tokuchniakoali

Ucieczka od Hegla

22 grudnia, 2017 by koala Leave a Comment

„Bardzo szanujemy zdanie Papieża, ale my jesteśmy polskimi politykami i powinniśmy dbać o polskie interesy” (to usłyszałem w telewizorze z samego rana). Nawet nie mam pretensji o megalomanię, nie spodziewam się też cienia myśli na wysokich czołach dbających o moje interesy. Pokolenie kciuka wkroczyło do polityki pod parasolem stetryczałych leśnych dziadków, którym czerwoni obrzydzili  Hegla i Marksa i którzy sądzą, że chociażby z tego powodu trzeba zapomnieć o związkach przyczynowo-skutkowych. Wygłaszane wnioski bujają w obłokach jak marzenia hiszpańskiego Rajoya na temat Katalonii i w ogóle jest ok, bo wszystko, co logiczne stało się lewackie.

Wypada więc puknąć się w czoło i czekać na odejście z nadzieją, że mania opróżniania grobów w poszukiwaniu boskiej winy zostanie zapomniana, jako że i nas może dotknąć. Zadaję sobie pytanie, co to są te przesławne polskie interesy, jeżeli oderwiemy się od konkretnych grup społecznych i jednostek i zatrzymamy na narodzie (no bo członkami narodu są też polskojęzyczni mieszkańcy Chicago, a nawet Tel Awiwu). Czy chodzi o interesy tych 17 % wyborców,  co przywłaszczywszy sobie etykietę suwerena wygrali wybory, jako że reszta z lenistwa do urn nie poszła? Czy może o interes Twardocha, zupełnie inny niż mój pod Prostkami?

Nie będzie lepiej i nie nadejdzie oświecenie nagłe, a grom z jasnego nieba nie uderzy we współczesnych pogan nienawidzących Hegla. O ile mi wiadomo nawet go nie czytali, jako że nie ma go w e-bookach, a na ekranie smartfona się nie zmieści. Coraz będzie gorzej, bo kanapowe lenistwo zadowolonych konsumentów dotknęło wszystkich i nikomu nie przyjdzie do głowy iść do następnych wyborów. A Katalonia i Unia i tak sobie dadzą radę bez nas.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024

Współcześni poganie

21 grudnia, 2017 by koala Leave a Comment

Albowiem Pan jest naszym sędzią, Pan naszym prawodawcą, Pan naszym królem, On nas zbawi (Izajasz 33:22). Pan jest i Prawem i Dobrem i nad wszystkim stoi. Interes suwerennego narodu podlega Prawu Pana, zaś prawo ludzkie jest tylko jego emanacją. Nie można interesu najbardziej suwerennego narodu ustawiać ponad Prawem, chyba że uznamy, iż jeden jest jedyny na świecie suwerenny naród i nie ma innych narodów z innymi interesami.

Jeżeli zaś przyjmiemy, że interes suwerennego narodu jest ponad Prawem, a każdy inny naród też uzna swój interes za nadrzędny, to usprawiedliwimy wszystkie dokonane w historii okropności, także na własnym narodzie, no bo interesy poszczególnych narodów będąc ponad prawem, wszystko stanie się możliwe i usprawiedliwione. W tych interesów imieniu przemawiali Niemcy, Rosjanie, Ukraińcy, każdy – zresztą – naród, no bo prawo podlegało interpretacji poszczególnych interesów. Każdy naród stawał się i prawem i dobrem, a jeden Pan wydawał się tutaj wcale niepotrzebny, a nawet przeszkadzał.

Salazar wcale nie był chrześcijaninem, chociaż religią wymachiwał jak tarczą dbając o interes portugalskich kolonii; nie był też chrześcijaninem arcykatolicki Franco. Nie są w żaden sposób chrześcijanami i inni, bardziej współcześni, głoszący chwałę interesu suwerennego narodu, jako że odbierają i Prawo i Dobro Najwyższemu i przenoszą je na poziom idoli, bożków, doraźnie historycznych. Pan jako wszechmocny jest uniwersalny, nie narodowy, a pogaństwo – nawet ubierając się w duchowne sukienki – pozostaje nadal pogaństwem i niech o tym pamięta, chociażby, Kornel Morawiecki interpretując po swojemu słowa Jana Pawła II. Ze strachu właśnie przed pogańską dowolnością interpretacji interesów ludzie przezwyciężają je tworząc większe struktury, gdzie prawo ludzkie stając się uniwersalnym zbliża do wykładni Pana.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024

Kot z ogonem w nosie

20 grudnia, 2017 by koala Leave a Comment

Ciągłe stukanie kciukiem na ekraniku i połykanie obrazków zamiast ciągów składniowych odrywa od logiki, a więc myślenie zostaje zastąpione przez emocje. Jednocześnie karze się za zbyt ostentacyjne okazywanie instynktów. W taki sposób polityczna poprawność kształtuje nowe egzemplarze robotów sterowane konsumpcją, wygładzone i pozbawione cech indywidualnych. Rozwój technologiczny powoduje regres człowieczeństwa rozumianego tradycyjnie i promuje wygładzony oportunizm.

Bardzo tradycyjnie na to patrząc na świecie żyje tyle samo ubogich mężczyzn, co kobiet. Nie zarabiają jedni i drugie z pewnością tego, na co zasługują. W tej kategorii nie jest przywilejem bycie mężczyzną, ani poniżeniem bycie kobietą;  tu i tam – bowiem – dotyka ich wyzysk. Zastępowanie podziału na biednych i bogatych nowomodnym podziałem na uprzywilejowanych mężczyzn i upośledzone niewiasty jest kolejnym załgiwaniem świata, w czym zresztą ludzie się specjalizują.

W końcu chodzi tylko o kasę. Cała reszta to nanizane na paciorki kłamstwa, które powtarzane w kółko oddalają od rzeczywistości. W tej liczy się jak najwięcej sprzedanych gadżetów i wyprane z charakterów, wystraszone indywidua, u których kciuki zastąpiły mózgi. Tak więc rozwój oszukał człowieka.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024

Wypędzanie instynktu

18 grudnia, 2017 by koala Leave a Comment

Obejrzałem sobie w telewizorze dyskusję z udziałem Pani Profesor Płatek i z przerażeniem stwierdzam, że lewicujące feministki dały się nabrać chrześcijańskim, w gruncie rzeczy, przekonaniom. Otóż moja świętej pamięci teściowa, zagorzała na starość katoliczka, powtarzała do znudzenia mantrę o tym, że rodzaj człowieczy dostał od Boga świat po to, aby nim zarządzać, a takie zwierzęta, to już zupełnie coś innego. W poglądach zaś Profesor Płatek (i innych feministek) czai się zupełnie podobne przekonanie, iż różnimy się od świata natury i że to, co nas wyalienowało, czyli kultura, stanowczo umieszcza rodzaj ludzki w świecie nienaturalnie pozbawionym instynktów przypisanych jakoby tylko zwierzętom, u których wcale nie obowiązuje żadne #metoo. A przecież wobec świata jesteśmy tylko zwierzętami i to wcale nie najinteligentniejszymi.

Poza tym gdzie się podziała wszechobecna w tym bloku historycznym wolność? Jeżeli ją czcimy, to winniśmy (toute proportion gardée) utrzymywać, że wolno być i chamem, jeżeli takie chamstwo zaspokaja podstawowy instynkt prokreacji i nie jest to żaden mobbing, czy lobbing (zaczynam się powoli w tej nowej mowie gubić), a na chamstwo, czy to chłop, czy niewiasta mają prawo i swobodę odpowiedzieć z siłą równą proporcjonalnie wyrządzonej krzywdzie i jeśli tego nie robią, to widać ich to urządza. W każdym razie sprawa nie zasługuje na przydaną jej rangę krucjaty. Tak więc, paradoksalnie, pewne skrajności nagle się we współczesności spotkały i nie wiem, czy nad tym płakać, czy też może zatańczyć danse macabre?

Oprócz czysto handlowego aspektu tej nowej krucjaty (no bo dobrze jest kolejne pieniądze za dawne i cudze grzechy wyszarpać) pojawia się nieoczekiwane porozumienie pomiędzy, zdawałoby się, zupełnie przeciwnymi ideologiami. Nie wierzę w przypadki, chociaż nie będę szukał tutaj ogólnoświatowego spisku, zauważam jednak, że krucjata amerykańskich i innych feministek realizuje znakomicie zamówienie ortodoksów i obrońców życia z różnych, nie tylko chrześcijańskich, kościołów. Otóż powtarzając nieustannie oskarżenia o seksualny mobbing wywołamy w ludziach poczucie winy i strach, co będzie najlepszym środkiem antykoncepcyjnym. Ze strachu przed posądzeniem nikomu już nic nie stanie i nie trzeba będzie walczyć ani z pigułką, ani z aborcją, jako że staną się one niepotrzebne (a bardzo bogaci i tak dadzą sobie radę).

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024

Konserwatywna rewolucja

17 grudnia, 2017 by koala Leave a Comment

McLuhan miał rację twierdząc, że medium jest informacją. Rozwój techniki napędzany ciągłym pragnieniem ułatwień, czyli po ludzku mówiąc, lenistwem wprowadził obraz jako medium i tak rozpoczęło się odrywanie człowieka od języka, który również jako pewne medium narzucał dotąd ludziom własne schematy myślenia. W ogromnym skrócie schematy te związane były z logiką przyczyn i skutków i narzucały myśleniu dyscyplinę bardziej racjonalną, niż emocjonalną. Tradycyjna dusza wyrażana w słowach była rozumna i dorosła, współczesna natomiast dusza, w której zagościł obrazek, jest emocjonalną duszą rozkapryszonego dziecka.

Tak więc rozwój techniki cofnął ludzkość w rozwoju intelektu. Niektórzy twierdzą nawet, że było to działanie celowe, jako że dziećmi łatwiej manipulować po to, aby sprzedawać im coraz liczniejsze dobra konsumpcji. Współczesnej cywilizacji nie zależy wcale na intelektualnie sprawnych masach, wystarczą do myślenia wąskie elity. Człowiek zaś, jako zjawisko kanapowe i z gruntu zepsute, godzi się z takim stanem, bo na logicznym myśleniu mu nie zależy.

Szczerze mówiąc nie bardzo wierzę w optymistyczne perspektywy, jako że ludzie nie porzucą z dnia na dzień ukochanego lenistwa i nie rzucą się do bibliotek w poszukiwaniu dzieł filozofów. Konserwatywna rewolucja (o jakiż to piękny paradoks) udałaby się tylko wówczas, gdyby znalazła odwagę i zerwała z nowoczesnością wyrzucając do kosza wszystkie smartfony, xd, sztosy i skojarzone z tym obrazki. Logika nakazywałaby powrót do tradycyjnego języka i do literatury. Należałoby również porzucić masowość i egalitarystyczne mrzonki, wracając do czasów przed Rewolucją francuską, na co rozkapryszone masy nigdy się nie zgodzą, bo utrata lenistwa zmusiłaby je do ciężkiej pracy, a żadne myślenie nie jest tego warte.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024

Lubić Twardocha

16 grudnia, 2017 by koala Leave a Comment

Lubię czytać felietony Szczepana Twardocha, chociaż drażni on bardzo moją nieprzygotowaną do zbytniej swobody duszę. Chyba drażni tutaj wszystkich. W tym miejscu na Ziemi trudno jest przyzwyczaić się do cudzych opinii. Polacy są pod tym względem szczególnie czuli.

Największą wartością Twardocha widzę w jego cudownie klarownym języku. Tak pisząc po polsku jest on, czy tego chce, czy nie chce, pisarzem polskim i nie ma żadnego znaczenia, czy czuje się Polakiem, czy też chińskim Żydem, albo śląskim Niemcem. Pisze po polsku i to jest dla nas, przede wszystkim – bo jego opinia nie ma w tym przypadku żadnego znaczenia, wartością dodaną. Byłby pisarzem śląskim, gdyby pisał po śląsku.

Polska (chociaż nie tylko, we Francji jest podobnie) ma szczęście do pisarzy, którzy etnicznie byli bardzo odlegli. W zasadzie to tacy ludzie, jak Tuwim, Słowacki, czy Mickiewicz ukształtowali nasz język, czyli psychikę, czyli zbudowali pojmowanie świata (a piszę tutaj o tych, którzy czytając cośkolwiek ze świadomością mają wspólnego). Niestety polityka spowodowała, że nie potrafimy uwolnić się od archaicznego rozumienia narodu, myląc to z krwią, wyznaniem, czy historyczną przynależnością, chociaż o polskości najbardziej świadczy umiejętność władania językiem i tworzenia w tym języku kultury, a więc tradycji. Tak na to patrząc sam Twardoch wpada w pokręcone sprzeczności i walczy z czymś, co faktycznie nie istnieje i tutaj nie potrafię się z nim do końca zgodzić.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024

Witaj świecie

8 czerwca, 2017 by koala Leave a Comment

Wyjdzie, więc, jak wyjdzie, warto spróbować.
Przez ostatnie trzy lata przygotowywałem się do tej formuły pisząc na różne sposoby o winie. Tam jednak trzeba respektować narzucone przez temat reguły, a mnie to nie bardzo pasuje. Tyle się przecież wokół dzieje. Zabieram się, zatem, do pracy.

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024

Viento de Invierno Mencía Bierzo D.O. 2013

12 lutego, 2017 by koala 1 Comment

Szanowny Lidl o koali nie zapomniał, przysłał do degustacji „Zimowy Wiatr” z Kastylii i León, w apelacji Bierzo, oraz białe Alvarinho, niestety w stłuczonej butelce, więc pozostał jedynie aromat. Ponieważ koala traktuje Lidla bardzo poważnie, mimo iż nie jest to market dla najbiedniejszych; zwrócony jest raczej ku średniej warstwie klientów i winom swoim stawia trochę większe wymagania.

Poza tym jest to sieć skomplikowana, tworząca swoje marki, dla siebie rozlewająca wino w całej Europie i bez skrupułów wykorzystująca zdobytą pozycję, jednak smak to smak, jeśli uczciwie zachowany i recenzując wino na smaku należy się zatrzymywać.

Szczep mencía (w Portugalii nazywany jaen) jest podatny na wpływ klimatu, wiatry zimowe mogą mu szkodzić, dlatego też zastanawia mnie wybór nazwy (Viento de Invierno – zimowy wiatr), jakby ktoś chciał coś zasugerować. Wino raczej dla zasobniejszych kieszeni, zasługujące jednak na uwagę, z aromatem jeżyn i dymu, intensywną czerwienią w kieliszku, połyskliwe i bez osadów, trochę ostre w nasmaku, w pierwszym kontakcie gorzkawe, w śródsmaku łagodniejące i zatrzymujące taniny na podniebieniu w długim i atłasowym posmaku. Ciało spore, koncentracja bardzo dobra. Świetne do krwistego befsztyka. Polecam.

Viento de Invierno Mencía Bierzo Denominación de Origen, rocznik 2013, w cenie 29,99 PLN za butelkę (0,75), otrzymane do degustacji od sieci marketów Lidl (czerwone wytrawne, szczepy: mencía). Wino butelkowane przez Bodegas Martín Códax – Hiszpania.

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Bierzo Denominación de Origen, Bodegas Martín Códax, konkurs, lidl, mencia, Viento de Invierno, wina hiszpańskie

Bodegas Alconde Campo Lavilla Tempranillo Navarra D.O. 2015

7 lutego, 2017 by koala 2 komentarze

Któż to wymyślił? Że bloger ma reprezentować tryndy, odzwierciedlać rynek, wykreślać perspektywy? Komuś się, właśnie, perspektywy popiórkowały, a nadmiar degustowanego wina zalał, do reszty, najzdrowszy rozsądek. Marketing to marketing, a blogowanie, to blogowanie. Blogowanie, zaś, łączy się (czasami) z marketingiem w tym, że bloger pisząc promuje własną osobę. Robi to w jakimś, jemu tylko wiadomym, celu. A że używa do tego „zapośredniczeń” i nie pisze wprost o sobie, tylko – dajmy na to – posługuje się winem w promocji samego siebie?  Jeżeli jest blogerem, to nie wino – przecież –  jest dla niego ważne, lecz on sam. I basta. Reszta to bzdety.

Zmęczony już jestem ciągnąc wóz, który sam nazwałem „Festiwalem win hiszpańskich”. Pomysł konkursu powstały w Biurze Handlowym Ambasady Królestwa Hiszpanii pomógł mi jedynie dyscyplinując to, co i tak robiłem. Zebrałem, więc, i przejrzałem teksty o winach hiszpańskich z całej historii bloga, uzupełniając kilkoma bieżącymi (dzięki, chociażby, Biedronce i jej hiszpańskiej ofercie) i będę pomysł kontynuować z winami z innych krajów, niezależnie od wyników konkursu, bo jakiś sens w moim pisaniu, czyli autopromocji widzę, zachowując ten sens dla siebie. W końcu to mój blog. Winnego fachu, zaś, uczę się pilnie czytając wszystko, co powstaje w narzędziach marketingowych typu Winicjatywa, lub Czas Wina i u zaprzyjaźnionych blogerów (wszystkich uważam za zaprzyjaźnionych, dlatego powstrzymuję się od bezpośrednich odwołań, aby nikomu nie zaszkodzić); niektórzy pomagają mi komentarzami, którymi przejmuję się całkiem bardzo i tak mam czym się do końca istnienia Sieci zajmować, broniąc przed starczą rutyną, no i sklerozą.

Chociaż nie ze wszystkim zgadzam się z Mistrzami. Na przykład w przypadku wina Campo Lavilla Navarra D.O. 2015, zabijcie mnie, ale żadnej śliwki tam nie poczułem, co najwyżej lizol, ziemiste opary i odrobinę wodnistości. Śliwka ukryła się (prawdopodobnie) tutaj.

Najsłabsze tempranillo od kilku miesięcy i nawet cena nie jest w stanie przekonać mnie do tego wytworu z Bodegas Alconde, firmy co prawda powstałej w 1956 roku i mającej, przecież, wiele znakomitych dokonań. Co zrobić, w Odessie powiadają: „żadność frajera gubit”, a wejście do sieci dystrybucji dla ogólnoświatowych bidoków wymaga jakichś ustępstw, stąd w towarzystwie standardowych cech tempranillo pojawia się w mojej butelce mała ekstraktywność (po naszemu: za dużo wody) i brak koncentracji, no i śliwka, którą łatwo ubrać w słowa, ale trudniej odnaleźć, a za tym wszystkim znów złośliwa Królowa pokrzykując: „Obciąć im wszystkim głowy…” i to jeszcze przed Zwierciadłem.

Bodegas Alconde Campo Lavilla Tempranillo Navarra Denominación de Origen, rocznik 2015, w cenie 11,99 PLN za butelkę (0,75), zakupione w markecie Biedronka (czerwone, wytrawne, szczepy: tempranillo). Wino produkowane i butelkowane przez Viñedos y Bodegas Alconde – Hiszpania.

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: biedronka, Bodegas Alconde, Campo Lavilla, Denominación de Origen, hiszpania, konkurs, navarra, Prostki, tempranillo, Viñedos y Bodegas Alconde, wina hiszpańskie

Enate, Martinsa-Fadesa, G-14 Inmobiliarias, Goldman Sachs i niezaprzeczalna lekkość bytu

5 lutego, 2017 by koala 1 Comment

Tak, bo jak już uznamy, że Enate znakomite było przed 2008, a potem to tylko stopniowy upadek (trzeba przy tym zastanowić się nad nagrodą przyznaną w Niemczech w 2011) i połączymy z jego żywotem wszystkie giełdowe spekulacje, które doprowadziły do przegrzania i zawału w hiszpańskiej gospodarce kilkanaście lat temu, to możemy dojść bardzo daleko, a z pewnością do losu gospodarki polskiej od czasu, kiedy wspólnie z Hiszpanami staramy się budować Europę. Przeznaczenie Enate, czyli Viñedos y Crianzas del Alto Aragón, S.A. w jakiś sposób odzwierciedla los całej hiszpańskiej gospodarki; firma związana była kapitałowo z deweloperem Martinsa-Fadesa, związanym z kolei z G-14 Inmobiliarias, a więc pośrednio z Goldman Sachs. Problemy producentów wina z Aragonu rozpoczęły się wraz z bankructwem Martinsa-Fadesa, a uporczywa walka o odzyskanie renomy symbolizuje, w pewnym sensie, walkę wszystkich Hiszpanów wychodzących z kryzysu.

Mało kto chce na ich kryzys patrzeć w ten sposób, ale wejście do Wspólnoty Europejskiej takich krajów, jak Polska (czy potem Rumunia) dla gospodarek w krajach Europy Południowej było jednym z elementów niszczących. Oczywiście, my tutaj widzimy świat z punktu widzenia tego, iż nam powinno być lepiej, jednakże świat zbudowany jest, jak jest i po to, by ktoś miał lepiej, ktoś musi mieć gorzej. Kiedy bankrutowały, a potem odradzały się hiszpańskie przedsiębiorstwa, zatrudnionym proponowano nowe wynagrodzenia na poziomie polskiej najniższej krajowej i to niejednokrotnie z wyraźnie wypowiedzianym stwierdzeniem, że jeśli Polacy za takie pieniądze są w stanie pracować, to i Hiszpanie, Portugalczycy, czy nawet Włosi, też mogą (o Grekach nie wspominam).

My natomiast uważaliśmy (i nadal uważamy), że powinniśmy zarabiać tyle, co (dajmy na to) Niemcy. A Goldman Sachs (jak sami przyznają) wówczas zarabiał spekulując na słabości złotówki. Nasz rynek powstał, więc, w Unii jako kolonialny po to między innymi, by złamać kręgosłup rynkom pracy w Europie Południowej (i podwójnie na tym zarobić), istnieje – jednak – do teraz pewna różnica w ludzkich postawach; uczestnicząc w międzynarodowym podziale pracy jako kolonia wygenerowaliśmy w sobie samych charaktery kolonialistów godne, zaiste, mentalności dyrekcji Goldman Sachs. Taki typowy i nasz paradoks.

Wracając do wina. Tych Enate jest ciągle bez liku, są robione z garnachy, z tempranillo, z syraha, z caberneta, z merlota, w różnych ładach i składach i z pewnością były wśród nich kiedyś znakomitości. Wino z oferty w Biedronce jest kupażem prawie że bordoskim, z caberneta sauvignon i merlota, ja – jednak – uważam, że nie są to jedyne wykorzystane w moje butelce szczepy, chociażby dlatego, iż barwa wina bardziej przypomina młodą Rioję. Jest nawet charakterystyczny fiolet przy szkle. Może to tak być powinno w tej mojej butelce.

Aromat jagód  i czerwonych porzeczek; w drugim i w trzecim nosie dym i garbowana skóra. Usta duże i okrągłe, w nasmaku gorycz kawy, a zaraz potem śródsmak rozwija się miękko i harmonijnie  (znakomita koncentracja, spory ekstrakt) w ustach przechodząc w długi posmak z wiśnią i porzeczką. Praktycznie bez kantów, pije się świetnie. Mimo kupażu rodem z Bordosa przypomina bardziej słoneczną Langwedocję (i mało jest hiszpańskie).

Enate Tinto Somontano Denominación de Origen, rocznik 2014, w cenie 24,99 PLN za butelkę (0,75), zakupione w  markecie Biedronka w Prostkach (czerwone, wytrawne, szczepy: cabernet sauvignon, merlot). Wino produkowane i butelkowane przez Viñedos y Crianzas del Alto Aragón S.A. – Hiszpania.

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: biedronka, cabernet sauvignon, Denominación de Origen, Enate, hiszpania, konkurs, merlot, Prostki, Somontano, tinto, Viñedos y Crianzas del Alto Aragón, wina hiszpańskie

  • « Previous Page
  • 1
  • …
  • 38
  • 39
  • 40
  • 41
  • Next Page »

Recent Posts

  • Viña Tinajas Cabernet Sauvignon 2011
  • Santoro Primitivo Puglia IGP 2013
  • Eguren Codice Vino de la Tierra de Castilla 2020
  • Sierra Cantabria Rioja Selección DOCa 2020
  • Winnica Milanowska Beta 2020

Recent Comments

  1. Kalifornijscy winiarze zadowoleni z wysokiej jakości tegorocznych zbiorów – tokuchniakoali - Winemaker and Winery Owner Comments on California’s Growing Season and Harvest
  2. Le Sang de ma Terre Château Cos Suzanne Cahors AOP 2019 – tokuchniakoali - Château la Reyne Malbec Cahors AOP 2015
  3. Lazy Wheel – errata – tokuchniakoali - Lazy Wheel Cabernet Sauvignon Chile 2020
  4. Andrzej Szadkowski - Rodzime pierdoły i prognozy Muska
  5. CroqueMalin - Rodzime pierdoły i prognozy Muska

Copyright © 2026 · Agency Pro on Genesis Framework · WordPress · Log in