkie szablisy od niechcenia głaskane na jedwabnej pościeli, bywają pomruki win z Somlo wespół z dojrzałą małżonką i słodkawe primitiwa z ukrytymi kochankami. Nie spotykamy się z tym wszystkim za bramą na Powązkach, lecz przy stole z ludźmi żywymi, pod jednym – jednak – warunkiem: ludzie ci powinni być nam przychylni. Nie idzie rozmawiać przy winie z wrogiem, to tak, jakbym zechciał się napić w czeluści grobowca, nie idzie dialog prowadzić z tymi, co na drugą stronę przeszli (w każdym tego sensie, i żywym, i umarłym).

Les Chanussots Bourgogne AOC 2012

A chodzi tutaj o delikatne łaskotanie trawą pod kolanem, które po burgundzie z Lidla poczułem, a ten, właśnie ten, po to stworzony został, by pod kolanem łaskotać i drżenie łydek powodować w ochocie przy spotkaniu. Innych pretensji winny ogrodnik, chyba, tutaj nie miał, mnie zaś takie łaskotanie zupełnie wystarczyło. Przy całym pąsie swoim piwoniastym i nieco truskawkowym smaczku wino, o którym mowa przyzwoitością wyróżnia się w pozbawionej charakteru reszcie, więc je polecam. Alkoholu, zaś, nie.                 

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024

Cantine Volpi Barolo DOCG 2010

29 lutego, 2024 by koala Leave a Comment

Cantine Volpi Barolo Denominazione di Origine Controllata e Garantita,  rocznik 2010, w cenie 95,00 PLN za butelkę (0,75), ze sklepu M&P Alkohole i Wina Świata  w Białymstoku (czerwone wytrawne, szczepy: nebbiolo). Firmowane i butelkowane przez firmę Cantine Volpi – Włochy.

Barolo z bardzo dobrego rocznika 2010 za 95,00 PLN, czyli odrobina kwasowego atłasu po natrętnej słodyczy landrynkowego Fragolino.  Męczące jest nieustanne jedzenie i patrzenie w oczy nadobnym ciotkom (ze świadomością, że ciotki niedowidzą), męczące bywa też picie i od czasu do czasu zaglądanie na Fejsbuk, co tam się wokół dzieje, no ale został jeszcze jeden dzień, a potem znów od nowa. Za oknem deszcz, jesień zimą, czas dostał kopa i leci gdzieś na złamanie karku, w TV na szczęście Hobbit i Bitwa 5 Armii, Kevina już nie trawię, jest jak za ciężki sos grzybowy. Barolo z lekkim makaronem w sosie pomidorowym na kolację, to jest to, reszta nie ma znaczenia.

Mgła z deszczem za oknem i mgliście kapryśny szczep nebbiolo, często strzelający focha, jeśli zbyt tanio nabyty, luksus elity kosztuje, bowiem i nie ma nic wspólnego z masowością, cień oddalający się historii w miejscu życia, gdzie rzeczywistość zatrzymuje się przed tym, co mnie czeka, uparte łaknienie spokoju, mimo że świadomość powiada, że takiego – w istocie – wcale nie ma, a spokój jest synonimem bezruchu, gierki, manipulacje, podchody w pogoni za własnymi interesami, to wszystko przestaje mnie zajmować, wolę patrzeć godzinami na jasną obwódkę na szkle kieliszka i powoli łykać kropla po kropli, wdychając dym wchłonięty przez winną mgłę i uśmiechać się do brata niziołka Bilbo Bagginsa wspominając wzgórza w Piemoncie ze śniegiem na szczytach za Biella.

Cantine Volpi Barolo DOCG 2010

Mam jeszcze dwie butelki od Volpiego, wiem, że nie jest to szczyt wyrafinowania w smakach z Piemontu, tutaj jednak, w Powiatowej, mamy to, co mamy i nawet nas to zadowala, o ile nikt na siłę w nas flaków nie przewraca. Pojutrze będzie plebejska Barbera i jeszcze Barbera d’Asti. Alkoholu nie polecam.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024

Cantine Volpi Barbera d’Asti DOCG 2012

29 lutego, 2024 by koala Leave a Comment

Cantine Volpi Barbera d’Asti Denominazione di Origine Controllata e Garantita,  rocznik 2012, w cenie 37,00 PLN, ze sklepu M&P Alkohole i Wina Świata  w Białymstoku (czerwone wytrawne, szczepy: barbera). Firmowane i butelkowane przez firmę Cantine Volpi – Włochy.

Straszna musi być samotność w sieci, która powoduje, że oceniając świat spomiędzy słów wydobywamy krzyk, wezwanie, płacz nieomal: kochajcie nas, dopieszczajcie, wypełniajcie dni nasze słowami na nasz temat, my zaś chwalić was będziemy, lub ganić. Straszna i prawie heroiczna, bo każda wypowiedziana przeze nas ocena dotycząca innych, oprócz wrzasku o miłość ukrytego w podtekstach, tychże innych zdaje się odpychać, co potęguje samotność i zwielokrotnia krzyk wydobywający się od teraz zewsząd. Im bardziej, zaś, pragnąłbym być kochany i im nachalniej na ten temat wrzeszczę, tym bardziej samotnym się staję i tak w koło Macieju, a Maciej ostro w dudy dmie. Tak, otóż, widzę oceny wszelakie, każda, bowiem, prawdę o autorze powiada, a im większe jej zadęcie, tym większa – w konsekwencji – samotność.

Wino pijemy po to, aby samotność zagłuszyć (nie tylko, aczkolwiek zwłaszcza). Nie leję sobie w gardło trunku po to, aby ten trunek recenzować i udowodnić światu, żem jest największym w winnym fachu specjalistą. Chlam, bo lubię i łatwiej mi się ze światem rozmawia. Kiedy tutaj filozofuję sobie o dialogu (a dobrych mam speców w otoczeniu, od Bubera, Tischnera i Wojtyły po Hamvasa i – być może – WB), kiedy pluję na ignorancję miłościwie nam wszechpanującą, marzę o świecie pełnym mądrych ludzi, w którym żaden z nas nie będzie nikogo oceniał, a chętnie z każdym do stołu usiądzie i porozmawia, w rozmowie, bowiem, sens widzę najwyższy, w dialogu równych mądrością swoją ludzi. Na miłość trzeba sobie zasłużyć, na szacunek także.      

Cantine Volpi  Barbera d’Asti DOCG 2012

Każda najmniejsza próba oceny drugiego człowieka zmniejsza szansę na miłość, a zamiast szacunku budzi w otoczeniu niechęć. Dlatego kolegom blogerom życzę, by każdy pisał, jak umie najlepiej i każdy po swojemu, o winie, winoroślach, ptaszkach, kwiatkach, polityce, nie budząc w innych blogerach złości. To, szczególnie wśród blogerów winnych, jest absolutnie pozbawione sensu, o piciu bowiem mamy pisać i o rozmowie po winie daleko łatwiejszej. To rzekłszy polecam wszystkim znakomite wino, a każdy niech mi wierzy na słowo, czyli kolejne wino od Volpiego, za całe 37,00 PLN. Alkoholu nie polecam.

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024

Montepulciano d’Abruzzo DOP 2014

28 lutego, 2024 by koala Leave a Comment

Montepulciano d’Abruzzo Denominazione di Origine Protetta, rocznik 2014, w cenie 11,99 PLN za butelkę (0,75 litra), zakupione w Lidlu, Białystok (czerwone wytrawne, szczepy: montepulciano). Butelkowane przez tajemnicze (brak danych) V.E.B. Colombara – Bardolino Włochy.

Chociaż dzień nie nastraja do radosnych wygibasów, nie powstrzymam się i zacytuję: „zmarł szczęśliwy”, takie bowiem dictum usłyszałem dziś z daleko włączonego telewizora, który u mnie robi za radio. Otóż nowomowa wytworzyła nowomyślenie. Po takiej śmierci łatwiej będzie oceniać wina i blogerstwem zajmować się i czekać na przepowiedziany przez Babę Wangę koniec Europy. Po takim dictum nie straszne już będą pomysły zewsząd atakujące i mokre zimno za oknem.

Przygody z winem w dyskontach są, w moim przypadku, przygodami z tym, do czego mam dostęp, trudno mi przecież oceniać arcydzieła, które zwykle są ode mnie odległe o jakieś 500 km. Nieoceniony kolega bloger uzna z pewnością, że dotknąć trzeba, jak niewierny Tomasz, podniebieniem własnym, a nie zdawać się na sieć, podejrzewa, bowiem, że lenistwo jest przyczyną braku ochoty, niestety, jednak, trudno jest starcom fruwać po świecie, chociaż w myślach własnych i snach śmigają oni w przestworzach, aż miło. Lidl i Biedronka są teraz za rogiem,  POLOMarket już – zimą – nie, najbliższy jest 80 km ode mnie. Latem przenoszę się na wieś, tam zaś mam obok właśnie POLOMarket. W obu przypadkach żadnych piwnic i winnic w okolicach nie uświadczę. Zdając się na to, do czego mam dostęp, w naturalny sposób zderzam się ze społeczną rzeczywistością i logiczne są moje pretensje wobec sytuacji, w jakiej Powiatowa znalazła się po transformacji latach dwudziestu. Na szczęście, być może dzięki również mojemu pisaniu, dyskonty zaczynają się starać i można niekiedy spotkać w nich tanie arcydziełka.

Montepulciano d’Abruzzo DOP 2014

Takim właśnie jest teraz próbowane Montepulciano d’Abruzzo, które otworzyło się przede mną po odpowiednim rozgrzaniu kieliszka dłonią i cierpliwym odczekaniu, aż zechce się otworzyć. Cena jest godna zauważenia, a smak też polecam. Szczególnie ciekawym stało się to wino w dniu następnym, co jeszcze bardziej podkreśla zalety cierpliwości. Alkoholu nie polecam. 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024

Vall de Juy Penedès DO Katalonia 2014

28 lutego, 2024 by koala Leave a Comment

Vall de Juy Penedès Denominació d’Origen, rocznik (chyba) 2014, w cenie 19,99 PLN za butelkę (0,75 litra), zakupione w Auchan, Białystok (czerwone wytrawne, szczepy: ull de llebre (tempranillo), merlot,). Butelkowane przez tajemnicze (brak danych) N.R.E.  Sant Sadurní d’Anoia – Katalonia Hiszpania.

Łącząc rozważania moje w jedną całość i zastanawiając się nad zakupioną w Auchan smakowitą butelką czerwonego Vall de Juy Penedès DO mogę raz na zawsze stwierdzić: w obliczu coraz większej liczby potencjalnych klientów o niewielkich zasobach finansowych coraz mniejsza będzie szansa na zakup prawdziwego wina.  Dobre wino, czy nawet w ogóle wino, nie może być produktem masowym. Jest to nadzwyczaj zwykła sprzeczność. Istota wytwarzania wina nie zgadza się z masowymi potrzebami milionów, ba teraz już nawet miliardów klientów. To, co nam oferują duże sieci dystrybucji w cenach, na które możemy sobie pozwolić, jest zupełnie nowym towarem, pasożytującym na tradycyjnych gustach i nazwach.  Jedyną rzeczą wspólną jest w tym przypadku zawartość alkoholu, cała reszta to zupełnie inne parafie. Czy nam to się podoba, czy nie, pisząc o wspaniałościach jakiegoś Merlota zakupionego w sieci snobujemy się odnosząc nasze wiadomości do zjawiska, które zupełnie inaczej wygląda tam, gdzie merlot rośnie i gdzie napełniane są tylko te butelki, do których winorośli w określonym roczniku wystarczyło. A woda? Ona też stanie się z czasem towarem luksusowym. Prawdopodobnie w zamian będą sprzedawać jakieś zamienniki.

Vall de Juy Penedès DO Katalonia 2014

Oprócz tego zakładam, że dobrego Penedès nie kupię za takie pieniądze, za jakie to wino kupiłem i chociaż je polecam, radzę zwrócić uwagę na to, że na etykietach nie podano rocznika. W opisie na kontretykiecie zwrócono uwagę, iż wino jest młode. Mnie ono smakuje, wody zbyt dużo w nim nie poczułem, czyli i chudości, a może płaskości, w nim nie ma. Alkoholu nie polecam.

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024

Arc du Rhône Côtes du Rhône AOP 2014

28 lutego, 2024 by koala Leave a Comment

Arc du Rhône Côtes du Rhône Appellation Côtes du Rhône Protégée, rocznik 2014, w cenie 19,99 PLN za butelkę (0,75 litra) zakupione w markecie Biedronka w Białystoku (czerwone wytrawne, szczepy: kupaż złożony  z grenache, syrah). Butelkowane przez tajemnicze EPB 71570 – Francja.

Rozrywany politycznie pomiędzy zwolennikami greckiego Dionizosa, a wszystko, co greckie kojarzy się (niektórym) z Bizancjum i Wschodem i jego zachodnią, rzymską odmianą, czyli Bachusem, zbyt często zapominam o tożsamości mojej, zawartej w umiłowaniu wina bez politycznych kierunków. Od początku istnienia tego bloga staram się opisywać każdego dnia inne wino, ograniczając recenzje prawie zawsze do win z dyskontów, a ponieważ dni było sporo, wyczerpałem różnorodność (napisałem tutaj 405 recenzji, trochę win się powtórzyło, lecz mogę przyjąć, że 300 z nich nie, czyli – w istocie – opisałem prawie wszystko, co w naszych dyskontach, no i nadszedł moment, kiedy piwniczka zrobiła się pusta). Dyskonty opierają się na wypróbowanych pewniakach, więc coraz rzadziej mogę znajdować nowe perełki, na półkach – bowiem – oglądam już wypite egzemplarze.

Na szczęście od czasu do czasu zdarzają się wina nowe i niezbyt drogie, dzięki czemu mogę do pisania o nich powrócić (chociaż na sam dźwięk tych słów już widzę, jak zżymają się fachowcy sommelierzy, którzy o moim winnym pisaniu nie mają najlepszej opinii, za filozofię mnie nie atakując, nie znają się, przecież, na niej za dobrze). Podejrzewam, że nowych i tanich win (nie winiawek) są jeszcze dziesiątki tysięcy, tematów – więc – nie zabraknie i sporo krwi, jeszcze, fachowcom napsuję. Eppur si muove – a jednak się kręci. Ważne, by się kręciło, nie ważne po co.    

Arc du Rhône Côtes du Rhône AOP 2014

Teraz opisywane owadzie wino, mimo zimnej anonimowości zdaje się pochodzić z   południowej części stoków nad  Rodanem.  Aromat mocno przydymionych owoców, trochę mokrej sierści Burka,  kolor ciemnoczerwony, połyskliwy i klarowny. Ciało grubawe i ciepłe, wtulić – wręcz – w nie się wypada, tym bardziej, że usta okrągłe do figli zapraszają. Sok z czereśni i porzeczek, w nasmaku gorzkie szczypanie czarnego pieprzu, potem aksamitne i nieźle skoncentrowane. W śródsmaku kawa z mlekiem i czekoladą, trochę szałwi, posmak długi, ziołowy. W tle, niestety, jakaś perfuma i salicyl (co ocenę zmniejsza), mimo to wino polecam. Alkoholu nie.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024

What’s up with wine?

28 lutego, 2024 by koala Leave a Comment

The turmoil that has taken over my world forces me to think painfully, and this does not help. Well, in my opinion, agricultural Europe has gone crazy. I will not consider the implications and aspects of the Ukrainian presence or the profitability of meat production because these are beyond the reach of my intellect. I do not eat meat, and I eat less and less bread.

In these pages, I deal with wine, maybe in a dilettante’s way, but still, I look at the situation from the point of view of a low-income customer of wine shops. For several years, I have been trying to draw attention to the fact that the quite valid defence of tradition by, for example, Nossiter, the attachment to terroir and taste values that are more inclined to aristocracy than to mass consumption, will result in people like me being deprived of access to natural wine.

The rebellion of farmers, agricultural producers, vine growers and honest winemakers leads to a rethinking of values, i.e., higher prices. Suppose we insist on not selling a litre of wine below its production value. If we agree to pour such wine away rather than make it available to customers on the market, we will be left with the knowledge that our product will become available to only 1 per cent of the world’s population.

What’s up with wine?

It is more than just a matter for Picketty or similar specialists. The contradiction between progress and tradition becomes between expensive and cheap, inaccessible and available. The world has come full circle again, and suddenly, I am faced with a time of revolution, after which I don’t know what will remain. It’s appropriate to laugh in the face of Fukuyama prophesying the end of history.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024

Co tam słychać z winem?

28 lutego, 2024 by koala Leave a Comment

A może winą? Takie jakieś zawirowania, które objęły mój świat, zmuszają mnie do bolesnych przemyśleń, a te w niczym nie  pomagają. Otóż Europa rolnicza, moim zdaniem, oszalała. Nie będę rozważał implikacji i aspektów ukraińskiej obecności, ani opłacalności produkcji mięsa, te bowiem są poza zasięgiem mojego intelektu, zresztą mięsa nie jem, a i chleba coraz mniej.

Na tych łamach zajmuję się winem, może po dyletancku, ale jednak, a więc patrzę na sytuację z punktu widzenia małozamożnego klienta witryn z winem. Od kilku lat staram się zwrócić uwagę na fakt, że całkiem słuszna obrona tradycji w wykonaniu chociażby Nossitera, przywiązanie do terroir i wartości smakowych bardziej skłaniających do arystokracji, niźli do konsumpcji masowej,  spowodują, że tacy jak ja pozbawieni zostaną dostępu do prawdziwego wina.

Bunt rolników, wytwórców rolnych, uprawców winorośli i uczciwych winiarzy prowadzi do przemyślenia wartości, czyli do drożyzny. Jeśli uprzemy się, aby nie sprzedawać litra wina poniżej wartości produkcji, a więc jeśli zgodzimy się wylać takie wino raczej, niż udostępnić klientom na rynku, to pozostanie świadomość, że nasz produkt stanie się dostępny tylko dla 1 procenta światowej populacji.

Co tam słychać z winem?

To nie jest wyłącznie sprawa dla Picketty’ego, ani podobnych specjalistów. Sprzeczność pomiędzy postępem i tradycją staje się sprzecznością między drogim i tanim, niedostępnym i dostępnym. Świat znów zatoczył krąg i nagle staje przede mną czas rewolucji, po której nie wiem, co pozostanie. Wypada zaśmiać się w gębę Fukuyamie wieszczącemu koniec historii.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024

Marquês de Borba DOC Alentejo 2014

27 lutego, 2024 by koala Leave a Comment

Marquês de Borba DOC Alentejo, rocznik 2014, bezcenne, jako że uzyskane od samego producenta (butelka 0,75), (czerwone wytrawne, szczepy: alicante-bouschet, tempranillo (w Portugalii nazywane aragonez, tinta roriz, aragonês), trincadeira, touriga nacional).  Producent: João Portugal Ramos – Portugalia.

Znakomita okazja do podróży Online, co bardzo koalę cieszy, fizycznie – bowiem – przemieszczać się trudno, chociażby dlatego, że na starość bolą kości. Na ból kości z pewnością dobre jest  słońce, morze, dęby korkowe, w ogóle Portugalia, z którą jakoś nigdy kraj mój nie wojował (aż dziwne), fado (nie wypada nie wspomnieć o kobietach takich, jak Amália Rodrigues, czy Mariza). Nie będę przypominał marketowego i sympatycznego Owada, jako że ten uległ u nas zupełnej polonizacji, co zwiastuje moment wkroczenia polskich klientów do Lizbony, chociaż wolałbym tej chwili nie dożyć. Na ból kości, poza innymi, znakomite jest wino, byle czyste, niefałszowane, bez ziemniaków i bakterii Brettanomyces.

Tak, więc, złożyło się, że uporczywa tęsknota za Śródziemnomorzem zesłała koali butelkę od samego Markiza z Borby, który jakimś trafem zaplątał się w rodzinie kilkakrotnie przeze mnie tutaj przywoływanego mistrza João Portugal Ramosa. Winnice i wytwórnia portugalskiej znakomitości położone są w okolicach Borby, w regionie Alentejo, a wuj Ramosa szczycił się tytułem szlacheckim „Markiza z Borby”, nadawanym od 1811 roku, jednakże wina tam firmowane pochodzą również z Beiry, czy Douro. Kilka razy pisałem tutaj dobrze o moim ulubionym  F’OZ, spotkać też na tych stronach można recenzję z samego Marquês de Borba (nazywanego niekiedy flagowcem portugalskich win w ekspansji po świecie), wtedy – jednak – uznałem je za zbyt ostre. Może zły dzień miałem, może umiejętności w opisie nie starczyło?  Zobaczymy teraz, przy okazji zmierzę się z butelką pochodzącą od samego producenta, będę – więc – miał okazję sprawdzić, czym różni się takie wino od dyskontowej masówki. Z pewnością wino to jest owocem talentu enologicznego i biznesowego, bardzo dynamicznie poczynającego sobie na naszym rynku, w końcu można je spotkać w Owadzie, a także w ambitniejszych salonach. Zauważam też, że marketingowe starania w wykonaniu producenta z Alentejo są dużo bardziej długoterminowe i uporczywe niż efemeryczny, w sumie, sukces Vallado Tinto, którym pasjonowaliśmy się nie tak dawno temu. Zauważyłem, oprócz tego, pewną stałość w opiniach blogerów na temat Markiza, co świadczy o tym, że firmie João Portugal Ramos zależy na marce w określonym sektorze rynku.

Marquês de Borba DOC Alentejo 2014

Aromat przychodzi po paru godzinach odstania (w ogóle każde wino pić należy powoli, nie jest to łapanie pcheł). Pojawiają się wówczas i dym i skóra w towarzystwie porzeczek i wiśni. Barwa połyskliwa ciemnorubinowa. Koncentracja dobra, usta średnie i okrągłe, w nasmaku gorycz tanin (tempranillo dyktuje warunki), w śródsmaku lekko kwaśna wiśnia i czekolada mleczna, waniliowego masła z beczki nie wyczułem, posmak ziołowy długi. Gdzieś tam pojawiła się nutka anyżku, chociaż – może – przez pomyłkę, może z mojej głowy? Po pierwszym wrażeniu ostrości pojawia się spokój, mimo że stanowczy. Sam mistrz João Portugal Ramos powiada, że wino jest sumą ziemi, na której uprawiana jest winorośl i charakteru osoby, która je stworzyła. Wyobrażam sobie, więc, trochę według kryteriów Hamvasa, mężczyznę z początku nieco wyniosłego i ostrego (w końcu to Markiz), potem natomiast, w miarę wspólnego przebywania, spokojnego, ciepłego, serdecznego, długo – po rozstaniu – wspominanego. Wino absolutnie polecam, przypominając, że dobrze jest pozostawić butelkę otwartą na kilka godzin. Alkoholu, natomiast, osobliwie nie polecam.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024

Gál Tibor Egri Bikavér „Titi” 2013

27 lutego, 2024 by koala Leave a Comment

Gál  Tibor Egri Bikavér „Titi” 2013 Chroniona Nazwa Pochodzenia, rocznik 2013, bezcenne, jako że uzyskane od samego Lidla w poczęstunku (butelka 0,75 w Lidlu kosztuje 27,99 PLN), (czerwone wytrawne, szczepy: syrah, kadarka, kékfrankos, cabernet franc).  Producent:  Tibor Gál, butelkowanie: Agria Vino 2010 Kft, Węgry.

Kiedyś, w warszawskim akademiku na Kickiego Egri Bikavér to było , dopiero, święto. Potem doń przywykliśmy, a wielkie węgierskie kombinaty serwowały nam coraz częściej cienkawą kadarkę wymieszaną z wodą, chociaż mój Teść do dzisiaj z wielką atencją podchodzi do każdej butelki Byczej Krwi z Egeru. Teraz Węgry jasno uregulowały zasady produkcji, zrobiono tam bardzo dużo, aby poprawić jakość nie tylko Egri Bikavéra, a do tego stały się ostatnio w Polsce bardzo modne, wypada więc spróbować nowoczesnego (modnego, jak powiadają w kontretykiecie spece od marketingu) Egri Bikavéra, prosto ze znanej piwnicy Fuzja w Egerze.

Czym jest więc ten znany w Polsce kupaż z Egeru? Otóż jest to wytrawne, lub półwytrawne wino czerwone , wyprodukowane z odmian takich, jak kadarka, kékfrankos, zweigelt, cabernet sauvignon, cabernet franc, pinot noir, merlot, menoire, blauburger, syrah, portugieser, kékoportó, turan. W winie powinny być obecne minimum 3 szczepy czerwone, przy czym żaden z nich nie może przekraczać 50% całej zawartości, ani też spadać poniżej 5%. Poza tym Egri Bikavér musi dojrzewać w dębowych beczkach i nie wolno go rozlewać poza Egerem. Więcej można o Egri Bikavérze znaleźć tutaj.    

Wina z wielu odmian (kupaże) zamykają w sobie wpływy przychodzące od każdej odmiany, które wytrawny wytwórca wina kombinuje w taki sposób, aby powstał z tego jeden twór, o jednym ciele, o w miarę proporcjonalnie rozłożonych i skoncentrowanych cechach, oraz odpowiedniej długości. Wyobrażam sobie, że znając poszczególne odmiany i ich zachowania w procesie fermentacji,  lub dojrzewania artysta kreuje z nich arcydzieła, chociaż niekiedy powstają i „gnioty”.  Opisywane tutaj wino powstało z czterech odmian (syrah, kadarka, kékfrankos, cabernet franc), z czego trzy służą zwykle do produkcji win dość lekkich (kadarka, kékfrankos, cabernet franc). Dojrzewanie w beczkach pomaga w wygładzaniu kantów nadając określony styl. W przypadku Egri Bikavéra nie ma ograniczeń długości dojrzewania w beczkach, co pozostawia wolną rękę każdemu twórcy.

Dzień I

Przy pierwszym nosie aromat w tym winie jest czysty i owocowy, po odstaniu i w kieliszku (drugi nos) pojawia się to, co ja nazywam wędzonką, mokra psia sierść i drewno z beczki, trzeci nos (to, co zostaje w kieliszku już po wypiciu) uwydatnia dym z ogniska i beczkę, beczkę, w mordkę jeża, beczkę. W ogóle beczka jest tutaj bardzo obecna, co przypomina, raczej,  wina hiszpańskie. W pewnych momentach wydawało mi się, że piję tempranillo z Riojy o sporo większej kwasowości i jaśniejszej barwie. Nie piłem tego wina tuż po otwarciu butelki, stało kilka godzin w dzbanku, mimo to w nasmaku dostałem goryczą po języku i podniebieniu, co zaraz potem wymieszało się w śródsmaku z potężną wiśniową kwasowością, pojawiła się poza tym żywiczna i gorzkawa deska beczki. Taniny i kwaśne wiśnie szklanki i deska beczki, zaś posmak długi był, wyraźnie nacechowany drewnem, z odrobiną pieprzu. Z pewnością ciała opisywane wino posiadło sporo (w końcu to 14% alkoholu), brakuje mu jednak równowagi, koncentracji, odnoszę – bowiem – wrażenie, że każdy element chodzi tutaj własnymi drogami.

Dzień II

Na drugi dzień przy pierwszym nosie aromat w tym winie nadal jest czysty i owocowy, po odstaniu i w kieliszku (drugi nos) pojawia się obok owoców dym (nie ma już mokrej psiej sierści), trzeci nos (to, co zostaje w kieliszku już po wypiciu) uwydatnia dym i wiśnie w alkoholu. Beczka gdzieś się wycofała. Dużo ciała uzyskało lepszą koncentrację, a wino stało się bardziej okrągłe, posmak ciągle długi był, pieprzny i wiśniowy. Wino bardziej zrównoważone, spokojniejsze, mniej w nim dygotania.

Gál Tibor Egri Bikavér „Titi” 2013

Duszę, być może, ów Egri Bikavér osiągnie za lat kilka, kiedy to składowe poukładają się obok siebie w miłosnych uściskach i stworzą nową jakość. Na razie kłócą się, która silniejsza, co powoduje niejakie rozdygotanie i to, że wino stało się, w zasadzie, własną potencjalnością, z charakterem – owszem – titi parisien, pamiętając o tym jednak, że paryski Gavroche chłopakiem był dobrym, chociaż niewyrafinowanym.  Wino  –  polecam (wcale nie z grzeczności wobec darczyńcy),  także jako bardzo dobry okaz służący do nauki smaków; szczególnie tym, którzy dla smaku piją i gwoli cierpliwości. Uprzedzam jednak, nie jest to wino łatwe i trzeba się doń przekonać. Porządnie dekantować i pić je do jedzenia. To ćwiczy cierpliwość. Alkoholu nie polecam.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024

  • « Previous Page
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • …
  • 41
  • Next Page »

Recent Posts

  • Viña Tinajas Cabernet Sauvignon 2011
  • Santoro Primitivo Puglia IGP 2013
  • Eguren Codice Vino de la Tierra de Castilla 2020
  • Sierra Cantabria Rioja Selección DOCa 2020
  • Winnica Milanowska Beta 2020

Recent Comments

  1. Kalifornijscy winiarze zadowoleni z wysokiej jakości tegorocznych zbiorów – tokuchniakoali - Winemaker and Winery Owner Comments on California’s Growing Season and Harvest
  2. Le Sang de ma Terre Château Cos Suzanne Cahors AOP 2019 – tokuchniakoali - Château la Reyne Malbec Cahors AOP 2015
  3. Lazy Wheel – errata – tokuchniakoali - Lazy Wheel Cabernet Sauvignon Chile 2020
  4. Andrzej Szadkowski - Rodzime pierdoły i prognozy Muska
  5. CroqueMalin - Rodzime pierdoły i prognozy Muska

Copyright © 2026 · Agency Pro on Genesis Framework · WordPress · Log in