tokuchniakoali

Viento de Invierno Mencía Bierzo D.O. 2013

12 lutego, 2017 by koala 1 Comment

Szanowny Lidl o koali nie zapomniał, przysłał do degustacji „Zimowy Wiatr” z Kastylii i León, w apelacji Bierzo, oraz białe Alvarinho, niestety w stłuczonej butelce, więc pozostał jedynie aromat. Ponieważ koala traktuje Lidla bardzo poważnie, mimo iż nie jest to market dla najbiedniejszych; zwrócony jest raczej ku średniej warstwie klientów i winom swoim stawia trochę większe wymagania.

Poza tym jest to sieć skomplikowana, tworząca swoje marki, dla siebie rozlewająca wino w całej Europie i bez skrupułów wykorzystująca zdobytą pozycję, jednak smak to smak, jeśli uczciwie zachowany i recenzując wino na smaku należy się zatrzymywać.

Szczep mencía (w Portugalii nazywany jaen) jest podatny na wpływ klimatu, wiatry zimowe mogą mu szkodzić, dlatego też zastanawia mnie wybór nazwy (Viento de Invierno – zimowy wiatr), jakby ktoś chciał coś zasugerować. Wino raczej dla zasobniejszych kieszeni, zasługujące jednak na uwagę, z aromatem jeżyn i dymu, intensywną czerwienią w kieliszku, połyskliwe i bez osadów, trochę ostre w nasmaku, w pierwszym kontakcie gorzkawe, w śródsmaku łagodniejące i zatrzymujące taniny na podniebieniu w długim i atłasowym posmaku. Ciało spore, koncentracja bardzo dobra. Świetne do krwistego befsztyka. Polecam.

Viento de Invierno Mencía Bierzo Denominación de Origen, rocznik 2013, w cenie 29,99 PLN za butelkę (0,75), otrzymane do degustacji od sieci marketów Lidl (czerwone wytrawne, szczepy: mencía). Wino butelkowane przez Bodegas Martín Códax – Hiszpania.

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Bierzo Denominación de Origen, Bodegas Martín Códax, konkurs, lidl, mencia, Viento de Invierno, wina hiszpańskie

Bodegas Alconde Campo Lavilla Tempranillo Navarra D.O. 2015

7 lutego, 2017 by koala 2 komentarze

Któż to wymyślił? Że bloger ma reprezentować tryndy, odzwierciedlać rynek, wykreślać perspektywy? Komuś się, właśnie, perspektywy popiórkowały, a nadmiar degustowanego wina zalał, do reszty, najzdrowszy rozsądek. Marketing to marketing, a blogowanie, to blogowanie. Blogowanie, zaś, łączy się (czasami) z marketingiem w tym, że bloger pisząc promuje własną osobę. Robi to w jakimś, jemu tylko wiadomym, celu. A że używa do tego „zapośredniczeń” i nie pisze wprost o sobie, tylko – dajmy na to – posługuje się winem w promocji samego siebie?  Jeżeli jest blogerem, to nie wino – przecież –  jest dla niego ważne, lecz on sam. I basta. Reszta to bzdety.

Zmęczony już jestem ciągnąc wóz, który sam nazwałem „Festiwalem win hiszpańskich”. Pomysł konkursu powstały w Biurze Handlowym Ambasady Królestwa Hiszpanii pomógł mi jedynie dyscyplinując to, co i tak robiłem. Zebrałem, więc, i przejrzałem teksty o winach hiszpańskich z całej historii bloga, uzupełniając kilkoma bieżącymi (dzięki, chociażby, Biedronce i jej hiszpańskiej ofercie) i będę pomysł kontynuować z winami z innych krajów, niezależnie od wyników konkursu, bo jakiś sens w moim pisaniu, czyli autopromocji widzę, zachowując ten sens dla siebie. W końcu to mój blog. Winnego fachu, zaś, uczę się pilnie czytając wszystko, co powstaje w narzędziach marketingowych typu Winicjatywa, lub Czas Wina i u zaprzyjaźnionych blogerów (wszystkich uważam za zaprzyjaźnionych, dlatego powstrzymuję się od bezpośrednich odwołań, aby nikomu nie zaszkodzić); niektórzy pomagają mi komentarzami, którymi przejmuję się całkiem bardzo i tak mam czym się do końca istnienia Sieci zajmować, broniąc przed starczą rutyną, no i sklerozą.

Chociaż nie ze wszystkim zgadzam się z Mistrzami. Na przykład w przypadku wina Campo Lavilla Navarra D.O. 2015, zabijcie mnie, ale żadnej śliwki tam nie poczułem, co najwyżej lizol, ziemiste opary i odrobinę wodnistości. Śliwka ukryła się (prawdopodobnie) tutaj.

Najsłabsze tempranillo od kilku miesięcy i nawet cena nie jest w stanie przekonać mnie do tego wytworu z Bodegas Alconde, firmy co prawda powstałej w 1956 roku i mającej, przecież, wiele znakomitych dokonań. Co zrobić, w Odessie powiadają: „żadność frajera gubit”, a wejście do sieci dystrybucji dla ogólnoświatowych bidoków wymaga jakichś ustępstw, stąd w towarzystwie standardowych cech tempranillo pojawia się w mojej butelce mała ekstraktywność (po naszemu: za dużo wody) i brak koncentracji, no i śliwka, którą łatwo ubrać w słowa, ale trudniej odnaleźć, a za tym wszystkim znów złośliwa Królowa pokrzykując: „Obciąć im wszystkim głowy…” i to jeszcze przed Zwierciadłem.

Bodegas Alconde Campo Lavilla Tempranillo Navarra Denominación de Origen, rocznik 2015, w cenie 11,99 PLN za butelkę (0,75), zakupione w markecie Biedronka (czerwone, wytrawne, szczepy: tempranillo). Wino produkowane i butelkowane przez Viñedos y Bodegas Alconde – Hiszpania.

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: biedronka, Bodegas Alconde, Campo Lavilla, Denominación de Origen, hiszpania, konkurs, navarra, Prostki, tempranillo, Viñedos y Bodegas Alconde, wina hiszpańskie

Enate, Martinsa-Fadesa, G-14 Inmobiliarias, Goldman Sachs i niezaprzeczalna lekkość bytu

5 lutego, 2017 by koala 1 Comment

Tak, bo jak już uznamy, że Enate znakomite było przed 2008, a potem to tylko stopniowy upadek (trzeba przy tym zastanowić się nad nagrodą przyznaną w Niemczech w 2011) i połączymy z jego żywotem wszystkie giełdowe spekulacje, które doprowadziły do przegrzania i zawału w hiszpańskiej gospodarce kilkanaście lat temu, to możemy dojść bardzo daleko, a z pewnością do losu gospodarki polskiej od czasu, kiedy wspólnie z Hiszpanami staramy się budować Europę. Przeznaczenie Enate, czyli Viñedos y Crianzas del Alto Aragón, S.A. w jakiś sposób odzwierciedla los całej hiszpańskiej gospodarki; firma związana była kapitałowo z deweloperem Martinsa-Fadesa, związanym z kolei z G-14 Inmobiliarias, a więc pośrednio z Goldman Sachs. Problemy producentów wina z Aragonu rozpoczęły się wraz z bankructwem Martinsa-Fadesa, a uporczywa walka o odzyskanie renomy symbolizuje, w pewnym sensie, walkę wszystkich Hiszpanów wychodzących z kryzysu.

Mało kto chce na ich kryzys patrzeć w ten sposób, ale wejście do Wspólnoty Europejskiej takich krajów, jak Polska (czy potem Rumunia) dla gospodarek w krajach Europy Południowej było jednym z elementów niszczących. Oczywiście, my tutaj widzimy świat z punktu widzenia tego, iż nam powinno być lepiej, jednakże świat zbudowany jest, jak jest i po to, by ktoś miał lepiej, ktoś musi mieć gorzej. Kiedy bankrutowały, a potem odradzały się hiszpańskie przedsiębiorstwa, zatrudnionym proponowano nowe wynagrodzenia na poziomie polskiej najniższej krajowej i to niejednokrotnie z wyraźnie wypowiedzianym stwierdzeniem, że jeśli Polacy za takie pieniądze są w stanie pracować, to i Hiszpanie, Portugalczycy, czy nawet Włosi, też mogą (o Grekach nie wspominam).

My natomiast uważaliśmy (i nadal uważamy), że powinniśmy zarabiać tyle, co (dajmy na to) Niemcy. A Goldman Sachs (jak sami przyznają) wówczas zarabiał spekulując na słabości złotówki. Nasz rynek powstał, więc, w Unii jako kolonialny po to między innymi, by złamać kręgosłup rynkom pracy w Europie Południowej (i podwójnie na tym zarobić), istnieje – jednak – do teraz pewna różnica w ludzkich postawach; uczestnicząc w międzynarodowym podziale pracy jako kolonia wygenerowaliśmy w sobie samych charaktery kolonialistów godne, zaiste, mentalności dyrekcji Goldman Sachs. Taki typowy i nasz paradoks.

Wracając do wina. Tych Enate jest ciągle bez liku, są robione z garnachy, z tempranillo, z syraha, z caberneta, z merlota, w różnych ładach i składach i z pewnością były wśród nich kiedyś znakomitości. Wino z oferty w Biedronce jest kupażem prawie że bordoskim, z caberneta sauvignon i merlota, ja – jednak – uważam, że nie są to jedyne wykorzystane w moje butelce szczepy, chociażby dlatego, iż barwa wina bardziej przypomina młodą Rioję. Jest nawet charakterystyczny fiolet przy szkle. Może to tak być powinno w tej mojej butelce.

Aromat jagód  i czerwonych porzeczek; w drugim i w trzecim nosie dym i garbowana skóra. Usta duże i okrągłe, w nasmaku gorycz kawy, a zaraz potem śródsmak rozwija się miękko i harmonijnie  (znakomita koncentracja, spory ekstrakt) w ustach przechodząc w długi posmak z wiśnią i porzeczką. Praktycznie bez kantów, pije się świetnie. Mimo kupażu rodem z Bordosa przypomina bardziej słoneczną Langwedocję (i mało jest hiszpańskie).

Enate Tinto Somontano Denominación de Origen, rocznik 2014, w cenie 24,99 PLN za butelkę (0,75), zakupione w  markecie Biedronka w Prostkach (czerwone, wytrawne, szczepy: cabernet sauvignon, merlot). Wino produkowane i butelkowane przez Viñedos y Crianzas del Alto Aragón S.A. – Hiszpania.

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: biedronka, cabernet sauvignon, Denominación de Origen, Enate, hiszpania, konkurs, merlot, Prostki, Somontano, tinto, Viñedos y Crianzas del Alto Aragón, wina hiszpańskie

Brzydula u Pani Izy, czyli La Fea Gran Reserva Cariñena D.O. z Bodegas Paniza

4 lutego, 2017 by koala 1 Comment

W październiku roku Pańskiego 2013 próbowałem La Fea Reserva, teraz chciałem się czegoś z mojej ówczesnej niby recenzji dowiedzieć, włos zjeżył się jednak na głowie i pojawiły dość surowe wątpliwości. Trochę od 2013 roku się zmieniłem, chociaż po to, by zrozumieć degustatorskie reguły trzeba wielu lat (a tych, niestety, ciągle brakuje). Pamiętam, że tamto wino smakowało mi wówczas bardzo (kosztowało tylko 14,99 PLN), przeniosłem więc smaki na inne zjawiska, a że był to moment wizyty w Polsce Sharon Stone, La Fea Reserva znalazła odniesienie w tym, co teraz zacytuję:  

„Kocham Sharon Stone z oczywistych dla każdego macho powodów i od lat (wielu) śledzę jej poczynania, a Nagi Instynkt mam nawet gdzieś na zapasowym dysku. Z radością obserwuję jej ewolucję, jest ona – bowiem – przykładem, że zbyt łatwo nie wolno do nikogo przyklejać  etykiet. Ponieważ sam jestem raczej na etapie przekładania nogi na nogę, trochę mi smutno, że już nie zdążę przed sobą rozwinąć dywanu, na którego końcu będą pokojowi nobliści. Cóż, całego chleba na Ziemi nie zjesz, wszystkiego wina nie wypijesz, smaku każdej kobiety nie poznasz, nu striemit’sia nada. Dlatego wczoraj wieczorem otworzyłem jeszcze jedną butelkę hiszpańskiego La Fea (nawiasem mówiąc „fea” znaczy „brzydka”) i potwierdzam smak na moje 99 punktów. Otóż wino to ma w sobie właśnie coś z Sharon Stone, jest zwarte, o energicznym ciele, z dobrze wyważonym i nienachalnym zapachem leżakowania, ciepłym, radosnym posmakiem. Cena tego wina jest niska, co powoduje, że jest ono dostępne dla biedaków, poza tym obawiam się, że zniknie z półek marketu, gdyż wina takie nie istnieją w nieograniczonych ilościach (jak Sharon Stone, dostępna na ekranach TV, oraz dla nielicznych, co to na Nobla za Pokój sobie zasłużyli)…” Już słyszę krytykę z powodu niewielkiej politycznej poprawności i seksizmu, ale koala jaki jest, każdy widzi.

Reserva i Gran Reserva w wielkich sieciach dystrybucji i w masowych cenach, to z pewnością wybieg marketingowy, lub wyprzedaż po to, by zrobić miejsce w magazynach. Powiatowa z radością wita takie inicjatywy, ze względów nader oczywistych. Brzydula z Rezerwy smakowała mi w 2013, zaś Brzydula z Rezerwy Wielkiej (nie tak wielkiej jak metropolitalny Grodzisk Mazowiecki) nie była tak dobra, droższą będąc (24,99 PLN) i strasznie na etykiecie wyfiokowaną. Pić ją, zaś, można, jako że w dyskontowym wokół reszta i brzydsza bywa i mniej wysmakowana.

Chociaż Gran Reserva, wino nie straciło charakterystycznej ciemnej barwy, nadal przy szkle odrobina fioletu, natomiast w nosie wcale nie króluje waniliowa beczka, zresztą i aromat jagód (czy jak kto woli, borówek) jest trochę cofnięty; w drugim i w trzecim nosie jest i dym, i garbowana skóra, nie są to, jednak, nuty porażające. Usta średnie, trochę tłuszczu na podniebieniu powoduje, że garbniki nie atakują zbyt mocno, kwasowość średnia wiśniowa, pod koniec w tle jakaś beczka, uważam – jednak – że galancie wtopiona, bywało gorzej, w posmaku wanilia uczepiona do podniebienia trzyma dosyć długo. Ekstrakt w sam raz, koncentracja dobra. Reserva smakowała bardziej, do Gran Reservy podchodzę po paru latach doświadczeń i ćwiczeń jamy ustnej (o wątrobie nie wspominając), więc i wymagania mam większe, ale w sumie jest ok. A Pani Iza? Cóż, z Panizą coraz lepiej.

La Fea Gran Reserva Cariñena Denominación de Origen, rocznik 2010, w cenie 24,99 PLN za butelkę (0,75), zakupione w markecie Biedronka w Prostkach (czerwone, wytrawne, szczepy: 50% tempranillo, 40% garnacha, 10% cabernet sauvignon). Wino produkowane i butelkowane przez Bodegas Paniza S.Coop. – Hiszpania.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: biedronka, Bodegas Paniza Sociedad Cooperativa, brzydula, cabernet sauvignon, carinena, Denominación de Origen, garnacha, gran reserva, hiszpania, konkurs, la fea, Pani Iza, Prostki, tempranillo, wina hiszpańskie

Valtier Reserva Utiel – Requena D.O.P. 2007

27 stycznia, 2017 by koala Leave a Comment

W recenzjach starych z win hiszpańskich, z okresu blogerskiego niemowlęctwa, znalazłem chociażby taką i znów ją publikuję, chociaż kulawa ona troszeczkę.

Przeczytałem chyba wszystkie recenzje w Internecie polskim na temat tego wina i mam wrażenie, że wino, jakie kupiłem, nie jest tym, o którym wszyscy piszą. Owszem, przy roczniku 2007 kolor byłby zbyt intensywny, ale szczep bobal ma to do siebie, że taki kolor trzyma długo.

Wino o aromacie porzeczki, lekko kwaśne w smaku z początku, potem to znika, bardzo okrągłe, z dziwnym nagłym zniknięciem ciała, lekkim i dalekim smakiem drewna z beczki  i posmakiem długim neutralnym, nie jest to zdecydowanie wino do krytykowania, lecz do picia, nazwałbym je winem spokojnym.  Faktycznie, dobrze byłoby znaleźć młode Valtier Utiel – Requena i zastanowić się, w czym producenci kombinują.

Valtier Reserva Utiel – Requena Denominación de Origen Protegida, rocznik 2007, w cenie 14,99 PLN za butelkę (0,75), zakupione w Biedronce – Białystok (czerwone wytrawne, szczepy: tempranillo, bobal), butelkowane przez ENOTEC S.L. Requena Walencja – Hiszpania.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: biedronka, bobal, hiszpania, konkurs, tempranillo, utiel-requena, valtier, wina hiszpańskie

Ah ta Rioja Montebuena

24 stycznia, 2017 by koala Leave a Comment

Montebuena Rioja DOCa Tinto, rocznik 2013, w cenie 17,99 PLN za butelkę (0,75), zakupione w Biedronce – Horodniany (czerwone wytrawne, szczepy:  tempranillo 100%). Producent:  Bodegas Montebuena  (Unión de Cosecheros de Labastida, S. Coop.) – Labastida (Bastida) – Hiszpania

Dobrze to wino kojarzy się (chyba wszystkim) i jednym jest z lepszych w Owadzie, cena też nie najgorsza, wypada, więc, polecić. Już o roczniku 2012 dobrze, bardzo dobrze, w tym blogu pisałem, teraz też żadnych zarzutów nie mam.

Nie wiem dlaczego tempranillo zwykle kojarzy mi się z pieprzem i suszoną śliwką, im więcej, jednak, hiszpańskich win piję, tym bardziej ginie mi gdzieś w nieokreśloności natura, esencja, takiego tempranillo, tyle, bowiem, w nim różności, ile nastrojów, prawdopodobnie, w pijącym.

Aromat sadu, suszonych śliwek i dymu, po otwarciu butelki i kilka godzin później, barwa ciemno rubinowa, połyskliwa, łez nie ma. Dobrze zaznaczony owoc, usta duże i okrągłe, koncentracja bardzo dobra, zrównoważone w każdym calu, nasmak miękki i atłasowy z leciutkim szczypaniem pieprzu z tyłu podniebienia, śródsmak czekoladowy, gdzieś tam w dali nieco drewna, jak cynamon, lecz prawie niezauważalnie, posmak elegancki i średnio długi. Smakowało mi bardzo.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: biedronka, bodegas montebuena, hiszpania, konkurs, Rioja, tempranillo, wina hiszpańskie

Marqués de la Carrasca Crianza La Mancha DO 2013

16 stycznia, 2017 by koala Leave a Comment

Na drugim miejscu w kategorii win tanich i masowych pojawia się smaczny markiz z Karasków.

I to taki, które podważa opinie, że poniżej 8 funtów to tylko plonk. Otóż jest to pierwsze wino z Owada, po które wróciłem i pijemy już czwartą butelkę, a ta trzyma poziom. Oprócz tego cena tego wina jest rzeczywistym prezentem dla zapomnianej przez Boga i elity powiatowej, za co Hiszpanom i Owadowi wypada podziękować.

W hamvasowej konwencji jest jak gorąca panna z Kastylii, nie jakaś tam wyrafinowana mamzela z Toboso, lecz zdrowa i wygadana, świadoma wartości i troskliwie tuląca w przypływie wieczornych pieszczot. Wieczornych, bo wino z księżycem w pełni kojarzę i z łąkami na wzgórzach, z trawą głęboką po upalnym zachodzie słońca.

Barwa mocno wiśniowa, aromat bzu czarnego, trawy, mokrej ziemi, w trzecim nosie dymu z ogniska. W nasmaku okrągłym delikatny pieprz tanin, zrównoważony w śródsmaku kwasowością wiśniową i czereśniową i goryczką delikatną beczki, posmak długi ziołowy. Koncentracja znakomita.

Marqués de la Carrasca Crianza La Mancha Denominación de Origen, rocznik 2013, w cenie 14,99 PLN za butelkę (0,75) zakupione w markecie Biedronka w Prostkach (czerwone wytrawne, szczepy: tempranillo, cabernet sauvignon). Produkowane i butelkowane przez  Juan Ramón Lozano S.A. – Hiszpania.

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: biedronka, cabernet sauvignon, crianza, Denominación de Origen, hiszpania, Juan Ramón Lozano, konkurs, la mancha, Marqués de la Carrasca, tempranillo, wina hiszpańskie

Monte Carbonero Uclés 2014

15 stycznia, 2017 by koala 4 komentarze

Uważam, że wino to zasługuje na moje pierwsze miejsce w kategorii win tanich i masowych.

Trochę to wino namieszało wśród recenzentów, bowiem po bardzo pozytywnej recenzji Wojciecha Bońkowskiego w komentarzach namnożyło się marudzenia, a pojękiwania, a postękiwania, ludziska u nas – bowiem – takie, że trudno im przez usta przechodzi zwykła pozytywna opinia.

Cóż, wypada przypomnieć, zgodnie z Parkerem, że recenzent reprezentuje konsumenta (o tym, że powinien pisać prawdę, nawet się nie zająknę), zaś konsumenci w naszym najprzemilszym z krajów biedni są w 80%, a ich satysfakcja stanowi o nastrojach całej społeczności, kiedy – więc – za całe 10,99 PLN pojawia się uczciwie zrobione i niezałgane wino, cieszyć się trzeba, a nie łonaczyć, jojkać, czy popierdywać.

Aromat śliwek i czarnej porzeczki w pierwszym nosie, w drugim dopełniony lekkim dymem, w trzecim już jak wędzonka, następnego – natomiast – dnia pozostaje dym jeno, barwa intensywnie czerwona, z charakterystycznym dla syraha fioletowym błyskiem, owoc duży w dniu pierwszym, ciało średnie, koncentracja dobra, taniny z tempranillo (jako rzecze WB trochę asfaltowe) na swoim miejscu, posmak średni owocowy. Soczystość powoduje, że wino jest bardzo przyjemne w spożyciu, nie takie intelektualnie pokręcone, ale po ludzku nadające się do picia, co przy dzisiejszym skręceniu się świata w grymaśną kulkę wzajemnych złośliwości daje nam chwilę wytchnienia, za całkiem nieduże pieniądze. Biednym i bogatym bardzo polecam. Co prawda, w drugim dniu wino staje się nieco płaskie, lecz nadal pije się znakomicie.

Monte Carbonero Uclés, rocznik 2014, w cenie 10,99 PLN za butelkę (0,75), zakupione w markecie Biedronka – Prostki (czerwone wytrawne, szczepy: tempranillo, syrah). Produkowane i butelkowane przez Bodegas y Viñedos Fontana S.L. – Hiszpania.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Białystok, biedronka, Bodegas y Viñedos Fontana S.L., hiszpania, konkurs, Monte Carbonero, syrah, tempranillo, Uclés, wina hiszpańskie

Recent Posts

  • Viña Tinajas Cabernet Sauvignon 2011
  • Santoro Primitivo Puglia IGP 2013
  • Eguren Codice Vino de la Tierra de Castilla 2020
  • Sierra Cantabria Rioja Selección DOCa 2020
  • Winnica Milanowska Beta 2020

Recent Comments

  1. Kalifornijscy winiarze zadowoleni z wysokiej jakości tegorocznych zbiorów – tokuchniakoali - Winemaker and Winery Owner Comments on California’s Growing Season and Harvest
  2. Le Sang de ma Terre Château Cos Suzanne Cahors AOP 2019 – tokuchniakoali - Château la Reyne Malbec Cahors AOP 2015
  3. Lazy Wheel – errata – tokuchniakoali - Lazy Wheel Cabernet Sauvignon Chile 2020
  4. Andrzej Szadkowski - Rodzime pierdoły i prognozy Muska
  5. CroqueMalin - Rodzime pierdoły i prognozy Muska

Copyright © 2026 · Agency Pro on Genesis Framework · WordPress · Log in