tokuchniakoali

Fejk njusy

20 stycznia, 2018 by koala Leave a Comment

W czym są lepsze fake news od naszych fałszywych wiadomości? Skąd bierze się destynacja w ustach młodej dziennikarki telewizyjnej, która opowiada o przygodach na lotnisku w Balicach? Czy magiczna, wręcz szamańska zamiana słowa naszego, suwerennego, zgrzebnego niekiedy, na obco brzmiący dziwoląg, którego znaczenia niejednokrotnie nie rozumieją z dumą je wypowiadający, przykryje słomę w butach, albo nawet aromat szamba? Taki przedziwny patriotyzm z obcojęzycznym szpanem na ustach.

Z drugiej strony równie patriotyczni młodzi ludzie, którzy w pragnieniu pozytywnej zmiany wielbią najbardziej przegranego dyktatora i to z kraju, który mordował ich rodziców, czy dziadków. Nie potrafię pojąć bezmiaru głupoty. Nie wiem, czy cywilizacja kciuka do reszty odebrała im umiejętność zastanowienia się nad swoimi wyborami. Robić coś po to tylko, aby było na złość i z dumą podnosić dłoń w powszechnie znienawidzonym  geście?

To przekracza pojemność moich starych komórek mózgowych. Spolonizowani członkowie Narodu Wybranego, których przez wieki przyjmowaliśmy z otwartymi granicami i którzy dzisiaj ze strachu (chyba przed człowieczeństwem) starają się nas zamknąć przed nadchodzącym światem. Młodzi Polacy z drugiej strony, którzy tęsknią za Hitlerem. Czasów dożyłem, które wymykają się racjonalnej ocenie i nawet dialektyczny Fukuyama nic na to nie poradzi.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: cywilizacja kciuka, dyktator, fake news. destynacja, fukuyama, Hitler, Naród Wybrany, patriotyzm, Polacy

Permanentna rewolucja po katolicku

18 stycznia, 2018 by koala Leave a Comment

Kiedy to młody miś, zdolny wielce i znany w ówczesnym środowisku jako miłośnik Lwa Trockiego i permanentnej rewolucji objeżdżał świat i poznawał ciągle to nowe języki, a takie keczua ulubił sobie najbardziej, chyba dlatego, że w Ameryce Południowej widział najlepsze poletko do swoich eksperymentów, jam już był dorosłym chłopem, aczkolwiek niewiele z tego wszystkiego rozumiałem. Nadal, zresztą, mało rozumiem, a opinie wygłaszam po to, aby mózg utrzymać w jakim takim stanie. Miłośnik Trockiego ruskich nie lubił i nadal nie lubi, no bo przecie Lwa w Meksyku zaciukali, chociaż miłość (do permanentnej rewolucji) w sercu pozostała. Miłość, która przez lata dodawała siły duszy z gruntu niewinnej i losem społecznym przejętej.

Potem się wszystko pogmatwało. Tak bywa w historii, że trudno rozplątać wątki. Teraz w mojej głowie pozostał tylko ból istnienia, zaś w misiu podstarzałym ciągle kołacze się permanentna rewolucja, co z narzędzia stała się celem. I tak jedyny nad Wisłą znawca keczua ciągle nękany jest pomysłami o walkach i przewrotach po wzbogaceniu procesyjnymi feretronami, jako iż pojął wreszcie naturę ludu naszego.

Wszystko powinno mieć sens jakiś w boskich zamiarach. Płonący stos był dobry, jeśli czemuś służył. Przyszły, jednak, takie czasy, kiedy to ludzi oszczędza się jako potencjalnych konsumentów, a agresję spala na zwierzętach, te bowiem oddać jej na ludzką miarę nie potrafią, czyli stosy przestały być potrzebne. Permanentna rewolucja (tym razem po katolicku pojmowana) zupełnie nie pasuje do historycznego etapu, a nasz podstarzały miś przypomina bardziej Don Kiszota, niż Che Guevarę.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Che Guevara, Don Kiszot, feretrony, keczua, Lew Trocki, Meksyk, permanentna rewolucja, po katolicku

Boso, ale w ostrogach

13 stycznia, 2018 by koala Leave a Comment

Trochę w tym wszystkim jest winy naszej (a więc też mojej), trochę obiektywnie warunków. Jeżeli bogactwo kraju mierzyć w akumulacji kapitału, czyli w nagromadzeniu zasobów poza celami konsumpcyjnymi, to jesteśmy w odległym wieku XIX. Świat natomiast biegnie w wiek XXI. Wszyscy, jednak, wokół opowiadają dyrdymały o naszym zaawansowanym rozwoju.

Gdyby jeszcze nie miało to wpływu na naszą mentalność. Doszły do rządzenia siły, które – na szczęście – znów są świadome faktu, że baza kształtuje nadbudowę (chociaż nie chcą się do tego przyznać, bo świat im zarzuci nie tylko słomę w butach, lecz także marksizmy i inne dewiacje). Mimo to ich przedstawiciele nieskromnie wmawiają nam, jakoby miejscem naszym była czołówka uprzywilejowanych. My zaś biednym jesteśmy krajem na dorobku i z rozdmuchanymi do zenitu ambicjami.

Dobrze byłoby uznać własne miejsce w szeregu i nie karmić obywateli suwerennych iluzjami. Dobrze byłoby, gdyby niektórzy związkowcy nie zbijali politycznego (tym razem) kapitału opowiadając, że należą się nam przywileje, na które inne społeczeństwa zasłużyły przez wieki  mrówczego odkładania. Omamieni takimi iluzjami wydajemy wszystko na najgłupsze konsumpcyjne gadżety i nie tworzymy żadnych rezerw na tak zwane zaś. Potem i tak powiemy, że wszystkiemu winni złowrodzy najeźdźcy, no ale choć boso będzie, to zawsze w ostrogach.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: dewiacja, marksizm, najeźdźcy, obywatele suwerenni

Tak to banalnie w malinach

12 stycznia, 2018 by koala Leave a Comment

Po to, aby skierować do super tekstu, czyli wywiadu z Łukaszem Najderem (tutaj). Trzeba przysłuchiwać się mądrym, nawet jeśli młodzi i z epoki kciuka. Dzięki nim jest jeszcze w nas jakaś nadzieja. Nadchodzący świat wcale nie musi być po kretyńsku beznadziejny.

A tak mało trzeba. Dziennie przeczytać przynajmniej dwadzieścia stron książki. Z telefonu korzystać raczej do rozmowy, bo rozmowa to dialog, a dialog to miłość, a miłość to współczucie. Na fejsa wpadać raz na dzień, na 10 minut i nie przywiązywać tyłka do kanapy.

Poza tym przyszedł Pan Mróz i z ziemi zrobił skałę. Śniegu nie ma, ptaki dziobią twardą trawę, a koty urągają na zmarznięte łapy. Staw i jezioro zamarzły, kotka ślizga się po lodzie w poszukiwaniu kałuży, bo zawsze lubiła pić u źródła. Niedługo pojawi się wiosna i dzień będzie dłuższy.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: dialog, fejs, kanapa, kciuk, łukasz najder, miłość, mróz, współczucie

Dzielimy się na głupich i mądrych

11 stycznia, 2018 by koala Leave a Comment

Pod koniec kwiecia lat moich, kiedym to już zdążył przetrawić porażki i parę mizernych wygranych, zaczynam zauważać istotność i coraz mniej we mnie strachu. Pozwala to, niekiedy, na pewną jasność, a może i agresywność opinii. Dotyczą one stopnia ugotowania jajka na śniadanie, albo sposobu wyrażania myśli w telewizornii, gdzie coraz częściej słyszę słowa, których znaczenia nie znam. Zastanawiam się komu pomaga użycie terminu fake news, czy też checklista, jeżeli odbiorcą bywa rolnik spod Biłgoraja.

Otóż przestaję wierzyć w wartość tradycyjnych podziałów, a wychowano mnie w epoce klasy robotniczej. Słysząc nieustannie, jak jedni drugich wyzywają od lewactwa, czy prawictwa, stwierdzam obecność wirusa z każdej strony. Przypominam sobie niekiedy, iż uchwalono w tym kraju ustawę o ochronie języka narodowego, ale tutaj uchwala się ustawy po to, aby coś szybciej zadeptać. Zastanawia mnie, przy tym, czy w ogóle ktoś słowa rozumie w epoce zwycięstwa obrazków.

Codziennie dokonuję aborcji pewnych myśli pisząc moje zastanawianki i odnoszę się nieustannie do Dekalogu. Jeżeli raz Pan powiedział: „nie zabijaj” ( a dotyczy to każdego, niezależnie od momentu) i jeżeli każdy z nas ma się stawić przed Jego sądem, to po co mieszać do tego Państwo? Dekalog, wolna wola i odpowiedzialność pokazują, jak ogromną porażkę ponoszą dnia każdego nasi duchowi przewodnicy, jeżeli o pomoc prosić muszą świeckiego policjanta. Pod koniec kwiecia lat moich widzę wyraźnie, że jedyny dopuszczalny ludzki podział dotyczy głupoty i mądrości, a boję się, że wygrała ta pierwsza.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: aborcja, Biłgoraj, checklista, dekalog, fake news, głupota, lewactwo, mądrość, prawictwo, zastanawianki

Powiatowa na zakręcie

10 stycznia, 2018 by koala Leave a Comment

Gdzieś pomiędzy socjalizmem, a neoliberalizmem, tak wczoraj z ust Pana Premiera usłyszałem. Poza tym dowiedziałem się, między wierszami, że trudno pogodzić się z istnieniem w organizmie, gdzie jeden z członów mając 80 milionów obywateli, rządzi. No, faktycznie trudno, ale jest wyjście: skasować organizm i stanąć sam na sam do walki z takimi 80 milionami (nieraz to się przytrafiało), albo w ramach organizmu eksterminować 80 milionową konkurencję. Wtedy zniknie jeden problem, ale pojawi się nowy: pozostali zechcą eksterminować następnego najsilniejszego i tak w kółko Mateuszu.

Skazani jesteśmy na Dialog, a narody w Dialogu są jak jednostki. Jeżeli jednostkę zniszczymy, pozostanie dumna samotność i utrata sensu dalszego istnienia. Nie ma żadnego znaczenia, czy jesteśmy między socjalizmem, a neoliberalizmem, etykiety same z siebie nie istnieją obiektywnie i ważna jest w nich żywa, czyli ludzka treść. Tak zmieniajmy organizm, aby reprezentacje poszczególnych narodów miały sens i nie mydlmy światu oczu hipokryzją, nie ważne katolicką, czy pogańską.

W świecie namieszała nowa dynamiczna, a nawet agresywna waluta: euro. W podskórnym konflikcie wybraliśmy sprzymierzeńca w dolarze, czyli w obiektywnym przeciwniku euro. Nie opowiadajmy dyrdymałek o tym, jak to przytłaczają nas Niemcy, bowiem – póki co – reprezentujemy nie nasze rzeczywiste interesy, a interesy konkurencyjnej waluty. Zrobiliśmy szpagat w organizmie, który nas utrzymuje podpierając się drugim, który chciałby sobie euro podporządkować i nie wiem, na ile siły mamy, aby szpagat nas nie rozerwał.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: dialog, dolar, euro, neoliberalizm, Niemcy, powiatowa, socjalizm

Spirala rozwoju

8 stycznia, 2018 by koala Leave a Comment

Parafrazując Kożewa-Kożewnikowa, który stwierdził, że zasadniczo Hegel miał rację, odniosę to samo do Fukuyamy, zdając sobie sprawę, że jest to stwierdzenie mocno dyskusyjne, chociaż nie należy się tym zbytnio przejmować i tak, bowiem, nikt tego nie czyta, a jak czyta, to nie do końca rozumie: po co takie prowokacje? Sam tego nie rozumiem. Koniec historii pojmowanej jako rozwój kumulujących się doświadczeń i sprzeczności stopniowo się rozwiązujących nastąpił z chwilą zastosowania takich technik społecznych, które zniosły sprzeczność między jednostką i jej aspiracjami. Otóż współczesność przedstawia każdemu z nas ofertę praktycznie nieograniczoną dotyczącą możliwości realizowania podmiotowości i tylko od mojej woli zależy, czy zechcę z tego skorzystać, czy nie, bo dzisiaj nie ma praktycznie żadnego sensu zwalanie winy na stosunki społeczne, wyzysk, czy inne temu podobne.

Jeżeli społeczeństwo pełne niewolników wybiera bierną konsumpcję, a jego członkowie zawaleni chłamem towarów preferują wylegiwanie się na kanapie, to nie możemy już zrzucać odpowiedzialności na zły świat, który uwziął się na biedaków, jako że współcześnie nawet biedak ma otwarte drzwi, aby stać się wojownikiem-herosem. W tym sensie rozumiem koniec historii, w którym rozleniwiony Duch rezygnuje z dalszej samorealizacji. Obiektywnie sprzeczność nadal funkcjonuje, subiektywnie zaś nikogo to nie obchodzi.

Podmiot pokryty przedmiotami, gadżetami, iluzją wszechmocy skrywającą się w technologii, sam staje się przedmiotem i w historii odgrywa rolę o tyle, o ile może nabywać dalsze przedmioty (uprzedmiotowiony podmiot), czyli pozostać narzędziem do akumulacji bogactwa wojowników-herosów. Historia, w istocie, zatrzymała się, bo społecznie wyczerpawszy przesłanki rozwoju pęcznieje. Pęknie kiedyś jak bańka mydlana, a stanie się to wówczas, kiedy konsumpcja osiągnie krańce możliwości, a ludzie nie wrócą z kanap do zwykłego życia. A może to tylko kolejny zwój w spirali?

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: fukuyama, hegel, Kojeve, koniec historii, Kożew, Kożewnikow, niewolnik, spirala, wojownik-heros

Koniec historii

7 stycznia, 2018 by koala Leave a Comment

W komentarzu zamieszczonym przez Pana Tadeusza w Fejsbuku można przeczytać: „A tak poza wszystkim nie trzeba być wybitnym ekonomistą, żeby zauważyć prostą zależność. W krajach biedniejszych wprowadzenie euro powoduje pauperyzację słabszych warstw społecznych i doprowadza te kraje na skraj bankructwa.” Zgoda, ale czy to wprowadzenie euro jest bodźcem? Czy nie mylimy, przypadkiem, przyczyny i skutku? A może euro nie ma tutaj żadnego znaczenia i jest tylko jednym z wielu instrumentów zarządzania?

„Koniec historii” Fukuyamy przynosi rozważania w pewnym sensie wskazujące, gdzie szukać odpowiedzi (opierając się na Platonie, Nietzschem, Marksie i wielu innych), ale każdy w sile własnego umysłu powinien jej sobie udzielić. Myślenie jest imperatywem kategorycznym, a chodzi o myślenie pojęciami, ono bowiem odróżnia nas od reszty świata. Wrażliwość na obrazki wchodzi w zakres instrumentarium, nie można jednak na nim opierać umiejętności dokonywania ocen.  Wydaje mi się, że – jeśli uznać za pewnik, iż ludzie odczuwający potrzebę uznania, akceptacji, podmiotowości dzielą się na wojowników – herosów i niewolników – w słabszych warstwach społecznych zagnieździło się umiłowanie niewoli.

Za Papieżem Franciszkiem zwracam uwagę na istnienie człowieka z kanapy, niewolnika współczesnej wygody, któremu wojownicy-herosi oferują możliwość nieograniczonej konsumpcji. Neoliberalne społeczeństwo opisywane przez Fukuyamę znalazło sposób na zniesienie sprzeczności wprowadzając (w oparciu o znajomość ludzkiej psychiki i stosując społeczną inżynierię) konsumpcję, która zupełnie zastąpiła inne ambicje. Nieliczni wojownicy-herosi (a jest ich na świecie chyba 1%) bezlitośnie wykorzystują wygodne lenistwo niewolników oferując narkotyk konsumpcji, a euro jest tutaj jednym z wielu instrumentów, obok walut narodowych, dolara, czy jena. Zdaje się, że na tej ścieżce nie ma powrotu.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: dolar, euro, fejsbuk, franciszek, fukuyama, marks, neoliberalne, niewolnicy, pauperyzacja, platon. nietzsche, wojownic-herosi

Euro w Polsce nie będzie

6 stycznia, 2018 by koala Leave a Comment

I to nie jest wcale kolejna fikcja polityczna, chociaż jakiś związek z nią zawsze można znaleźć. Wahałem się, czy ten tekst napisać, ale przeczytałem ciekawy artykuł o plusach i minusach euro w Polsce (tutaj) i stwierdziłem: a nu jaho. Jak już napisałem: euro jest groźnym konkurentem dolara w rozliczeniach, chociażby za ropę naftową. Irak padł nie dlatego, że Saddam przestał się nagle podobać, ale dlatego, że tenże chciał wybrać euro do rozliczeń.

Podobnie może stać się wszędzie, gdzie Państwa zdecydują się na zmianę systemu walutowego. Z drugiej strony Unia Europejska nigdy nie będzie silna, jeśli pozwoli na to, aby Stany Zjednoczone pozostały potęgą i jeśli nie podporządkuje Rosji (co wydaje się mało możliwe, przynajmniej w najbliższych dziesięcioleciach). W jakiś sposób momentowi wprowadzania euro towarzyszyły kataklizmy w Stanach, czego z pewnością Amerykanie łatwo nie zapomną. Poza tym Unia Europejska w tym kształcie nigdy silna nie będzie, a ktoś umiejętnie gra na narodowych egoizmach (czyli nie dopuści do reform).

Z tej perspektywy patrząc łatwiej zrozumieć nieustanne przypominanie o amerykańskich zasługach w odzyskaniu przez Polskę niepodległości po I Wojnie Światowej. W takiej paradoksalnej sytuacji możemy jedynie skorzystać, przecież dzisiejsza Unia to kolos na glinianych nogach, a poza tym – obiektywnie – mamy i drugiego potężnego (przynajmniej terytorialnie) sojusznika. W końcu globalny interes Rosji jest taki sam, jak interes Stanów. Absurd taki tylko z pozoru jest absurdalny.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: absurd, Amerykanie, dolar, euro, fikcja polityczna, I Wojna Światowa, Irak, Polska, Rosja, Saddam, Stany Zjednoczone, Unia Europejska

Fikcji politycznej ciąg dalszy, czyli Austro-Polsko-Węgry

5 stycznia, 2018 by koala Leave a Comment

Brakuje tylko Habsburgów. Tęsknota za Austro-Węgrami drąży nasze trzewia, w zasadzie bez żadnego logicznego, czy real-politycznego uzasadnienia. W końcu heraldycznie mamy habsburskie barwy na flagach. W nowoczesność wpływamy statkiem anachronicznych marzeń, po Trójmorzu.

A przecież obowiązująca dotąd wykładnia obszczekiwała zaborców. Budapeszt był takim samym zaborcą, jak Wiedeń. My nie stawiamy nowych płotów. Raczej odbudowujemy stare.

Odbudować stare wcale nie jest tym samym, co postawić nowe. Odwracając się uciekamy w meandry już zrealizowanych błędów, a to dlatego, że boimy się przemożnie popełniać kolejne. Lepiej przytulić starego nieprzyjaciela, niż w tłumie poszukiwać nieznanych. W piaskach fikcji politycznej też można się utopić.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Austrowęgry, Budapeszt, fikcja polityczna, Habsburgowie, trójmorze, Wiedeń

  • « Previous Page
  • 1
  • …
  • 36
  • 37
  • 38
  • 39
  • 40
  • 41
  • Next Page »

Recent Posts

  • Viña Tinajas Cabernet Sauvignon 2011
  • Santoro Primitivo Puglia IGP 2013
  • Eguren Codice Vino de la Tierra de Castilla 2020
  • Sierra Cantabria Rioja Selección DOCa 2020
  • Winnica Milanowska Beta 2020

Recent Comments

  1. Kalifornijscy winiarze zadowoleni z wysokiej jakości tegorocznych zbiorów – tokuchniakoali - Winemaker and Winery Owner Comments on California’s Growing Season and Harvest
  2. Le Sang de ma Terre Château Cos Suzanne Cahors AOP 2019 – tokuchniakoali - Château la Reyne Malbec Cahors AOP 2015
  3. Lazy Wheel – errata – tokuchniakoali - Lazy Wheel Cabernet Sauvignon Chile 2020
  4. Andrzej Szadkowski - Rodzime pierdoły i prognozy Muska
  5. CroqueMalin - Rodzime pierdoły i prognozy Muska

Copyright © 2026 · Agency Pro on Genesis Framework · WordPress · Log in