tokuchniakoali

Równe szanse i takie same możliwości…

16 lipca, 2018 by koala Leave a Comment

Jeżeli chcielibyśmy połączyć jedno z drugim, trzeba byłoby dostarczyć wszystkim tyle samo środków. Zastanawiając się głębiej dochodzę do wniosku, że ideałem byłoby, by równe szanse połączyć z takimi samymi możliwościami. I jest to skazane na porażkę, jako że nikt przy zdrowych zmysłach nie połączy możliwości z konkurencją. Socjalizowanie liberalnej demokracji jest – w zasadzie – możliwe; liberalizowanie socjalizmu wydaje się nie mieć żadnego sensu, jeśli nie nauczono wszystkich równych, jak szanse wolnego wyboru realizować.

Można by iść dalej i konfrontować wolność z podległością, ale czy to ma jakiś sens? Trzeba by  zastanowić się jak w społeczeństwie takich samych możliwości nauczyć człowieka samodzielnego wyboru i popchnąć tam, gdzie mógłby możliwości swoje realizować przy równych dla każdego szansach. Demokracja z definicji jest strukturą konkurencyjnych i dynamicznych elementów; socjalizm, czyli takie same możliwości to zawieszenie w potencjalności. Aktualne wysiłki rządzących, aby pogodzić jedno z drugim, są o tyle anachroniczne, o ile nie znaleziono (jeszcze) żadnych instrumentów, którymi jednostki mogłyby się posługiwać wychodząc z takich samych możliwości, a jednocześnie realizując wolny wybór.

Najmniejsza szara mysz chciałaby być Rockefellerem; demokracja daje jej szanse, lecz nie oferuje możliwości. Więcej, tylko w demokracji możliwym jest bycie Rockefellerem, bo tam, gdzie wszyscy mają takie same możliwości, istnieją wyłącznie najmniejsze szare myszki. Socjalizm idealny byłby stanem, gdzie wszyscy byliby z definicji Rockefellerami i takie mieliby rockefellerowskie możliwości, co wydaje się o tyle absurdalne, o ile na przeszkodzie stoją poszczególne egoistyczne interesy i skłonność do biernego konsumowania tego, co nam dali. Otóż to, co nam dali, bo nikomu nie przychodzi do głowy nauczyć nas, jak brać odpowiedzialnie, nie zabierając innym.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: demokracja, liberalizm, Rockefeller, socializm

Kilka zdań niedzielnych po śmierci Alfiego

29 kwietnia, 2018 by koala Leave a Comment

W piękny i ciepły dzień czytając Martina Bubera na temat tak abstrakcyjny, że porażająco aktualny pytam siebie: czy wierzę, bo wyznaję, czy też doraźnie wierzę, że..? I sprawdzam także w Leviticus po to, aby odnaleźć oczywiste zdania: „przybysza, który się osiedlił wśród was, będziecie uważać za obywatela. Będziecie go miłować jak siebie samych, bo i wy byliście przybyszami w ziemi egipskiej. Jam jest Pan, Bóg wasz„. A jeśli wyznaję, to czy ufam poprzez wypełnianie Prawa po to, aby sprawiedliwym będąc, sprawdzić siebie wobec Pana i z niewolnika w syna zamienić?

Czy wypełniać Prawo to zdawać się wyłącznie na prawo ludzkie i każdą decyzję oddawać w ręce człowieczych sądów? Czyż nie reprezentują one pysznych ludzi, którzy nie znają innych przykazań jak tylko nieustający pęd własnej mocy do tego, by stać się potęgą? Czyż nie obcą jest im wiara i wyznawanie i czyż w redukcji ciągłej do bezdusznych przepisów w na nowo przez nich  kreowanej, bardziej orwellowskiej, aniżeli demokratycznej, rzeczywistości  nie zatrzaskują wolności i ludzkich wyborów? W takim świecie przestają mieć znaczenie dwa typy wiary, należy ten świat bowiem do Molocha nie powstając z mistycznej więzi z Panem.

Takie słowa w niedzielę słoneczną piszę ja, z natury liberał i demokrata, który coraz częściej zauważa, iż liberalizm i demokracja nie tam się ukryły, gdzie najgłośniej są głoszone. Prawo zaś jako Księga Życia poprzez pełne zaufania wyznawanie pozwala mi sprawdzać się nieustannie w istotnej ufności i poszukiwać sprawiedliwości w Panu, czyli sprawdzać się w życiu, a nie w ludzkich przepisach. Czysto ludzkie, z Molochem w przymierzu, są one jedynie kolejnym narzędziem manipulacji po to, aby uzyskać jak najwięcej doczesnych korzyści. Boję się ich tak, jak obawiam się pogaństwa odradzającego  w kulcie wszechmocnego Państwa.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: demokracja, Leviticus, liberalizm, Martin Buber, Moloch, Pan, pogaństwo, prawo, sprawiedliwość

Ryszard Wagner, Margaret, Peja no i Zygmunt

4 marca, 2018 by koala Leave a Comment

Chociaż: który to przedstawiciel cywilizacji kciuka wie, kim był Ryszard Wagner? Z kultury, Panie, to może Margaret, Peja już może być zbyt ambitny, ale Wagner? Albo jakieś Dziady, nawet w kontekście wydarzeń marcowych, o których przypominać nagle przyszło w przedziwnie podobny do nich sposób? Komu to potrzebne i jak to się ma do wypłaszczenia krzywej dochodu dotykającego łaskotliwie podszewki w kieszeni, tuż obok członiastego wybrzuszenia?

Otóż doszły do mnie słuchy, iż przygotowują w IPN następną ustawę zakazującą wszystkiego, co związane z wszystkim i nakazującą studiowanie życiorysów jedynie słusznych. Ja, którym w PRL wyrósł i z niego cały mój libertyński liberalizm czerpię, a także szacunek do pewnej formy Kościoła, szczególnie zainteresowanej obroną zwykłego człowieka, wcale się takiej ustawy nie boję, bowiem w tym kraju ustawami piekło wybrukowano, a Polaka w świecie rozpoznać można, bo żadnych zasad nie przywykł stosować (i cała w tym moja nadzieja). Tak Polak, jak Żyd, czy hiszpański Maur przed Panem odpowiadać będą, a każdy z nich oddzielnie. Ustawy, więc, można sobie ogłaszać, byleby na policję pieniędzy starczyło, chociaż już policjantów to może nie wystarczy, jako że do innych rejonów Unii wyjechawszy, tam będą praworządności bronić.

Przyjaciel Zygmunt powiada, żem przeintelektualizowany indywidualista. Otóż przypominam, iż myślenie to właściwość indywidualna, a także wybitnie niepodległa i tylko takiej niepodległości należy ustawowo bronić. Zakazując i napuszczając ogłupiałych szczeniaków na wszystko, co od średniej różne; zakazywanie, chociażby, Wagnera dlatego, że niemiecki i zmuszanie do studiowania żywotów, dajmy na to, Salazara, zemści się pewnego dnia tak, jak to już wielokrotnie w historii bywało. No, ale do tego historię trzeba znać i szanować, a nie szargać jak sukna kawał na targowisku próżności aktualnych zarządców.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: historia, IPN, kościół, liberalizm, libertyński, Margaret, Maur, Peja, Polak, PRL, Ryszard Wagner, Unia, Żyd, Zygmunt

Rewolucja, Łoziński, Mezony

31 grudnia, 2017 by koala Leave a Comment

Po prawie trzydziestu latach od początku „transformacji” mamy kłopot próbując dopasować schematy do rzeczywistości. Przykładamy do współczesności miarę dobrą w innych, rozwiniętych społeczeństwach i ciągle coś nam nie pasuje. Nie możemy, na przykład, poradzić sobie z fenomenem wzrostu popularności partii rządzącej, która w „normalnym” społeczeństwie podlegałaby zużyciu. Wydaje się, jednak, że trzeba przeprosić się z Panem Heglem (ten Hegel u mnie to nieomal obsesja) i zastosować triadę „teza-antyteza-synteza”.

Otóż w procesie historycznym po okresie przyjętym jako teza zwykle następuje jego zaprzeczenie, czyli antyteza i nie jest to wcale inna jakość, lecz zwierciadlane – raczej – odwrócenie tego, co było. Pojawia się to obiektywnie, nie bardzo zależąc od woli społeczeństwa. Nasze społeczeństwo w roku 1989 zechciało, by stać się mogła demokracja w stylu wielkopańskim, zachodnim i w tym kierunku budowaliśmy struktury przez 28 lat, co w istocie było okresem przejściowym, w pewnym sensie dekadenckim, wprowadzając obiektywnie i stopniowo aktualną sytuację wyrażoną w Rewolucji Mas (u nas katolickich) poczynioną zgodnie z ich faktyczną wolą. Rozpoczynamy antytezę po realnym socjalizmie, którą nazwałbym socjalizmem katolickim (no bo katolickie jest w ogromnej większości nasze społeczeństwo, a niektórzy sądzą, że te 28 lat były okresem straconym, jako że socjalizm katolicki można było rozpocząć już w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, do czego zresztą wówczas dążył Kościół i czemu przeszkodziła laicka część Solidarności, ja – natomiast – uważam, że te lata były niezbędne, wprowadzając zmiany w mentalności Polaków, które pomogą dostosować się do rozwiniętego świata).

Tak więc rzeczywiste społeczne zdobycze poprzedniego okresu, pozornie wyrzucone na śmietnik, wracają teraz w zupełnie innej, katolickiej, szacie, na co nie należy się zżymać, bowiem wedle Hegla tak być powinno. Nie należy też przykładać do tak konstruowanego bloku historycznego miary z rozwiniętych i liberalnych społeczeństw, jako że na faktyczny liberalizm trzeba zasłużyć dobrobytem i osiągniętym poziomem świadomości. Obiektywnie tak być miało i tak się staje, czy to się podoba, czy nie, bo raz uruchomionych procesów w historii nie da się zatrzymać. Liberalizm i dobrobyt nadejdą z syntezą, do czego lepiej byłoby się przygotować nie zaklinając po szamańsku rzeczywistości bajeczkami o panach i chamach (to tylko czysta socjotechnika).

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: antyteza, blok historyczny, hegel, kościół, liberalizm, Łoziński, mezony, Rewolucja, rewolucja mas, socjalizm katolicki, socjalizm realny, solidarność, synteza, teza

Recent Posts

  • Viña Tinajas Cabernet Sauvignon 2011
  • Santoro Primitivo Puglia IGP 2013
  • Eguren Codice Vino de la Tierra de Castilla 2020
  • Sierra Cantabria Rioja Selección DOCa 2020
  • Winnica Milanowska Beta 2020

Recent Comments

  1. Kalifornijscy winiarze zadowoleni z wysokiej jakości tegorocznych zbiorów – tokuchniakoali - Winemaker and Winery Owner Comments on California’s Growing Season and Harvest
  2. Le Sang de ma Terre Château Cos Suzanne Cahors AOP 2019 – tokuchniakoali - Château la Reyne Malbec Cahors AOP 2015
  3. Lazy Wheel – errata – tokuchniakoali - Lazy Wheel Cabernet Sauvignon Chile 2020
  4. Andrzej Szadkowski - Rodzime pierdoły i prognozy Muska
  5. CroqueMalin - Rodzime pierdoły i prognozy Muska

Copyright © 2026 · Agency Pro on Genesis Framework · WordPress · Log in