tokuchniakoali

Baliaggio Aglianico del Vulture DOP 2013

13 stycznia, 2024 by koala Leave a Comment

Balaggio Aglianico del Vulture Denominazione di Origine Protetta, rocznik 2013, w cenie 19,80 PLN za butelkę (0,75), zakupione w sklepie Tipica Italiana w Białymstoku (czerwone wytrawne, szczepy: aglianico). Wino butelkowane u producenta  przez Cantina di Venosa – Włochy.

Niespodzianie stawił się u mnie wczoraj wieczorem nieodłączny kompan wszelkich winnych degustacji Cristoforo zwany Grześ i postawił na stole skromną butelczynę za całe 19,80 PLN, pochodzącą właśnie z białostockiej Tipica Italiana, co zmieniło koali optykę i światowinnopogląd tak, że nie wiem, czy łatwo się w nowym winnym świecie odnajdę.

Co tam Prezes, co tam Profesór, co tam trybunały, na stole objawiło się wino, które winem jest aż i tylko winem i za którym nakazałbym peregrynacje z całego kraju, aby uczyć się smaku i skromności (tej, której samemu koali brakuje).

Szczep aglianico, przez niektórych uważany za najstarszy szczep na Półwyspie Apenińskim, sam w sobie jest materiałem na księgę. Z pewnością jest jednym z najszlachetniejszych szczepów włoskiego Południa, poza tym w apelacji Aglianico del Vulture jest szczególnie cenny.

Baliaggio Aglianico del Vulture DOP 2013

Aromat mineralny i ziołowy, trochę bitum, trochę anyż. Barwa rubinowa bardzo intensywna, przejrzysta, z łzami na ściankach kieliszka. W nasmaku szałwia i anyż i pieprz tanim, w śródsmaku kwasowość równoważąca goryczkę, potem zaś czekolada, tłustawa i z odrobiną mleka, w posmaku długo zioła. Owoc duż, koncentracja znakomita. Za taką cenę rewelacja. Bardzo polecam, nawet jeśli vredit zdorovju.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Aglianico del Vulture, Balaggio, Cantina di Venosa, Denominazione di Origine Protetta, Włochy

Marenco Romana Armonia Dolcetto Piemonte DOC 2014

13 stycznia, 2024 by koala Leave a Comment

Marenco Romana Armonia Dolcetto Piemonte Denominazione di Origine Controllata, rocznik 2014, w cenie 17,80 PLN za butelkę (0,75), zakupione w sklepie Tipica Italiana w Białymstoku (czerwone wytrawne, szczepy: dolcetto). Wino butelkowane u producenta  przez Cantina di Venosa – Włochy.

Kolejny nabytek z Tipica Italiana w Białymstoku. Trzeba będzie uważnie przyjrzeć się tym nowym handlowcom na rynku  Powiatowej, wydaje się, bowiem, że rozpoznali oni dobrze niszę i proponują ciekawą ofertę w jeszcze ciekawszych cenach. Opisywane tutaj wino nie znajduje się aktualnie w ofercie sklepu, mimo to przyglądając się proponowanym  tam Dolcetto jestem bardzo dobrej myśli. Nie ma w ofercie, co prawda (jeszcze) ani Barolo, ani Nebbiolo, lecz z pewnością się pojawią.

Najtańsze w sklepie Dolcetto pochodzi z twierdzy tego szczepu, miasteczka Dogliani w piemonckich Langhe (miałem okazję odwiedzić te okolice kilka dni temu, upał był niemiłosierny, miejscami 39 stopni, tak było w Acqui Terme, a w Rzymie podobno dochodziło do 50 stopni). Są to miejsca bardzo znaczące dla Włoch powojennych, wydały tak znanych we włoskiej kulturze artystów, jak Pavese, czy Fenoglio, poza tym w tych okolicach powstają najlepsze włoskie wina (Barberę można w Tipica Italiana znaleźć). Jakaś dziwna koincydencja zdarzeń, jak zawinięty na szyi pierścień Dedekinda, rzuciła mnie w okolice San Stefano Belbo do schroniska założonego przez Don Andrea Gallo, a potem w domu moim pod Prostkami postawiła przede mną Dolcetto (dzięki Ci za nie Cristoforo, zwany Grześkiem) i nakazała wypić za zdrowie tego, co we włoskim duchu przedsiębiorczości pozostało i co zdaje się odradzać w naszej Powiatowej dzięki Włochom właśnie, którzy dość mieli kanapowego szczęścia w swoim kraju. Vi saluto, Fratelli, non scappate da noi troppo presto.

Dolcetto od Marenco Romana nie jest najbardziej typowe, jest ostrzejsze, bardziej agresywne, ze sporą dozą kwasowości; trzeba się doń powoli przekonywać i pić do sera, lub makaronu. Mnie podchodziło pod słone paluszki.

Marenco Romana Armonia Dolcetto Piemonte DOC 2014

Aromat wiśniowy, trochę alkoholowy, w trzecim nosie pojawia się dym. Barwa rubinowa, przejrzysta. W nasmaku atak kwasowości, w śródsmaku zjawia się pieprz tanin i gorzka czekolada, posmak średnio długi, odrobinę alkoholowy. Usta okrągłe, koncentracja bardzo dobra. Polecam. I nie, vredit zdorovju.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Armonia, Białystok, Cantina di Venosa, denominazione di origine controllata, Dolcetto, Marenco Romana, Piemonte, Tipica Italiana, Włochy

Comment écrire sur vin ?

13 stycznia, 2024 by koala Leave a Comment

Idéologiquement, je suis contre les images. Écrire veut dire travailler sur le texte. Le texte, c’est la parole qui a été au début. La parole implique la logique qui règne entre le matériel et le spirituel.

Il y suffit 12 phrases. Un bon texte inséré bien dans un encadrement d’un écran et cela suffit. Faut-il chercher d’autres solutions ? Le vide rempli de mots, c’est la plus belle des créations.

Comment écrire sur vin ?

Le vide rempli d’images couvre le manque d’imagination. La paresse intellectuelle qui nous caractérise quand nous nous consacrons à la course de rats. Ce sont mes principes auxquels je tiens.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: 12 phrases, vin

Melancholijna ciotka Julia przy pustych i brudnych kieliszkach

12 stycznia, 2024 by koala Leave a Comment

Jako że przyszło żyć w pozbawionych precyzji czasach, gdzie zamiast papieru oczy bolą od przewijania kciukiem, a ekran nie ma aromatu wylanej na kartkę kawy, pojawiają się niezwykłe w swojej niepotrzebności zamienniki, gadżety, bidule, za które dalibyśmy sobie głowy uciąć, a co najmniej sprzedalibyśmy wolność, tę bowiem już dawno pomyliliśmy z witrynami wypełnionym takimi właśnie gadżetami.

Buntujemy się niekiedy, udajemy wielkie zainteresowanie losem zanurzonych w tradycji, aczkolwiek niespełnionych, marzeń, faktycznie jednak otwieramy gęby na widok każdego nowego bajeru, ten zaś służy tylko i aż do upychania w głowie minut uzupełniających pustkę, w której ani Argentyńczycy nie zajmują miejsca Albańczyków, ani Norwegowie o przedziwnych wyrokach nie uderzają w klawisze Remingtonów, jako że takich Remingtonów już nie ma. Coraz częściej takie „już nie ma” przemyka po głowie i staje się jedynym pewnym elementem w tym naszym czasie bez papieru.

Na szczęście horyzont wypełniony jest teraz konkretną żółtą plamą kwitnącego na potęgę mleczu, taką  niby tropikalną egzuberancją na łąkach pośród szarego pola. Do tego rytm wczesnych poranków, zaparzanych ziółek, jajecznicy z parówkami na śniadanie, zakupów po południu, każdego dnia zupełnie tak samo i tylko pogoda raz deszcz, raz słońce przynosi,  w kółko Macieju zbliżając do tego, co nieuniknione i co każdego wieczora w kieliszku, do którego ciotka Julia nalewa kolejne krople merlota, równie śliwkowe, jak okrągłe słowa skryby, a ten maleńki i kogoś przypominający dyskursem krągłym i obiecankami, tańczący pokrętne tango obietnic i powrotów, na które po raz setny każdy z nas daje się nabrać. Pozbawiony precyzji czas i kraj wokół zabudowany kontenerami dyskontów z półkami gadżetów i winem niewinem, chlebem bez zakwasu, kaszą z kamieni, majtkami w stertach masła.

Melancholijna  ciotka Julia przy pustych i brudnych kieliszkach

Przy drodze wielebny z wieśniakiem, w komży białej święcący pole, na asfalcie obok dwa merce i ta brunatna ziemia, aż po horyzont, ja natomiast przelotem w hyundaiu moim do następnego dyskontu, wina przecież zabraknąć nie może, a nawet jeśli ciotki Julii nie stanie, kieliszki umyć trzeba. Ot kraj rewolucyjny, ot moje obyczaje. I to by było na tyle.

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Ciotka Julia

Ameba w winnym i politycznym sosie

12 stycznia, 2024 by koala Leave a Comment

Wyobraziwszy sobie nagle ciotkę Julię przyodzianą jedynie w szary kapelusz kompromisu przy półce win z dyskontu i zmęczywszy kolejną butelkę nieszczególnego pochodzenia zacząłem zastanawiać się nad tym, dlaczego z dnia na dzień przestaje mi się chcieć, kiedy nagle koleżanka Małżonka z krzykiem nadbiegła, iż o moją cukrzycę się boi (tak jakby nie było wszystko jedno, na co umrzeć przyjdzie), co razem wzięte wcale nie spowodowało, iżbym znalazł szczególną ochotę.

Przypomina mi to spotkanie w środku synagogi w Sejnach, której szare ściany ostro odbijały się od okolicznej zieleni,  gdzie zagonił mnie wiatr historii po to, bym odgrywał rolę zupełnie do mnie niedopasowaną, no bo jaki związek ma potencjalna cukrzyca z ciotką Julią w szarym kapeluszu?

Zmęczyłem się nieco winami z Faktorii Win, czerwone się skończyły, pozostaje cała seria białych,  te zaś wymagają innego rytuału, dlatego czekam na upał, kiedy to łatwiej będzie kurczaka przepijać jakimś szardonejem. Poza tym szerszenie z włączonego telewizora przypominają mi, jak ulotny jest spokój i bezpieczeństwo, w których od kilku lat żyłem, a wszystko to z powodu innych koncepcji i antykoncepcji wykluwających się w głowach Argentyńczyków udających Albańczyków i Norwegów, szczególnie przejazdem przez Grajewo.

Myślowa andropauza dotyka mnie, więc, i wpędza w zakłopotanie, nie tegom się bowiem spodziewał, myśląc, iż wiecznie piękny i młody będę i że picie wina co wieczór nie zmieni wątroby mojej w szary kapelusz kompromisu.

Ameba w winnym i politycznym sosie

Oprócz tego od Sejn po Bourg en Bresse, od Treviso do Prostek nieustannie mam wrażenie, że ktoś obok mnie się przesuwa, kogo tylko ja widzę i coraz częściej się wstydzę, nie tylko pod prysznicem. Jeszcze do tego kornik chrupie mój parapet, co zmusza mnie do marzeń o miedzianej trumnie (oprócz ciągłego marzenia o ciotce Julii). I to by było na tyle.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Ciotka Julia, faktoria win

Wszystko to tylko i aż literatura

12 stycznia, 2024 by koala Leave a Comment

Pogrążony w coraz głębszym pesymizmie, z szarym kapeluszem kompromisu na półłysej czaszce, co miałoby przez słońcem chronić, siorbiąc landrynkowe vinho verde, w tym przypadku zielone, chociaż różowe Casal Garcia, coraz dalej jestem od rzeczywistości.

Niestety żadna ciotka Julia nie przybiega, aby uratować mnie przed starczym uwiądem, słyszę w kółko te same zapowiedzi wieszczące wszelakie szczęście w najlepszej Rzeczypospolitej, gdzie amok konsumpcji odbierający rozum i poczucie miary opanował każdą komórkę mózgową, pozostaje, więc, tylko dostosować się do miłościwie panujących trendów, kompromis bowiem wymaga ode mnie odpowiedniej dozy tchórzostwa.

Koala nigdy bohaterem nie był i być – nagle – nie zamierza. Landrynkowatość zielonego wina, co to różowe jest  jak rozcieńczona denatura, potęguje we mnie poczucie rozdarcia, a jedynym miejscem, w którym temperatura uspokaja się i pozwala spokojnie zasnąć jest fotel z czytnikiem e-booków otwierający przede mną kolejną nieskończoność.

Rzeczywistość, gdyby nie było sztuki, stałaby się nie do zniesienia, w zasięgu moim są książki, oraz blogowanie, co zmienić może świat w całkiem przyjemny zakątek, jeżeli uda mi się wydusić w mojej głowie pluskwy polityków i ideologów, pozostawiając niezbędne minimum na zabezpieczenie wiarą, jako że szary kapelusz kompromisu wiarę mi podsuwa w zamian za doczesne polisy od cywilnej, czy wypadkowej doraźności.

Wiara i wyobraźnia zupełnie wystarczą w starej głowie, młodym pozostawiając uporczywą naukę po to, by nie ośmieszali się w obliczu absolutu. Niedouczony świat młodości spowoduje, z pewnością, zagładę wszystkich światów, brak – bowiem – niezbędnej wiedzy ustępuje miejsca głupocie, a ta depcze wszystko, nie bacząc na to, że w końcu tunelu czeka nas wszystkich samozagłada. Każde słowo napisane w sieci, usłyszane w radiu, obejrzane w tv codziennie potwierdza mój pesymizm, a jedyną nadzieją staje się to, że wszechobecna głupota wolniej kroczy, niż dni moje, zagłada więc mojego ciała będzie wyłącznie naturalna i pozostawi resztę w spokoju przynajmniej na kilka dni dłużej.

Wszystko to tylko i aż literatura

Autor arcydzieła, w którym sensem jedynym staje się sztuka, sam był artystą i nieobce mu były rozterki, załamania, rozdygotanie w samotności przeżywanego wszechświata. Stworzył coś, co przypomina w każdym z nas jego udrękę, a teraz przygląda się z szeroko otwartymi ze zdziwienia oczyma patrząc na to, jak każde z nas przebija się z dnia na dzień przez absurd istnienia. Może dlatego najważniejsze w tym wszystkim okazuje się współczucie, bo tylko ono stawia na jednej płaszczyźnie Stwórcę i jego dzieło . I to by było na tyle.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: bloger, Ciotka Julia, kompromis, literatura

Vin et dialogue

12 stycznia, 2024 by koala Leave a Comment

De toute façon, écrivant ici mes textes sur vin, j’ai toujours d’autres choses dans ma tête. Il faudrait, peut-être, aller aux sources.

D’abord Robert Parker. Ce type monumental qui avait conquis tout le champ de bataille et occupant ce champ dicte ses conditions sommelières jusqu’aujourd’hui, même si le monde a changé et le point de vue américain n’est plus le seul à indiquer les justes solutions. Ayant gouté des milliers de bouteilles, Parker s’imposait, avec ses opinions, partout à tous qui aimaient le vin et réglait ainsi les lois du marché conformes à des exigences du client américain. Ainsi, il a réussi à créer les habitudes selon lesquelles tous les vignerons du monde étaient obligés de procéder pour que leurs produits aient pu satisfaire les goûts raffinés à la manière parkérienne de ceux qui, possédant le pouvoir et la richesse, pouvaient acheter ces produits.

Parker, donc, correspond au monde globalisé et aux goûts de qui y gouverne. La saveur uniformisée d’un vin qui s’inventait au fur et à mesure d’exploits du sommelier américain. Du point de vue marxiste, Parker est un produit du marché, représente une société bien définie, et grâce à son marketing presque parfait, enjoint les intérêts de cette société partout dans le monde. Bref, c’est un monde moderne tendant à uniformiser tous et tout pour en obtenir du meilleur profit.

Puis Nossiter qui s’était créé en opposition contre Parker. Nostalgique du passé ou plutôt d’un passé bucolique, rêvé, probablement inexistant, ce qui implique ces opinions sur le vin. Représentant de vignerons traditionnels ou, si vous voulez, ultra-modernistes et cela peut signifier la même chose, car les extrêmes se touchent. Radicalement anti-industriel, fui dans un coin d’Italie d’antan à la recherche d’un temps perdu. Végan et biologiste et en même temps élitiste compte tenu du fait qu’un tel retour au passé est très couteux.

Ici encore, les oppositions se touchent. Parker rencontre Nossiter pour nous dire que ce qui est bon coûte cher et que 99% des dépourvus de richesse ne peuvent pas se permettre le luxe de déguster le vrai vin.

Vin et dialogue

Comme vous voyez, le vin reflète ici tout le reste. D’un coup, le bon vivant rencontre le philosophe ou économiste, un Piketty par exemple, et à la table, ils entament le dialogue. Car ce vin est aussi un stimulant du dialogue. Pour cela, je bois en dialoguant et – souvent – je parle en buvant. Ce blog a été conçu pour cela. Boire et dialoguer.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: dialogue, Nossiter, Parker, Piketty, vin

Wino, wina i powinność

11 stycznia, 2024 by koala Leave a Comment

Pesymizm to tylko realizm. Nie wyklucza wcale optymizmu, który jest raczej skłonnością charakteru i, w moim mniemaniu, odmianą współczucia.  Wszystko zależy od punktu widzenia i z taką banalną prawdą pod rękę udam się za chwilę na hamak wśród eukaliptusów, gdzie koale świętują nieustanne lenistwo.

Wada to i przywilej starości (starość zaś jest właściwością obiektywną, zależną od liczby lat i żadnego znaczenia zdaje się nie mieć tutaj fakt, iż czuję się niekiedy jak osiemnastolatek). W tym wszystkim czai się literatura jak chytry Prezes mrużąca żółte oczy gdzieś tam pomiędzy słowami, chociaż pamiętać należy, iż kolejną jest ona iluzją i tak naprawdę nie wiadomo, czy pomaga ludziom, czy raczej szkodzi.

Koali zapiski o winie dotyczą raczej winy, której poczucie zasiano w moim pokoleniu, aniżeli wina, to – bowiem – było w tym blogu i jest podpórką, pozycjonerskim zabiegiem, a bardziej w oszustwie swoim przypomina przemysłowe wytwory sprzedawane na półkach dyskontów.

Pisanie tutaj jest dla mnie zabiegiem terapeutycznym po to, abym po każdym twórczym orgazmie mógł spokojnie zdrzemnąć się w hamaku i o winie swojej, iż istnieję, zapomnieć, a ponieważ za winą zjawia się zwykle powinność zadośćuczynienia jak posmak długa, lub krótka, generuje ona każdy kolejny wpis i tak to trwa stając się przyzwyczajeniem.

Pisząc tutaj  za każdym razem udowadniam, że jestem sobie potrzebny właśnie ze względu na autoterapię, a że przy tym staram się wypić następne trzysta winnych butelek? Niech cieszą się handlowcy, gdyż klientem jestem znakomitym i niech płacze PARPA, gdyż wcale nie zamierzam się poddawać.

Wino, wina i powinność

Bunt mas wyposażył mnie w masowy instrument, staram się – więc – rozumieć współczesność uczestnicząc w niej popkulturowo, tym bowiem jest blogowanie. Masowość nie wymaga ode mnie głębi i form rozbudowanych, a ćwicząc w gałęziach eukaliptusów słowne wygibasy pesymizmem kaleczę, jak brzytwą po oczach po to, aby chociaż niektórych zmusić do myślenia. I to by było na tyle.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: pesymizm, realizm, wina, wino

Recenzując wina i winy

11 stycznia, 2024 by koala Leave a Comment

Ciągle czuję się winny, a to w dwóch znaczeniach – nasycony winem i odczuwający winę. Tę zaś odczuwam dlatego, iż nie powtarzam tutaj nieustannie mantry parkerowskiej odnoszącej się do winnych recenzentów: „Recenzent wina reprezentuje klientów”. Tylko klientów i dlatego ma prawo i obowiązek pisać tak, jak czuje, nie tak jak mu zobowiązania wobec dostawcy wina nakazują.

Stąd dobrym jest objawem różnorodność opinii na temat tego samego wina, a nawet opinie przeciwstawne, gdyż świadczą one o różnych odczuciach smaku i różnych umiejętnościach literackich każdego z recenzentów.

Nie należy, więc, przejmować się tym, że opinie są różne, jako że wino różnie opisane przez różnych autorów, a autorów jest wielu, świadczy przede wszystkim o tym, iż na tyle jest interesujące wzbudzając zainteresowanie, co powinno skłaniać każdego ciekawskiego do osobistej degustacji. Jeżeli natomiast o jakimś winie nie piszą, doradzałbym nie kupować, nie warto bowiem nad nim zastanawiać się, słów na wiatr rzucać, pieniędzy wydawać.

Recenzując wina i winy

Kończy się seria lidlowska, a także wina z Faktorii Win, pojawiła się nowa oferta win portugalskich i hiszpańskich w Owadzie i o niej będę stopniowo pisał, jako że trochę tych win tamże zakupiłem. Coraz jest cieplej, drzewa coraz piękniejsze, ludzie – jak zawsze – tacy sami, a więc, czy Brexit, czy Wąsik, czy nie, żyć trzeba i warto, co z dość radosnym uśmiechem wszystkim przekazuję. I to by było na tyle.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Brexit, recenzent, Wąsik, wina, winy

Przedsiębiorca bloger winny

11 stycznia, 2024 by koala Leave a Comment

Nie przypuszczałem, że reminiscencje ze spotkania blogerów doprowadzą mnie do filozofii. Docierają do mnie fragmenty z dyskusji na temat stosunków pomiędzy blogerami winnymi i importerami, postanowiłem więc zgłębić zagadnienie, co wywołało proces myślowy prowadzący do Jodi Dean i Theodora Adorno. Kupiłem nawet w Amazonie e-booka z teorią blogowania wspomnianej Jodi Dean i trochę mi się resztka włosów zjeżyła na głowie, sprawa – bowiem – wydawała się (i nadal wydaje) o wiele prostsza.

Filozofowie, przynajmniej niektórzy, uwielbiają tulić w ramionach hipostazy, ja sam skłaniam się do opinii, że istnieją tylko byty konkretne. Czytacze, natomiast, blogów nie szukają u nas ani hipostaz, ani bytów konkretnych,  sieć przebiegając w poszukiwaniu informacji, te zaś, za Adornem idąc, nawet jeśli będą najliczniejsze, to pozostaną tylko informacjami, nigdy nie odnosząc się do esencji zagadnień, ani zniżając  do myśli samej, a że w czasach żyjemy, kiedy myślenie zbyt wielkim jest wysiłkiem, wysnuwam z tego wniosek, iż mało kto czyta słowa blogera ze zrozumieniem (zresztą nie tylko blogera). Z pewnym smutkiem stwierdzam, świadomy konsekwencji, iż najbardziej odpowiadającym definicji i sytuacji blogowatości samej w sobie i dla siebie jest znany w naszym kręgu blog DTD, czyli współczesności  produkt czysty i mało wyrafinowany, tworzony pod wyobrażenia Pana Google’a, czyli przekazujący informacje krótko, nieskomplikowanie, bez cienia myśli.

Definicje blogera są różnorakie, pochodzą z zewnątrz i są tworzone przez samych zainteresowanych, sam skłaniam się do prostej prawdy, że każdy bloger jest autorem, a szczególnym przypadkiem autorstwa jest w naszej kulturze pisarstwo. Bloger jest autorem zmierzającym do pisarstwa i korzystającym ze specyficznych środków, które pojawiły się nie tak dawno i które są częścią postępującej rewolucji technologicznej, ta zaś zmienia mózgi nasze w nieodwracalny sposób.

Tak na marginesie: rewolucja technologiczna doprowadziła do rewolty mas, rewolta mas – zaś – zmienia demokrację we własną karykaturę, lecz o tym w innym miejscu i innym razem.  Prus, czy Sienkiewicz byliby blogerami, pisywali bowiem do prasy chronologicznie publikując pisarskie dokonania. Definicja powyższa obejmuje wszystkich blogerów. Nas – natomiast – interesują blogerzy winni, czyli autorzy piszący o winach, co – w zasadzie – mieści wszystko. Autor piszący o winie, jeżeli nie jest uwikłany w związki pracy najemnej, reprezentuje interesy siebie samego, czyli  będąc zwykłym klientem sam kupuje wino, o którym pisze.

Autor pracujący dla importera jest, po prostu, pracownikiem takiego importera, co zwykle w prosty sposób i otwarcie wyjaśnia, a więc – prawdopodobnie – zarabia na życie chwaląc, lub szkalując . Importer, poza tym, sam może mieć czas i talent i być blogerem, nie musi więc innych blogerów wykorzystywać, co zresztą jest najuczciwsze.

Przedsiębiorca bloger winny

Żadna w tym polityka, żadne sekrety, Parker w karierze swojej  wystarczająco jasno wyznaczył etyczne granice. Nie ma o czym dywagować. O winie pisać można w sieci, lub nie, interesujące nie jest wino, lecz to, w jaki sposób podając informację zmusić  do myślenia tak, by prosty czytacz w krótkiej formie nie był ogłupiany. Problem jest kluczowy i  – szczerze mówiąc – wyznaczać będzie przyszłość naszego świata, jeżeli ten przetrwa. Wracamy, więc,  do filozofów, do myśli, do hipostaz, a tym, którzy nie cierpią myśleć, doradzam kawałek imbiru na ząb co rano. I to by było na tyle.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Adorno, bloger, Parker, przedsiębiorca, winny

  • « Previous Page
  • 1
  • …
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • …
  • 41
  • Next Page »

Recent Posts

  • Viña Tinajas Cabernet Sauvignon 2011
  • Santoro Primitivo Puglia IGP 2013
  • Eguren Codice Vino de la Tierra de Castilla 2020
  • Sierra Cantabria Rioja Selección DOCa 2020
  • Winnica Milanowska Beta 2020

Recent Comments

  1. Kalifornijscy winiarze zadowoleni z wysokiej jakości tegorocznych zbiorów – tokuchniakoali - Winemaker and Winery Owner Comments on California’s Growing Season and Harvest
  2. Le Sang de ma Terre Château Cos Suzanne Cahors AOP 2019 – tokuchniakoali - Château la Reyne Malbec Cahors AOP 2015
  3. Lazy Wheel – errata – tokuchniakoali - Lazy Wheel Cabernet Sauvignon Chile 2020
  4. Andrzej Szadkowski - Rodzime pierdoły i prognozy Muska
  5. CroqueMalin - Rodzime pierdoły i prognozy Muska

Copyright © 2026 · Agency Pro on Genesis Framework · WordPress · Log in