Jak cała lekkość bytu, która dopadła mnie nagłym zmęczeniem. Dla wierzącego Bóg umrzeć nie mógł, żywy, bo zawarty w wierze (najwyżej wiara odchodzi z indywidualną śmiercią, odradzając się w następnym indywiduum), dla niewierzącego też umrzeć nie mógł, bo nie było Go nigdy, a nie umiera coś, czego nie było, stwierdzenie – zatem – o Jego […]
Autobusem do piekła, czyli pentekostalizacja i pokolenie kciuka…
A myślałem, że sam jestem w obsesjach. Wieszczenie na puszczy, że nadchodzi wszech-debilizm wcale mnie nie bawi. W zasadzie to nawet nie bardzo mnie obchodzi, jako że – jak każdy – dni mam policzone i żadnego wpływu na przyszłość mieć nie mogę. I tak będzie tak, jak będzie. Ze śmierci porządnej kobiety od rana robią […]