tokuchniakoali

Berlusconi, Salvini, Renzi, prawica i lewica

5 marca, 2018 by koala Leave a Comment

Przywiązujemy się do etykiet, my tutaj nad Wisłą i uporczywie wierzymy, iż coś takiego jak prawica, czy lewica istnieją naprawdę. Także i teraz, kiedy już dotarły do nas wyniki włoskich wyborów, zaczynamy starą śpiewkę kwalifikując zwycięzców wedle utartych schematów. Najbardziej bawi mnie przypisywanie Salviniemu skrajności po prawej stronie, a także opowiadanie jakoby Renzi był na lewicy. Nawet libertyńskiego Berlusconiego z jego umiłowaniem bunga-bunga ustawiamy gdzieś tam przy Mussolinim, co już jest wyjątkowym idiotyzmem.

Etykiety stawiamy pod publiczkę, bo tutaj najprostsze schematy przyjmują się najlepiej, a myślenie krytyczne nigdy nie było stroną najmocniejszą. Dlatego też i na naszym podwórku mylimy prawicę z lewicą i radośnie wrzucamy Prezesa do jednego worka z Dmowskim. Dobrze byłoby zastanowić się, dlaczego strukturalnie PRL to tylko kopia rzekomo prawicowej włoskiej republiki społecznej i czy przypadkiem nie zostały gdzieś tam (może celowo) podmienione etykiety. Zwykle rzeczywistość jest taka, jaką chcielibyśmy we własnej głowie osiągnąć i nie ma nic wspólnego ze stanem faktycznym.

Włosi, tymczasem, zawsze byli pragmatyczni i potrafili zachować do polityków dystans, jeśli tylko ci nie wtrącali się zbytnio do przepisów kulinarnych. Dlatego przypuszczam, że mimo nad Wisłą i w Brukseli szat rozdzierania nic się w Rzymie nie zmieni, a w Tybrze nadal płynąć będzie odpowiednio brudna woda, bo w takiej ryby łowić najłatwiej. Słońce ciągle pozostanie największą wartością i życie przy wieczornym stole z rodziną i przyjaciółmi, a odległość Rzymu od Wyszogrodu mało kogo zainteresuje. I to nieustannie jest źródłem mojego optymizmu.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Berlusconi, Bruksela, bunga-bunga, Dmowski, Mussolini, prezes, PRL, Renzi, Rzym, Salvini, Tybr, Wisła, Włosi, Wyszogród

Ryszard Wagner, Margaret, Peja no i Zygmunt

4 marca, 2018 by koala Leave a Comment

Chociaż: który to przedstawiciel cywilizacji kciuka wie, kim był Ryszard Wagner? Z kultury, Panie, to może Margaret, Peja już może być zbyt ambitny, ale Wagner? Albo jakieś Dziady, nawet w kontekście wydarzeń marcowych, o których przypominać nagle przyszło w przedziwnie podobny do nich sposób? Komu to potrzebne i jak to się ma do wypłaszczenia krzywej dochodu dotykającego łaskotliwie podszewki w kieszeni, tuż obok członiastego wybrzuszenia?

Otóż doszły do mnie słuchy, iż przygotowują w IPN następną ustawę zakazującą wszystkiego, co związane z wszystkim i nakazującą studiowanie życiorysów jedynie słusznych. Ja, którym w PRL wyrósł i z niego cały mój libertyński liberalizm czerpię, a także szacunek do pewnej formy Kościoła, szczególnie zainteresowanej obroną zwykłego człowieka, wcale się takiej ustawy nie boję, bowiem w tym kraju ustawami piekło wybrukowano, a Polaka w świecie rozpoznać można, bo żadnych zasad nie przywykł stosować (i cała w tym moja nadzieja). Tak Polak, jak Żyd, czy hiszpański Maur przed Panem odpowiadać będą, a każdy z nich oddzielnie. Ustawy, więc, można sobie ogłaszać, byleby na policję pieniędzy starczyło, chociaż już policjantów to może nie wystarczy, jako że do innych rejonów Unii wyjechawszy, tam będą praworządności bronić.

Przyjaciel Zygmunt powiada, żem przeintelektualizowany indywidualista. Otóż przypominam, iż myślenie to właściwość indywidualna, a także wybitnie niepodległa i tylko takiej niepodległości należy ustawowo bronić. Zakazując i napuszczając ogłupiałych szczeniaków na wszystko, co od średniej różne; zakazywanie, chociażby, Wagnera dlatego, że niemiecki i zmuszanie do studiowania żywotów, dajmy na to, Salazara, zemści się pewnego dnia tak, jak to już wielokrotnie w historii bywało. No, ale do tego historię trzeba znać i szanować, a nie szargać jak sukna kawał na targowisku próżności aktualnych zarządców.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: historia, IPN, kościół, liberalizm, libertyński, Margaret, Maur, Peja, Polak, PRL, Ryszard Wagner, Unia, Żyd, Zygmunt

Interludium

2 marca, 2018 by koala Leave a Comment

Trump wprowadza stalowe cła, marzec już za oknem, mróz popuszcza, żyć, nie umierać, należy. Na polach, łąkach i drogach jeszcze sporo śniegu, miękkiego, puszystego, co cieszy psa Mańka z pyskiem otoczonym białym szaliczkiem radośnie rozpuszczającym się na podłodze i płynącym prawie tak samo, jak płynie moje wspominanie. Coś się w Kosmosie przekręciło, może załatwił przekręt Urubko na K2 (po cichu, bo z Panem układać się trzeba w milczeniu) i wracają siły, jak z dalekiej wycieczki.

Tymczasem w telewizornii przepychają się jedni zwalając na drugich, co przypomina dawne radiowe audycje: a w Ameryce to Murzynów biją. Zamiast przeprosin i zastanowienia słyszę: a w Ameryce to Murzynów biją. Taki samograj na każdy temat, co za często powtarzany obrzydzić może, a nie pomóc. Otóż wróbel kradnie sikorce ziarno i wrzeszczy: a w Ameryce to Murzynów biją.

Prawda o uzurpatorach śpi sobie gdzieś w archiwach w pobliskim Grajewie, ten zaś na Podlasiu będąc do Mazowsza należy. Żurawie odezwały się na bagnach. U sąsiadów powiła gruba kotka, więc będą nowe kocięta. Czyli wraca wszystko, co po staremu, nieustannie obracając młyńskie koło czasu, a dzień jest coraz dłuższy.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Grajewo, Maniek, mazowsze, trump, urubko podlasie, uzurpator

Nieustanna ofiara

25 lutego, 2018 by koala Leave a Comment

Na wzgórzu Moria i każdego następnego dnia w historii, aż po kres czasów, ma miejsce ofiara, jakiej wymaga Ten, który jest od tych, co jego przywództwo wybrali. Jest to ofiara jednostki i nie należy do niej mieszać zbiorowości. Wiara dotyczy człowieka, nie ma nic wspólnego z ludźmi. Na wierze oprzeć należy życie, nie trzeba na niej budować narodów, jako że Ten, który jest narodów nie sądzi.

Zaś jeśli jest ona w życiu jednostki, to nie ma w niej absurdów, ani niemożności. Jest jak oszalały w locie wróbel rozbijający się o szybę werandy w mroźny poranek. Nie zastanawiamy się nad potrzebą takiej ofiary, ani też nie wątpimy w jej słuszność po to, by poświęcić kolejnego syna. Abraham, czy Ibrahim jest w każdym wyznawcy Tego, który jest i tutaj rozciąga się sieć wszystkich odniesień.

Obie strony chmury stają się dla siebie odbiciem. Zwierciadło śmieje się samo do siebie łapiąc w pułapkę promienie słońca. Poza ofiarą wyznaczono cel, o którym wie tylko Ten, który jest w sobie i dla siebie. Każde z nas i Abrahamem i Izaakiem jednocześnie będąc składa z siebie ofiarę i tak aż po kres czasów, a to w perspektywie naszej jest jedyną oświetloną ścieżką.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Abraham, Ibrahim, Izaak, Moria, ofiara

Hurra-rewolucjoniści

22 lutego, 2018 by koala Leave a Comment

Czyli, rzec tak można, bolszewia w natarciu. Pamiętam, że w młodych latach moich ktoś zastanawiał się, po lekturze francuskiego filozofa d’Hondta (l’idéologie de la rupture), jak bunt społeczny opanować i wykorzystać do budowania społecznych więzów, a było to kilka dobrych lat po amerykańskich doświadczeniach z buntem młodych i jeszcze nie znaliśmy naszej Solidarności. Już wtedy reformujący się, po cichu, nasi różowawi czerwoni przygotowania rozpoczynali, aby uczestniczyć w społeczeństwie obywatelskim, czyli bolszewia ustępowała mieńszewii. Kto by to wówczas pomyślał, że Anno Domini 2018 bolszewia powróci ubrana w komżę ministrancką?

Otóż Jacques d’Hondt rozważał zalety i wady rewolucji wobec zalet i wad ewolucji i wyraźnie skłaniał się do rozwiązań ewolucyjnych. Zastanawiał się (dzisiaj zastanawiam się nad tym i ja w moich skromnych proporcjach), czy przypadkiem w rewolucyjnym zapale nie niszczymy zamierzonych celów, jako że akcja rodząc reakcję zwykle ma skutki przeciwne. Pozostawienie społeczeństwa powolnej ewolucji, umiejętnie wpływając drobnymi krokami na ludzkie nastroje i pragnienia, jest daleko bardziej skuteczne, niż rewolucyjny terror. Ewolucja wymaga jednak myślenia, szczególnie u rządzących, nie zaś szlachetnych pobudek pozbawionych zupełnie wyobraźni.

Niestety, myślenie przestało się teraz zupełnie liczyć. Chlapiemy ozorami bez zastanowienia, uczymy się, co prawda, języków obcych, lecz nie do końca pojmujemy niuanse i z najlepszymi intencjami brukujemy piekło. Rewolucyjna przemądrzałość pali wszystko po drodze, a jej wyznawcy przestali odróżniać rzeczywistość od pobożnych życzeń. To wszystko dlatego, że rządzi nami pokolenie kciuka, im zaś obce są związki przyczynowo skutkowe i w poważaniu mają to, czy akcja rodzi reakcję (byleby kasa na gadżety była), chociaż do polityki nie durnie są potrzebni, a geniusze.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: bolszewia, durnie, ewolucja, geniusze, Jacques d'Hondt, mieńszewia, polityka, Rewolucja

Oranie świadomości

21 lutego, 2018 by koala Leave a Comment

Powiadają, że Prezes postanowił przeorać tutejszą świadomość (niektórzy, po Gramscim, nazwaliby to wymianą bloku historycznego) i jest to zamiar tak łaskotliwy, jak ogon kota rasy Maine Coon. Wychowany na tradycyjnych, nawet jeśli nieco marksizujących, zasadach Prezes pomylił jednak epoki i z pługiem swoim zaczął obróbkę gruntu zupełnie nieornego, iłu skamieniałego, jaki zawładnął świadomością 99% współczesnych, którzy w ramach rewolty mas doszli do poziomu robotów wykonujących polecenia i konsumujących, lecz pozbawionych zupełnie czucia charakteryzującego obywateli tradycyjnych. Tego gruntu nie da się przeorać, zmiana świadomości dotyczyć może, bowiem, tylko takich, którzy świadomość posiadają. Ta, zaś, pozostała u jakichś 2 procent ludzkości, poza zasięgiem Prezesa.

Co upoważnia mnie do takich skrajnych wniosków? Obserwacja Panie, czysta obserwacja i to w sieci, gdzie wystarczy poczytać komentarze znakomicie pokazujące stan umysłów w dniu teraźniejszym. Nie chodzi mi przy tym o komentarze zawodowych siewców hejtu, a tymi zawiaduje specjalista o patriotycznie brzmiącym nazwisku Szaflik de Nakier, lecz o prawie całą resztę, myloną z Prawicą, chociaż ja sugerowałbym, raczej, nie Prawicę, a brak rozsądku. Aby ten grunt przeorać, należałoby odebrać i wyrzucić na złom wszystkie telefony komórkowe, zniszczyć wszelakie komputery i dopiero wtedy zaczynać od nowa, już bez Fejsbuków, Twitterów, Instagramów i całej tej hołociarskiej reszty, i już to widzę.

Zakładam, że nikt się na to nie poważy. Świadomość trzeba, więc, pozostawić w spokoju, nawet kciukowych konsumentów, co to każdy tekst ujmując technicznie, czyli w jednej warstwie, nie potrafią odczuwać kpiny, pochwały, czy nagany, jako że uczucia wychodzą poza obrazek. No i trzeba zrozumieć dlaczego dotyka to po równo Prawicę i Lewicę. Wbrew obiegowej opinii nie są to postawy symetryczne (symetryczne przecież może być tylko to, co przestrzennie równoległe), ja zaś coraz częściej uświadamiam sobie, iż podział ów odzwierciedla przód i tył określonej figury (jasne przy tym, że z tyłu jest zarówno zad, jak i jaja, ale co mogą jaja bez głowy, która z przodu wyrasta i proszę mi po seksistowsku nie zarzucać, że nie wziąłem pod uwagę niewiast)?

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: blok historyczny, Gramsci, kciuk, kot, Lewica, Main Coon, Prawica, prezes, symetria

Mróz idzie i nie tylko

20 lutego, 2018 by koala Leave a Comment

Złość rośnie, a serce wcale nie, patrząc na te czasy. Prezes, jakoby, zeźlił się nad wyraz. Ptacy niebiescy pomyliwszy pory roku zwiastują niechybną wiosnę, chociaż po nocy zimno, co na człecze postawy się przekłada. Sił do tego coraz mniej i powoli ze wszystkiego rezygnuję, bo perspektywę mam z każdą godziną krótszą.

Gdzieś tam nieopodal zaczynają układać stosy. Płoną one już wirtualnie w sieci i każdego dnia dorzucane są nowe ofiary. Ustrzec się ich można zupełnie w lasy uciekając, bez jakiejkolwiek pokusy w świecie uczestniczenia. Kosy pod skrzydełkami głaskać, ze srokami rozhowory prowadzić, kocie ogony rozplątywać i czekać, aż świat się opamięta.

Możliwym też jest, że z opamiętaniem nie zdążymy. Szybciej na drugą stronę chmury przeniosę się i stamtąd obserwując złościć lub śmiać się będę. Tam też spotkam pewnego dnia i Prezesa i Mateusza, a jeśli szczęście dopisze, to i pewną nadobną Halinę, do której szlochy i ochy kierowałem na poddaszu paryskim przy Avenue de Suffren. Starczy miejsca dla wszystkich (i to właśnie mnie ciągle zadziwia).

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: avenue de suffren, mateusz, prezes, ptacy, stosy

Przymierze

19 lutego, 2018 by koala Leave a Comment

Otóż Pan w przymierzu cały świat zawarł, zwierzęta także i karać będzie tych, co sprzeniewierzyć się zechcą. Niestety mamy Pana za nic, słowa traktujemy tak, jakby nic nie znaczyły i tylko nasze egoizmy zauważamy. Nawet instynkt samozachowawczy nam wysiada. Zwierzęta cierpią najbardziej.

Nie są one pokręcone w motywacjach, patrzą w oczy ufnie, gryzą zwykle, kiedy trzeba, nie zabijają bez potrzeby. Owszem, walą kupy gdzie popadnie, jako że obca jest im polityczna poprawność, ale nie podpalają świata dla rozrywki. Nie epatują chamstwem na salonach i słomy w butach nie mają, bo butów nie noszą. Kretów szukają w norach i skaczą za sikorkami.

Pies Maniek zna miejsce swoje i porę karmienia. Na spacerze szaleje wśród wyschniętych traw i biega po zamarzniętych kałużach. W domu szczeka, kiedy słyszy nadjeżdżające traktory pilnując domowego spokoju. Psa Mańka głupota nie ukarała poczuciem nietolerancji i zdziwiony patrzy na mnie, kiedy na telewizor się złoszczę.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Maniek, Pan, pies, telewizor

Dwanaście zdań – czasy nadchodzą nowe

17 lutego, 2018 by koala Leave a Comment

Zmierzyłem się ze wspaniałym słowotokiem Zafona, któremu hiszpański barok wymieszał się z Ameryką Łacińską (jest tam i Cortázar i Márquez), a także z zakrwawioną hiszpańską historią, której nikt się nie wstydzi. Słów tyle, że trudno je znieść, więc wolę pozostawać przy 12-zdaniowych inkantacjach, zresztą nie wierzę w uzdrawiające możliwości literatury. To, co nadchodzi, wcale nie pozostawia czasu na księgi o wielu tysiącach stron. To, co nadchodzi, w ogóle nie pozostawia żadnego czasu.

Dwanaście zdań wystarczy. Byleby były napięte jak barania struna i dźwięczały tym, co mnie najbardziej dotyka. Taki plakat z codzienności starego człowieka. Nie skarga, ale opis pozbawiony retorycznego mięsa: sztaluga, na którym mógłbym rozpiąć blejtram, gdybym wierzył w moc malowania.

A przecież nawet dwanaście zdań nie zmieści się na ekranie smartfona. Pułapka zwięzłości prowadzi w nicość, chociaż pisząc, z nicością walczę. Dzieła wielowątkowe na setkach stron spodziewają się pułapów dobrej woli, a przede wszystkim wierzą, że za lat pięćdziesiąt będziemy jeszcze czytać. Niestety, tak wielkim optymistą nie jestem.

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: Ameryka Łacińska, Cortázar, Márquez, smartfon, Zafón

Nocnoautobusowa

16 lutego, 2018 by koala Leave a Comment

Nocnoautobusowa uderzyła mnie przez łeb obuchem kleyffowego zawodzenia ponad lekko zmrożoną oczywistością Grajewa w drodze do Prostek i zmusiła do zastanawiania się nad losem suwerennym, jako że w Powiatowej mieszkając czuję się bliższy mitycznego suwerena niż ktokolwiek inny, a może też sam suwerenem będąc mam jakieś specjalne prawa ponad innymi prawami, a więc czy w formule Radbrucha odnaleźć mnie można, czy też powstała dla mnie jakaś inna, nie naturalistyczna, a czysto polsko-romantyczna formuła, dajmy na to Ziobry. Otóż poczuwszy nagle, żem władzę uzyskał, choć pozbawiony należnych nagród, wydało mi się, iż kochanym być powinienem, no bo jako suwerennie wyjątkowego inni muszą mnie wyłącznie kochać. Ale czy kochać to zgadzać się na wszystko? Czy więc słomę w butach świeżo po rżysku przebiegłych mogę światu stawiać za wzorzec?

Otóż władza to zbiorowy i mozolny obowiązek. Suwerenem będąc sam w taki obowiązek łeb zaprząc pozwoliłem i dlatego drogę do doskonałości Pan mi nakazał jako główny imperatyw, czyli wspinanie się po drabinie do elit, czyli do nieba,  czyli po pokorę i naukę, nie zaś, abym świat łajał za to tylko, że innym jest niż na łąkach i polach moich. Po stokroć odpowiedzialność większą czuć winienem, niż ci, co ambicji suwerennej władzy nie mając ulice i zagranicę wybrali (no bo cóż innego wybrać mogli na ulice zepchnięci). Nie oni przecież rządzą.

A jako że Pan życiem mnie, czyli suwerena obdarował, to i zrzucił na barki ciężar służebności. Służyć wymaga miłości, no bo po to, by być kochanym, kochać trzeba. A miłości nie uświadczysz świata nienawidząc. I tak to na drodze z Grajewa przypominam sobie historie różniste z niedawno minionego wieku zadając także i takie pytanie: czy łaska bycia suwerenem nie jest przypadkiem diabelskim przekleństwem?

 

Filed Under: Archiwum 2013 - 2024 Tagged With: formuła Radbrucha, formuła Ziobry, Grajewo, Kleyff, nocnoautobusowa, powiatowa, Prostki, suweren

  • « Previous Page
  • 1
  • …
  • 33
  • 34
  • 35
  • 36
  • 37
  • …
  • 41
  • Next Page »

Recent Posts

  • Viña Tinajas Cabernet Sauvignon 2011
  • Santoro Primitivo Puglia IGP 2013
  • Eguren Codice Vino de la Tierra de Castilla 2020
  • Sierra Cantabria Rioja Selección DOCa 2020
  • Winnica Milanowska Beta 2020

Recent Comments

  1. Kalifornijscy winiarze zadowoleni z wysokiej jakości tegorocznych zbiorów – tokuchniakoali - Winemaker and Winery Owner Comments on California’s Growing Season and Harvest
  2. Le Sang de ma Terre Château Cos Suzanne Cahors AOP 2019 – tokuchniakoali - Château la Reyne Malbec Cahors AOP 2015
  3. Lazy Wheel – errata – tokuchniakoali - Lazy Wheel Cabernet Sauvignon Chile 2020
  4. Andrzej Szadkowski - Rodzime pierdoły i prognozy Muska
  5. CroqueMalin - Rodzime pierdoły i prognozy Muska

Copyright © 2026 · Agency Pro on Genesis Framework · WordPress · Log in