tokuchniakoali

Komuniści w ornatach, czyli dywagacje nieznośne

2 września, 2018 by koala Leave a Comment

Jak cała lekkość bytu, która dopadła mnie nagłym zmęczeniem. Dla wierzącego Bóg umrzeć nie mógł, żywy, bo zawarty w wierze (najwyżej wiara odchodzi z indywidualną śmiercią, odradzając się w następnym indywiduum), dla niewierzącego też umrzeć nie mógł, bo nie było Go nigdy, a nie umiera coś, czego nie było, stwierdzenie – zatem – o Jego śmierci jest zwyczajnie bałamutne i aż dziw, że do takich bałamuctw przywiązujemy wagę. Takie sobie słowne igraszki, na których zasadza się cała rzeczywistość. W ogóle filozofia, nadbudowa, to nic innego jak przestawianie słów, szarady gorzej lub lepiej pasujące do logiki, no bo, w zasadzie, tu i teraz nie ma żadnego znaczenia, czy z nicości powstałem, czy też jestem przejawem wieczności, czy za Parmenidesem iść mam, czy za Nitzscho-Heideggerem.

Do zmęczenia dochodzi ból zadawany przez następne pokolenia, które w imię doraźnych interesów wrzucają w fosse commune całą moją młodość, bo nagle przypomniały sobie, że ileś tam lat temu lepiej było rezaty. Za łatwo przychodzą takie słowa, nie mają żadnego uzasadnienia (no może w licytacji, który z nich radykalniejszy). Skończą się odwinięciem historii, co może sprawić niespodziankę i kolejną stratę czasu. Najbardziej bolesne jest to, iż wiem, że wszystko to wymyślili już dawno właśnie „towarzysze” i konsekwentnie realizowali-realizują.

Teraz przyszła pora ubrać się w ornaty i naród jednoczyć, no właśnie, w oparciu o co? O językowe szarady, Parmenidesa, czy Nitzscho-Heideggera, z których przeciętny członek suwerena i tak nic nie zrozumie? Czy o dziecięce buciki zawieszane na bramach kościołów, co zwiastuje poważne problemy i pęknięcia, jakie wyobrazić sobie trudno i które dopiero przed nami. Zmęczenie i ból istnienia, za nim zaś odwieczna tajemnica wewnętrznie nie do pojęcia.

 

Filed Under: Publicystyka winna Tagged With: Bóg, filozofia, Heidegger, komuniści, nadbudowa, Nitzsche, ornat, Parmenides

Kto wypuszcza upiory z butelki…

5 sierpnia, 2018 by koala Leave a Comment

Tego te upiory zeżrą. Nic nie ginie i za wszystko przyjdzie kara. Viktor Orbán ogłasza nadejście chrześcijańskiej demokracji, ale czy wie – w ogóle – czym jest chrześcijaństwo? Arcypoganin w ornat ubrał się i ogonem na węgierską mszę dla Europy dzwoni.

Tak to giną narody. Dla ambicji niewyżytych ideologów, którzy budują teorie w oderwaniu od konkretnych ludzi. Nie jestem przekonany, czy Orbán przeczytał chociaż jeden fragment Starego lub Nowego Testamentu. Raczej w ogóle pomylił chrześcijaństwo z testamentem, a to kojarzy się ze śmiercią.

U nas jedynie słuszna siła wypuściła z butelki dżiny, które poprzednicy uporczywie szpuntowali. Takie uwolnione upiory wyczyszczą do reszty mózgi suwerenne, o których tak mądrze pisze Profesor Stomma. Tu także wszystko po to, aby garstka oszalałych ideologów pobawiła się szachownicą. Tylko kto potem będzie gasić pożary?

 

Filed Under: Publicystyka winna Tagged With: arcypoganin, chrześcijańska demokracja, chrześcijaństwo, dżiny, Europa, ideologia, mózgi suwerenne, ornat, Stomma, teorie, Viktor Orbán, węgierska msza

Recent Posts

  • Patologia transformacji
  • Kapitalizm a etyka
  • Czy wróżbita Jackowski to tylko political fiction?
  • Pesymizm
  • Przesłanie do dziadka Ławrowa

Recent Comments

  1. Ten smutny świat - Wojownicy i niewolnicy
  2. Kalifornijscy winiarze zadowoleni z wysokiej jakości tegorocznych zbiorów – tokuchniakoali - Winemaker and Winery Owner Comments on California’s Growing Season and Harvest
  3. Le Sang de ma Terre Château Cos Suzanne Cahors AOP 2019 – tokuchniakoali - Château la Reyne Malbec Cahors AOP 2015
  4. Lazy Wheel – errata – tokuchniakoali - Lazy Wheel Cabernet Sauvignon Chile 2020
  5. Ten smutny świat – political fiction - Wojownicy i niewolnicy

Copyright © 2026 · Agency Pro on Genesis Framework · WordPress · Log in