Z cyklu teksty z antologii.
Czy wino może, czy powinno być towarem masowym? Pytanie wydaje się być źle postawione, gdyż jako artykuł dostępny w sieciach masowej sprzedaży jest ono faktycznie towarem masowym. Należy jednak postawić pytanie inaczej: czy poszczególne gatunki, rodzaje, apelacje mogą być masowe?
Czy, dajmy na to, Barbera d’Asti I Vicini Di Cesare powinno być masowe? Jasnym wydaje się, że nie, gdyż każda próba uczynienia takiego wina masowym zniszczyłaby jego niepowtarzalność. Każde wino jest na tyle wyjątkowe, że powinno być zgodne ze swoimi obiektywnymi warunkami powstania i jeśli wyprodukowano tego wina tylko dziesięć beczek, nie można starać się z nich zrobić tysiąca.
Każde wino jest jak pojedynczy człowiek, są nas miliardy, a każdy niepowtarzalny i niezastąpiony. Nie należy więc oczekiwać ciągle takiego samego smaku w powtarzających się na półkach Biedronki butelkach, bo jest to obiektywnie niemożliwe. Należy jednak uczyć się ciągle nowych smaków, poznawać nowe wina i przestać się bać cen. Wino, nawet jeśli kosztuje 100,00 PLN za butelkę, jest z pewnością warte swojej ceny, jako podkreślenie niepowtarzalności chwili.
Ponieważ do niepowtarzalności chwili nie można się przyzwyczaić, nikt nie musi wydawać 100,00 PLN każdego dnia, tak jak nikt nie musi codziennie pić wina, gdyż przyjemność, aby taką pozostała, powinna być jedyna w swoim rodzaju. Ludzie zaś niezasobni, jeśli codziennie powtarzać będą mantrę o niemożności zmiany na lepsze, niezasobnymi pozostaną i nawet najbardziej masowa masowość do świata ich nie przekona, a wina się nie napiją, ani słońca Południa nie zaznają (no chyba, że w telewizji).