tokuchniakoali

Robert Parker i różniste didaskalia

17 stycznia, 2024 by koala Leave a Comment

Didaskalia, czyli wskazówki autora dla wystawiających dramat. Wskazówki, lecz nie dramat.

A tu tak się jakoś składa, że wszyscy wolimy zajmować się wskazówkami, uwagami na marginesach, plotami, zapominając o sednie sprawy. To, że Parker starszym już jest człowiekiem, jest zupełnie oczywiste. Również oczywistym jest i to, że nadal odgrywa wielką rolę w winnym świecie. Jednak mniej jest oczywistym znalezienie odpowiedzi na pytanie, czym właściwie zasłużył on sobie na miejsce w winnej historii. Jego pojawienie się lub nie na imprezie degustacji en primeur jest w świecie — dlatego — ważne, gdyż musiał się czymś odznaczyć i to nie tylko własną skalą ocen.

W rozedrganym współczesnym świecie z trudem przez gardło przechodzą zasady, a Robert Parker, moim zdaniem, dlatego stał się osobistością, gdyż oparł swoje opinie na kodeksie zasad i starał się zawsze te zasady szanować. Inną jest sprawą to, że rynek cynicznie zasady wykorzystywał i wykorzystuje, posługując się takimi Parkerami dla własnych celów, nie należy, jednak zapominać o tym, że to one budują stałość, strukturę i że dzięki nim nie gubimy się nieustannie w pustyni wszechświata.

Robert Parker i różniste didaskalia

Wypada wrócić do zasad, nie tylko przy winie, dzięki bowiem nim świat staje się przejrzysty, a i wino lepiej smakuje. A oprócz plotek o Parkerze wypada przypomnieć sobie, o co Mistrzowi, właściwie, chodziło (tutaj fragmenty z parkerowskiego kodeksu etycznego).

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Robert Parker, standardy, wino

Wino, wina i powinność

11 stycznia, 2024 by koala Leave a Comment

Pesymizm to tylko realizm. Nie wyklucza wcale optymizmu, który jest raczej skłonnością charakteru i, w moim mniemaniu, odmianą współczucia.  Wszystko zależy od punktu widzenia i z taką banalną prawdą pod rękę udam się za chwilę na hamak wśród eukaliptusów, gdzie koale świętują nieustanne lenistwo.

Wada to i przywilej starości (starość zaś jest właściwością obiektywną, zależną od liczby lat i żadnego znaczenia zdaje się nie mieć tutaj fakt, iż czuję się niekiedy jak osiemnastolatek). W tym wszystkim czai się literatura jak chytry Prezes mrużąca żółte oczy gdzieś tam pomiędzy słowami, chociaż pamiętać należy, iż kolejną jest ona iluzją i tak naprawdę nie wiadomo, czy pomaga ludziom, czy raczej szkodzi.

Koali zapiski o winie dotyczą raczej winy, której poczucie zasiano w moim pokoleniu, aniżeli wina, to – bowiem – było w tym blogu i jest podpórką, pozycjonerskim zabiegiem, a bardziej w oszustwie swoim przypomina przemysłowe wytwory sprzedawane na półkach dyskontów.

Pisanie tutaj jest dla mnie zabiegiem terapeutycznym po to, abym po każdym twórczym orgazmie mógł spokojnie zdrzemnąć się w hamaku i o winie swojej, iż istnieję, zapomnieć, a ponieważ za winą zjawia się zwykle powinność zadośćuczynienia jak posmak długa, lub krótka, generuje ona każdy kolejny wpis i tak to trwa stając się przyzwyczajeniem.

Pisząc tutaj  za każdym razem udowadniam, że jestem sobie potrzebny właśnie ze względu na autoterapię, a że przy tym staram się wypić następne trzysta winnych butelek? Niech cieszą się handlowcy, gdyż klientem jestem znakomitym i niech płacze PARPA, gdyż wcale nie zamierzam się poddawać.

Wino, wina i powinność

Bunt mas wyposażył mnie w masowy instrument, staram się – więc – rozumieć współczesność uczestnicząc w niej popkulturowo, tym bowiem jest blogowanie. Masowość nie wymaga ode mnie głębi i form rozbudowanych, a ćwicząc w gałęziach eukaliptusów słowne wygibasy pesymizmem kaleczę, jak brzytwą po oczach po to, aby chociaż niektórych zmusić do myślenia. I to by było na tyle.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: pesymizm, realizm, wina, wino

Kalifornijscy winiarze zadowoleni z wysokiej jakości tegorocznych zbiorów

28 listopada, 2023 by guest Leave a Comment

SAN FRANCISCO — Winiarze z Kalifornii  chwalą jakość zbiorów rocznika 2023, pomimo relatywnie późnego ich zakończenia. Rzęsiste zimowe deszcze nawodniły i użyźniły gleby, wspomogły zdrowy wzrost krzewów, a niższe temperatury wiosną i latem umożliwiły winogronom wydłużone dojrzewanie. Wielu winiarzy przewiduje, że rocznik 2023 będzie jednym z najlepszych od lat, obfitując w wina o zniewalających aromatach, żywej kwasowości i niezwykłej równowadze.

Zbiory w całej Kalifornii rozpoczęły się stosunkowo późno i opóźniły się średnio dwa tygodnie do całego miesiąca. Wiele odmian osiągnęło dojrzałość w podobnym czasie, co doprowadziło do jednoczesnych zbiorów. Niektórzy winiarze spodziewają się kontynuować winobranie nawet do końca listopada.

Kalifornijscy winiarze zadowoleni z wysokiej jakości tegorocznych zbiorów

Produkcja wina w Kalifornii stanowi około 80% całego amerykańskiego przemysłu winiarskiego, co czyni ten stan czwartym co do wielkości regionem winiarskim na świecie. Ponad 80% win kalifornijskich powstaje z certyfikatami zrównoważonego rozwoju, a ponad połowa z 615 000 akrów winnic certyfikowanych jest przez takie   programy kalifornijskie jak Certified California Sustainable Winegrowing, Fish Friendly Farming, LODI RULES, Napa Green i SIP.

Szczegółowe informacje można znaleźć w opublikowanym w tym blogu tekście w języku angielskim, a także w dokładnym raporcie.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Kalifornia, wino

Winna ucieczka przed nawiedzonymi

2 października, 2023 by koala Leave a Comment

Każda epoka, z pewnością, cierpiała na swoich nawiedzonych. Jestem odrobinkę zmęczony ciągłym ujadaniem oszołomionego misją talibanu, a także nie mam ochoty walczyć z pustymi oczyma łaknących chwały, którym wydało się, iż świat są w stanie zbawić, chociaż faktycznie chodzi im wyłącznie o własną glorię. Idąc śladami pewnego Kuby „ojciec się w grobie przewraca”.

Z drugiej strony powtarzające się w nieskończoność ohy i ahy nad każdą wyssaną flaszką stają się nudne, przypominają uganianie się mojego Mańka za ogonem i muchami po łące, dlatego też męczy mnie teraz poszukiwanie formuły. Nie chcę być oskarżany o reklamę, choćby krypto, czegoś, czego reklamować nie mam ochoty, a jednocześnie nie chcę zaprzepaścić kilku dobrych lat blogowania.

Winna ucieczka przed nawiedzonymi

Bezpośrednie odnośniki do win wszelakich i winnych blogów znikną zatem z głównej strony, co wymusi na mnie wysiłek i skaże na tworzenie stron, podstron, popodstron i tak dalej. Główna strona zamierza stać się połączeniem do wszystkiego, co w kraju i za granicą w wartościowy sposób opowiada o porządnych flaszkach. Przyszłość swoją widzę w stworzeniu kolejnego katalogu.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: flaszka, Kuba, taliban. winny, wina, wino

Wino, Nossiter, smak chwili

15 września, 2023 by koala Leave a Comment

Opowiadając o Nossiterze, jak zauważam, w Sieci autorzy przymykają oczy na fakt, że jego dorobek, to nie tylko film Mondovino. Film bez przesady jest najważniejszy, ale dobrze byłoby od czasu do czasu poczytać to, co Nossiter napisał, chociażby „Smak i władzę„. Znamienne jest, że Wikipedia pisze o Nossiterze wyłącznie jako człowieku kina.

Ja patrzę nań po literacku. W poglądach skłaniam się do wielu jego diagnoz, może nie aż tak krańcowo i dodaję do tego mój subiektywizm, a ten jest skrajny. W moim wydaniu. Właśnie ten subiektywizm nie pozwala mi dzielić wina wedle jego cech fizycznych, co kończy się zawsze stwierdzeniem: to jest dobre, a tamto złe. W ostateczności dochodzimy do ostatecznych wniosków: co tanie, to do bani, a drogie z definicji jest znakomite, czyli klasowo do dobroci mają dostęp wyłącznie bogaci.

Wino, Nossiter, smak chwili

W literackiej wersji Nossiter podkreśla znaczenie chwili i wspólnoty smakowania, jako że od tego kiedy i z kim zależy najbardziej nasze wrażenie. Sommelierka oparta na chwili doznania byłaby więc umiejętnością tkania poezji, równie ulotną, jak wrażenia, a wino straciłoby ważność swoją ustępując życiu, bez którego przecież nie ma żadnych doznań. Trudno jest takie słowa pisać, kiedy wokół wojna, szukamy bowiem oparcia w solidności materii, a ulotność przeraża nas, jak wszystko, co nieznane.

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Nossiter, smak. chwila, sommelierka, wino

Resweratrol, czyli winne poszukiwanie eliksiru magicznego

11 września, 2023 by koala Leave a Comment

Za Wikipedią: „Resweratrol – organiczny związek chemiczny, polifenolowa pochodna stylbenu„. W zasadzie znakomity pretekst, aby zapomnieć o alkoholizmach wszelakich, no bo jeśli taki cudowny ten eliksir, a w czerwonym winie go najwięcej, to chlać czerwone wino i żłopać. W dodatku pomaga w walce z cukrzycą i z otyłością.

 

Może nie do końca w każdym czerwonym winie, są szczepy, które mają go więcej, taki na przykład tannat. Podobno też saperavi. Jest resweratrolu sporo chociażby w czarnych porzeczkach i w orzeszkach ziemnych, a więc nie musimy wińska żłopać, aby wiecznie młodymi pozostać. Za dużo czerwonego wina to może wieczna młodość z marskością wątroby, chociaż tutaj przydać się powinien ostropest, albo karczoch, albo korzeń mleczu.

Magiczny eliksir pozwalał Asteryksowi i Obeliksowi dokonywać cudów. Ostatnia depresja, która mnie dopadła, też potrzebuje cudu, dlatego więc szukam po omacku pozytywów. Trudno jest je znaleźć, a świadomość, że moja depresja to bardzo trendy i modna dolegliwość, szczególnie wśród nierobów, wcale mi nie pomaga. Stąd odwołanie do resweratrolu.

Resweratrol, czyli winne poszukiwanie eliksiru magicznego

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: cukrzyca, czarna porzeczka, czerwone wino, eliksir, eliksir magiczny, orzeszki ziemne, otyłość, resweratrol, saperavi, tannat, wino

Wino dobre, wino złe, a co na to chatgpt?

10 września, 2023 by koala Leave a Comment

Biorąc pod uwagę doktrynę, to samo powie nam chagpt, no bo co innego może powiedzieć? Wszelkie epitety, czyli „dobry”, „zły”, „kwaśny”, „piękny” są subiektywne i zależą od nastroju, pogody, soli w zupie, czy czegoś takiego innego. Od tego zależą też nasze wrażenia smakowe.

Nie może być złym coś, co mi smakuje, niezależnie od tego, czy powstało u rzemieślnika, w spółdzielni, czy w dużym przedsiębiorstwie. Nie ma z tym nic wspólnego cena. Mój smak zależy wyłącznie od mnie, ze mną się rodzi i ze mną odejdzie. Fenomenologia dołączy do tego jeszcze intersubiektywność, ale jest to tak niejasne, że aż nierzeczywiste.

Chatgpt też zostało stworzone przez człowieka i interpretacja algorytmu ma ludzki charakter. Odpowie więc, że dobre to, co smaczne. Niczego innego nie wymyśli. A Pomerol za ileś tysięcy zł, jeśli się skwaśniały we flaszce przytrafi, złym się stanie i ulegnie wypluciu.

Wino dobre, wino złe, a co na to chatgpt?

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: chatgpt, fenomenologia, subiektywny, wino

Wino dobre, wino złe

9 września, 2023 by koala Leave a Comment

Wino dobre, wino złe. Niektórzy głoszą przedziwne teorie na temat wina dobrego i wszystko, co masowe, czyli przemysłowe, nazywają złym. Przy okazji poszukiwań w Sieci znalazłem taki tekst o winie i filozofii, którego autorem jest Magdalena Krasińska, a który, w zasadzie, odnosi się do Rogera Scrutona.

Można przeczytać ten tekst tutaj. Wino jednak, o którym w tym tekście mówimy, staje się współcześnie produktem wyjątkowo rzadkim.

Ja natomiast odnoszę się do tego, co mnie bezpośrednio dosięga, czyli do flaszek dostępnych, a te według niektórych nie zasługują nawet na nazwę wino i z pewnością nie można ich nazwać dobrymi. W myśl tej teorii, bliskiej Nossiterowi, wino dobre to terroir, niewielka produkcja, oczywiście naturalna, czyli rzemiosło, w żadnym wypadku przemysł. Co więc można powiedzieć o zasobach z Saint-Émilion, gdzie winnice mają po setki hektarów i chociażby z tego powodu potrzebują przemysłowej obróbki?

Takie wina, przypuśćmy, że istnieją, a jeśli tak, to za ceny powodujące zawroty głowy. Z pewnością tak zwany zwykły człowiek nie ma do nich dostępu. Głoszenie wszem i wobec ich najwyższej dobroci jest aktem klasowym, krzykiem arystokraty „won chamstwo od prawdziwego trunku”. Odepchnięciem całej reszty do kategorii „czarnej dziury„, w której kłębią się amatorzy win z supermarketów, złych „ex definitione„.

Kiedyś mogło być tak samo z, dajmy na to, kiełbasą. Nie było ogromnych rzeźni, ludzie bili na swoje potrzeby i wędliny produkowali we własnym zakresie. Świat zmieniał się i takie robione dla siebie po wsiach wędliny stały się najwyższą wartością smakową, a całą codzienną resztę kupujemy w sklepach i nie wiemy, co do nich wsadzono. Z winem chyba jest podobnie. A przynajmniej będzie. Jeśli świat przetrwa, trudno będzie ekonomicznie produkować w naturalny i tradycyjny sposób,  pozostanie przemysł i szeroka sieć dystrybucji.

I paru arystokratów, którzy głosząc naturalność i rzadkość występowania przy okazji win w ich mniemaniu dobrych, na co dzień będą kupować flaszki w pobliskim markecie, bo na inne ich stać nie będzie. Być może pozostanie wspomnienie smaku, podobne dziewiczej niewinności, do wyszukania w kilku klasztorach i to też nie całkiem będzie pewne. No i ogniste recenzję w paru periodykach przypominających muzea.

Wino dobre, wino złe

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: arystokrata, muzeum, Nossiter, wino, wino dobre, wino złe

Winna wieża z kości słoniowej

6 września, 2023 by koala Leave a Comment

Z cyklu teksty z antologii.

Od kilkudziesięciu lat obecnym będąc na tym łez padole zanurzony jestem od pięt do czubka głowy w jego najbardziej dotkliwych problemach, a analiza tych problemów w oparciu o dość szczególny system wartości, będący skrzyżowaniem „średniowiecznej”, bo katolickiej nauki społecznej z wyklętym przez dzisiejszy lud ziemi dialektycznym materializmem (taki mój własny historyczny kompromis), no więc, analiza taka dostarcza mi sił na coraz to bardziej następne dni, zalewając – niekiedy – mózg adrenaliną niezbędną do ciekawego życia.

Winna wieża z kości słoniowej

Tak się zdarzyło, że wino stało się dla mnie punktem odniesienia, o czym wielokrotnie na stronach tutejszego bloga pisałem, jako element tradycji, znakomity pomocnik dialogu z bliźnimi, a także (rozpatrywane jako produkt rynkowy) miernik bezpośredni sytuacji, w której przyszło nam przebywać: dla 20% niektórych będąc dowodem na to, że im się w życiu poprawiło, dla 80% pozostałych niektórych zaś, że nigdy im się nie poprawi i że do końca dni swoich będą spożywać popłuczyny z pańskiego stoła.

Niektórzy z nas zrobili sobie z istnienia tych 80% narzędzie, aby przy jego pomocy przeskoczyć do lepiej ustawionych 20% i wywijają ideologicznym sztandarem dyskontowych dobroci po to, aby jak najdłużej istniał rynek ludzi biednych, no bo dla bogatych trzeba byłoby znaleźć inne, daleko bardziej skomplikowane, narzędzia.

Dzięki temu tworzymy epokowe dzieła na takich, jak ten, blogach w ramach niezwykłej w swojej modernistycznej bezczelności sztuki opisując i promując „szczyny”, co zjawiskiem jest o tyle ciekawym, o ile odzwierciedla rzeczywistą sytuację społeczną ludzi, których mamimy produktami zastępczymi wmawiając im, iż jedyne są i niepowtarzalne i że dla nich żyć warto, a nawet umierać. Tymczasem 20% zarabia coraz więcej, a tacy blogerzy, jak ja, w najdalszych komórkach szarej masy swojej wyobrażają sobie, iż wzorcem będąc, lub guru, na byt wśród wybrańców, czyli 20%, sobie zasłużyli.

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: kość słoniowa, winna wieża, wino

Standardy Roberta Parkera

6 września, 2023 by koala Leave a Comment

Z cyklu teksty z antologii.

Pozwalam sobie zacytować obszerne fragmenty kodeksu postępowania Roberta Parkera, które przetłumaczyłem chociażby po to, aby je jak najdłużej pamiętać. Powstrzymuję się, jednocześnie, od jakichkolwiek komentarzy, każdy ma prawo rozumieć te słowa po swojemu.

„Dwie główne siły ukształtowały moje podejście do obowiązków recenzenta win. Byłem i nadal pozostaję pod znaczącym wpływem filozofii niezależnego rzecznika konsumentów Ralpha Nadera. Co więcej, zostałem nieodwracalnie naznaczony przez moich profesorów prawa, którzy w czasach po skandalu Watergate wbijali do głów uczniów bardzo szeroką definicję konfliktu interesów.

Te dwie siły wyznaczyły mi cele i do dziś kształtują duch, w jakim prowadzę mój newsletter The Wine Advocate i piszę moje książki. Krótko mówiąc, rolą recenzenta jest wypowiadanie rzetelnych opinii. Powinny one, w każdym przypadku, opierać się na dużym doświadczeniu i wyrobionej wrażliwości. W praktyce oznacza to, że każdy z nas powinien być obdarzony łaską następujących przymiotów: Niezależność: dotyczy to tylko mnie, lecz uważam, że najważniejszym jest płacenie za samego siebie. A jeszcze ważniejszą jest umiejętność rezygnacji z wszelkiej reklamy – niezależnie od źródła. To, dopiero, gwarantuje całkowitą niezależność.

The Wine Advocate oraz eRobertParker.com są w 100% finansowane i utrzymywane przez abonentów. Nie pozwalamy na żadne reklamy. W odniesieniu do bezinteresownych ofert w postaci biletów lotniczych, miejsc hotelowych, pensjonatów, itp., nigdy nie przyjmowałem ich, czy za granicą, czy w kraju. A co z próbkami wina? Kupuję ponad 60% win, które próbuję, chociaż otrzymuję, również, i akceptuję niezamawiane próbki za darmo. Wcale nie uważam, że nieetyczną byłaby ich akceptacja, nawet, jeśli ich nie zamawiałem.

Niezbitą dla mnie prawdą jest to, że moją grupą docelową są konsumenci wina, a nie handlowcy. Mimo, iż ważnym jest utrzymywanie profesjonalnych relacji z handlem, uważam, iż niezależne stanowisko wymagane od rzecznika konsumentów często, co nie jest zaskoczeniem, jest wynikiem opinii wobec handlu przeciwstawnych. Nie może być inaczej. Aby skutecznie realizować taką, właśnie, niezależność, koniecznym jest zachowanie dystansu wobec handlu, co może być mylnie interpretowane, jako wyniosłość. Właśnie taka niezależność gwarantuje recenzje mocne, szczere i pozbawione wpływów zewnętrznych.

Standardy gościnności: Ten obszar jest dla mnie najtrudniejszy, zresztą dotyczy to każdego recenzenta win. Trudno, tutaj, określić czarno-białe zasady. Oprócz kontaktu z małżonkami i dziećmi, jesteśmy nieustannie zanurzeni w środowisku, gdzie, w zasadzie, wszystkie nasze kontakty utrzymujemy z ludźmi zajmującymi się winem. Wielokrotnie radość picia, czy degustacji wina wzmacniana jest przez kontakt, czy dodatkowy czas spędzany z osobami, które to wino wyprodukowały.

Udało mi się zachować dystans wobec handlu winem w ciągu ostatnich trzech dziesięcioleci, ale zdaję sobie sprawę, że takie rygorystyczne i szczególne normy, jak moje, mogą stać się niemożliwymi i nierealnymi w przypadku niezależnych recenzentów, którzy dla mnie pracują. Mimo to, spodziewam się po nich niezależnych recenzji , które nie powstały pod wpływem profesjonalnego podziwu i szacunku degustatora (czy też, w niektórych przypadkach, ich braku) wobec osób produkujących wino.

Ja, wraz z wszystkimi ludźmi, którzy pracują dla mnie, interesujemy się bardzo najlepszymi na świecie producentami wina, a także żywności, i dlatego byłoby nie tylko nierealnym, lecz, wręcz, niemożliwym, odrzucanie każdego zaproszenia tam, gdzie profesjonalna degustacja występuje z posiłkiem… W rzadkich przypadkach przyjmowałem zaproszenia na obiad z producentem, ale nigdy nie miałem żadnego problemu krytykując, potem, tego producenta, jeśli jego wina nie spełniały wymagań… Odwaga: ta przejawia się w tym, co sam nazywam „demokratyczną degustacją„.

Oceny należy dokonywać wyłącznie na podstawie produktu w butelce, nie wedle rodowodów, cen, rzadkości, lub widzimisię producenta. Handel może uznać, że taki zupełnie szczery recenzent wina jest niebezpieczny, lecz nieocenzurowany, niezależny punkt widzenia ma ogromne znaczenie dla konsumentów. Ocena jakości wina musi opierać się na tym, co jest w butelce – in vino veritas. Tego typu recenzowanie win jest najczystsze i najsensowniejsze. Degustując, zaś, tak samo ważną jest butelka za 10 dolarów jakiegoś Château Pauillac, jak butelka za 200 dolarów Lafite Rothschilda, czy Latoura.

Najlepsze osiągnięcia należy dostrzegać, chwalić, a nazwiska wytwórców udostępniać konsumenckiej publiczności. Partaczy należy krytykować i pociągać do odpowiedzialności. Szczery aż do bólu komentarz może nie podobać się handlowcom, ale kupujący wino mają prawo do takiej informacji. Gdy recenzent opiera swoje oceny na tym, co myślą inni, na rodowodzie, cenie, albo wyobrażonym przez siebie potencjale, recenzja jego jest tylko fikcją, a wino, o którym pisze, nie istnieje.

Doświadczenie: istotną jest degustacja w całym zakresie po to, aby ocenić wzorcowe punkty odniesienia i poznać standardy produkcji wina na całym świecie. Jest to najbardziej czasochłonny i kosztowny aspekt recenzowania win, chociaż, również, najbardziej satysfakcjonujący; niestety, rzadko praktykowany. Żałosnym jest fakt, często spotykany, degustacji 10 lub 12 win z określonego regionu lub rocznika po to, by następnie wystawić ostateczną cenzurkę.

To jest – rzeczywiście – nieodpowiedzialne i przerażające. Istotnym jest to, aby recenzent zdegustował tak wiele, jak to fizycznie możliwe… Recenzowanie wina, jeśli ma być kiedykolwiek traktowane, jako poważny zawód, powinno być zajęciem na pełny etat, a nie babraniem się przy okazji innych zajęć w dziedzinie, która jest tak skomplikowana i wymaga tak ogromnego poświęcenia czasu. Wina i roczników, jak wszystkiego w życiu, nie należy redukować do schematu czarne białe…”.

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Robert Parker, standardy, wino

  • 1
  • 2
  • 3
  • Next Page »

Recent Posts

  • Viña Tinajas Cabernet Sauvignon 2011
  • Santoro Primitivo Puglia IGP 2013
  • Eguren Codice Vino de la Tierra de Castilla 2020
  • Sierra Cantabria Rioja Selección DOCa 2020
  • Winnica Milanowska Beta 2020

Recent Comments

  1. Kalifornijscy winiarze zadowoleni z wysokiej jakości tegorocznych zbiorów – tokuchniakoali - Winemaker and Winery Owner Comments on California’s Growing Season and Harvest
  2. Le Sang de ma Terre Château Cos Suzanne Cahors AOP 2019 – tokuchniakoali - Château la Reyne Malbec Cahors AOP 2015
  3. Lazy Wheel – errata – tokuchniakoali - Lazy Wheel Cabernet Sauvignon Chile 2020
  4. Andrzej Szadkowski - Rodzime pierdoły i prognozy Muska
  5. CroqueMalin - Rodzime pierdoły i prognozy Muska

Copyright © 2026 · Agency Pro on Genesis Framework · WordPress · Log in