Opowiadając o Nossiterze, jak zauważam, w Sieci autorzy przymykają oczy na fakt, że jego dorobek, to nie tylko film Mondovino. Film bez przesady jest najważniejszy, ale dobrze byłoby od czasu do czasu poczytać to, co Nossiter napisał, chociażby „Smak i władzę„. Znamienne jest, że Wikipedia pisze o Nossiterze wyłącznie jako człowieku kina.
Ja patrzę nań po literacku. W poglądach skłaniam się do wielu jego diagnoz, może nie aż tak krańcowo i dodaję do tego mój subiektywizm, a ten jest skrajny. W moim wydaniu. Właśnie ten subiektywizm nie pozwala mi dzielić wina wedle jego cech fizycznych, co kończy się zawsze stwierdzeniem: to jest dobre, a tamto złe. W ostateczności dochodzimy do ostatecznych wniosków: co tanie, to do bani, a drogie z definicji jest znakomite, czyli klasowo do dobroci mają dostęp wyłącznie bogaci.
Wino, Nossiter, smak chwili
W literackiej wersji Nossiter podkreśla znaczenie chwili i wspólnoty smakowania, jako że od tego kiedy i z kim zależy najbardziej nasze wrażenie. Sommelierka oparta na chwili doznania byłaby więc umiejętnością tkania poezji, równie ulotną, jak wrażenia, a wino straciłoby ważność swoją ustępując życiu, bez którego przecież nie ma żadnych doznań. Trudno jest takie słowa pisać, kiedy wokół wojna, szukamy bowiem oparcia w solidności materii, a ulotność przeraża nas, jak wszystko, co nieznane.